Remake filmu z 1981 roku. Perseusz (Sam Worthington) musi stawić czoła potworom takim jak: przerażająca Meduza, czy ogromny Kraken, by ocalić Księżniczkę Andromedę (Alexa Davalos). Po drodze spotyka wielu bogów, między innymi Zeusa (Liam Neeson), czy Hadesa (Ralph Fiennes) i magiczne stworzenia.

Kolejny dziwny filmy z mitologią w tle, ubogimi efektami specjalnymi, bardzo marną fabułą i nudnymi dialogami 3

Zacznijmy od tego, jak duże było moje zdziwienie, kiedy po obejrzeniu filmu zobaczyłem, że film trwa 118 minut. Minął już ponad tydzień od obejrzenia i nadal nie wiem gdzie podziało się pół godziny filmu, bo wydawał się on strasznie krótki i jakby w połowie przerwany. Zacznijmy jednak od początku.

Starcie tytanów (2010) - Luke Evans (I)

Starcie Tytanów to remake klasyki z 1981 roku ze zmienionym nie wiadomo dlaczego przez polskiego dystrybutora tytułem (wcześniej Zmierzch Tytanów). Film nakręcony za "jedyne" 125 milionów dolarów powinien wbijać w fotel efektami specjalnymi już od pierwszych ujęć! Czy tak było tym razem?

Fabuła oczywiście jakaś jest, ale bardzo prosta i wymyślona tak, żeby widz za dużo nie myślał podczas oglądania, a skupił się na doznaniach wizualnych. Perseusz, syn Zeusa, ma uratować miasto przed Krakenem, który jest narzędziem Hadesa, chcącego odebrać władzę nad ludźmi Zeusowi. Oczywiście dochodzi do tego naciągany wątek miłosny, bo Hades w zamian za ocalenie miasta żąda oddania mu pięknej Andromedy! Dzielny Perseusz wyrusza w podróż z towarzyszami niczym Frodo z Drużyna Pierścienia i ma znaleźć sposób na pokonanie Krakena. To co dzieje się później to już film drogi z "wielką" sceną finałową.

Starcie tytanów (2010) - Sam Worthington

Czy jednak widzowie idąc na film tego typu oczekują wytrawnej i misternie utkanej fabuły? Ma być przecież szybko i efektownie. Niestety świat stworzony w filmie może robiłby wrażenie, ale jakieś 20 lat temu! Dodam jeszcze, że wybrałem wersję 2-D, ale z tego co czytałem o konwersji tego filmu mój wybór był słuszny. Efekty specjalne czasami przypominają słynną wersję z 1981 roku, albo japońskie filmy o Godzilli, co niestety dobrą rekomendacją nie jest. To, co miało być najmocniejszą stroną filmu jest tutaj wielkim rozczarowaniem! Jedynie finałowa scena robi niezłe wrażenie i wydaje się jakby większość 125 milionowego budżetu właśnie na nią wydano.

Gra aktorska i wygłaszane kwestie jak zwykle w tego typu produkcjach były tylko tłem do wymyślnych stworów, ale jedynie pojawienie się Krakena warto tutaj odnotować! Inne sceny walki, chociaż jest ich sporo w filmie, pozostawiają duży niedosyt, bo są one tak bardzo pozorowane i sztuczne, że nawet przez chwilę nie można poczuć się jak w środku konfliktu.

Starcie tytanów (2010) - Sam Worthington

Film zdecydowanie adresowany do bardzo młodego widza i nie ma tutaj brutalnych scen, jak np. w Strażnikach, a bardziej przypomina Percy Jacksona z dubbingiem! Mam nadzieję, że nie będzie kolejnej części filmu, chociaż finałowa scena i dobre wyniki finansowe wskazują na coś innego!

4 z 12 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 54
pajki_filmaniak 9

polecam dużo efektów specjalnych film rewelka

Maciek_Przybyszewski 5

Średniak z niezłymi efektami i to wszystko – Bardzo średni film z całkiem nezłymi efektami specjalnymi, choć już wcześniej widzianymi. Parę pomysłów ściągniętych i zaaranżaowanych na potrzeby filmu z innych produkcji, np. siodła skorpionów jakby żwcem zdjęte z olifantów. Poza tym krótki, szarpany i momentami nie logiczny film.
Worthington drewniany bardziej niż Hadesa, który nota bene wg mnie naprawdę jest świetnie wykoncypowany.
Dałem 5 bo lubię klimaty mitologii greckiej i fantasy.

gajoss5 5

5/10 – zadna rewelacja … ogladalem 3 tygodnie temu i juz nie pamietam za bardzo co i jak ..

syderyt gajoss5 7

Dzieło sztuki to to nie było, ale do gniota ze Złotą Maliną to mu bardzo daleko.

walek07 6

7/10 – fajne… dobre kino rozrywkowe

arosATI 6

6/10 – To nie to samo co klasyk z 1981 niestety nowa ekranizacja go nie przebiła

Więcej informacji

Proszę czekać…