Ostatnie tygodnie to pasmo sukcesów zawodowych mizantropa i arcymistrza dedukcji, Sherlocka Holmesa (Benedict Cumberbatch). Pomoc w odzyskaniu obrazu "Wielki wodospad w Reichenbach" Williama Turnera, czy odnalezienie porwanego przedsiębiorcy to wszystko jego zasługa. Zdjęcia detektywa znajdują się na pierwszych stronach gazet. Racjonalny i ostrożny John Watson (Martin Freeman) ostrzega go przed zbytnią popularnością i radzi, by przez pewien czas trzymać się z dala od świateł fleszy. Okazuje się to niemożliwe, bo wyzwanie rzuca detektywowi nie kto inny, jak sam Jim Moriarty (Andrew Scott). To jego dziełem okazuje się symultaniczny atak na londyńską Tower, Bank of England i więzienie w Pentonville. A to zaledwie rozgrzewka...
Odcięty od papierosów Sherlock Holmes (Benedict Cumberbatch) odchodzi od zmysłów. Brak sprawy do rozwiązania bynajmniej nie poprawia sytuacji, więc cierpliwy zazwyczaj John Watson (Martin Freeman) czuje wielką ulgę, gdy nagle na Baker Street pojawia się Henry Knight (Russell Tovey). Mężczyzna utrzymuje, że dwadzieścia lat temu jego ojca rozszarpał diabeł. Rzecz miała miejsce w okolicach Dartmoor i otoczonego złą sławą Baskerville. Knight twierdzi też, że znów widział ślady diabelskich łap, a pewne szczegóły jego opowiadania przekonują Holmesa do natychmiastowego przyjęcia zlecenia.