Film, który niczego nie mówi, a jego fabuła nie przynosi żadnej satysfakcji. Choć Baumbachowi udało się zgromadzić znakomitą obsadę, ich talent nie ratuje tego sztucznego i pretensjonalnego obrazu 3
Jay Kelly to film, który zdaje się być pełnym sprzeczności i niedopowiedzeń doświadczeniem. Reżyserowany przez Noaha Baumbacha, znanego z charakterystycznego, przenikliwego podejścia do ludzkich emocji i relacji, obraz ten niestety nie spełnia oczekiwań, które można by pokładać w twórcy takich filmów jak Frances Ha czy Historia małżeńska.
W tym przypadku Baumbach (co ciekawe współautorką scenariusza jest aktorka Emily Mortimer, która również na moment pojawia się na ekranie), zderza nas z postacią Jaya Kelly'ego (George Clooney), hollywoodzkiego aktora na skraju kryzysu życiowego, który wyrusza w podróż po Europie, aby odzyskać relacje z najbliższymi i skonfrontować się z własnymi decyzjami. Jednak film, zamiast być introspektywnym studium postaci, często popada w banał, oferując widzowi ociężałe sceny i płytkie refleksje na temat żalu, śmierci i dziedzictwa.
Film zaczyna się powoli i przez długi czas nie wydaje się, by zmierzał ku jakiejkolwiek konkretnej konkluzji. Mimo licznych retrospekcji i zwrotów akcji, które mają ukazać przeżycia Jaya i jego zmagania z przeszłością, Baumbach nie potrafi wzbudzić większego zaangażowania. Być może chodziło o to, aby ukazać bohatera, który przez lata stawał się coraz bardziej obojętny na otaczający go świat, jednak filmowy portret Jaya pozostaje płaski. W pewnym momencie można odnieść wrażenie, że twórcy zapomnieli, co chcą powiedzieć. Zamiast autentycznych momentów refleksji, dostałem jakieś nienaturalne sceny, jak te w pociągu albo na parkiecie w klubie tanecznym czy nagłe, emocjonalne przebudzenia, które niczego nie zmieniają.
Clooney w roli Jaya Kelly'ego oferuje jedną z najbardziej niewzruszonych, niemal mechanicznych ról w swojej karierze. Być może twórcy chcieli, aby jego postać była pozbawiona głębi, wyłącznie postacią zbudowaną wokół powierzchownych cech "sławy" i "czaru", ale w ostatecznym rozrachunku, jego Jay jest niesamowicie pusty. Clooney na ekranie sprawia wrażenie, jakby był bardziej zainteresowany pokazaniem swojej twarzy w błyszczącej scenerii niż wyrażeniem autentycznych emocji, co jest jak dla mnie jednym z głównych zarzutów wobec filmu.
Z kolei Adam Sandler, który wciela się w rolę wiernego managera Jaya, oferuje jedną z bardziej interesujących postaci, choć niestety film nie daje mu wystarczająco przestrzeni do rozwoju. Jego Ron to typowy uległy do bólu bohater, który wciąż wraca do swojego szefa mimo licznych upokorzeń. Jego rola, choć trochę bardziej wielowymiarowa, nie zyskuje w kontekście całej opowieści żadnego głębszego dna. Sandler trzyma nas w napięciu swoimi świetnymi umiejętnościami aktorskimi, ale filmowa rzeczywistość nie pozwala mu zabłysnąć tak, jak mógłby w bardziej dynamicznej produkcji.
Ton filmu jest jego najpoważniejszym problemem. Mimo że teoretycznie mamy do czynienia z mieszanką komedii i dramatu, Baumbach nie potrafi utrzymać równowagi pomiędzy tymi dwoma elementami. Przejścia między komediowymi sytuacjami a momentami dramatycznymi są zbyt nagłe, przez co autentycznie można poczuć się zderozientowanym. W jednej chwili mamy do czynienia z totalnym komizmem, a w następnej z nadmiernie patetycznymi próbami poruszenia kwestii życia i śmierci.
Zakończenie filmu jest równie nieprzekonujące, co cała reszta. Choć Jay przeżywa kilka chwil refleksji, ostatecznie nie zmienia się wcale, co czyni film jeszcze bardziej rozczarowującym. Widzowie mają poczuć emocjonalną kulminację podczas uroczystości, w której Jay ogląda montaż swoich najlepszych ról. Jednak to wszystko wydaje się być zwykłym marketingiem, a nie rzeczywistą refleksją nad życiem bohatera.
Jay Kelly jest filmem, który niczego nie mówi, a jego fabuła nie przynosi żadnej satysfakcji. Choć Baumbachowi udało się zgromadzić znakomitą obsadę, ich talent nie ratuje tego sztucznego i pretensjonalnego obrazu. Jeśli ktoś szuka prawdziwego zgłębienia życia gwiazdy kina i jej osobistych potyczek, lepiej niech wybierze inne kino, ponieważ to nie jest film, który to oferuje.