Mike, bezdomny mieszkaniec Londynu, uwięziony w cyklu samozniszczenia, próbujący odmienić swoje życie. Surowy i absurdalny film to opowieść o dziwnych wzorcach, które wciąż nas odciągają.

"Łobuz" choć nie będzie opowieścią wielowątkową i niebanalną niczym utwór, jaki przyniósł sławę Dickinsonowi w roku 2022, to poprawne rzemieślniczo kino moralnego niepokoju 6

Mike przejawia rozległe skłonności autodestrukcyjne. Mimo młodego wieku chłopak snuje się po ulicach, sypia pod chmurką, dokonuje drobnych kradzieży. Często uchodzą mu one bezkarnie. Któregoś dnia Mike pobije i okradnie jakiegoś mężczyznę. Zrabowany zegarek spróbuje spieniężyć, portfel opróżni z gotówki. Paradoksalnie obrabowany będzie osobą, jaka przedtem okazała życzliwość Mikowi. Schwytany sprawca poddany zostanie stosownemu wyrokowi pozbawienia wolności. Po wyjściu z więzienia Mike stanie przed alternatywą: albo powróci do dawnych skłonności, albo podda się procesowi resocjalizacji. Angielski system przywracania tych, którzy zboczyli na ścieżkę przestępstwa, oferuje liczne w tej materii możliwości. Mike wybierze drogę odkupienia win poprzez pracę nad sobą. Kuratorzy zlecą mu mozolną, lecz opłacalną terapię. "Sesje sprawiedliwości naprawczej" odniosą pewien pożądany skutek. Mike podejmie zajęcie na zapleczu nieprzesadnie wziętej restauracji. Chłopak otrzyma także bezpłatne lokum w podrzędnym hostelu. Mike pozna na swojej drodze wielu życzliwych i przychylnych mu osób. One otworzą przed nim szansę wyrwania się z marazmu oraz izolacji osobistej. Porywcza natura Mike'a przypomni jednak wkrótce o sobie. Chłopak wda się w scysje z przełożonym i skonfliktuje z personelem lokalu. Dalszy proces pomyślnej resocjalizacji stanie pod dużym znakiem zapytania.

Rówieśnice z zaplecza knajpy, którą obsługuje Mike jako kucharz, wyciągną go na wspólne karaoke. Zaproszony długo zwleka z decyzją, jest wstrzemięźliwy wobec ponownego wyjścia ku ludziom. Wieczór okaże się jednak udany. Mike wyda się być znowu przywrócony na łono „radosnej” części społeczeństwa. Koło odludka pojawiają się wreszcie kobiety. Mike nie oprze się urokowi jednej z nich. Aby wyrzutek wrócił na normalne tory egzystencjalne brakuje niewiele. Brytyjski system państwa opiekuńczego wytęża spore środki, by takich jak Mike odciągnąć od destrukcyjnej wegetacji na marginesie bytowania. Chłopak wykazuje instynkt samozachowawczy i wystrzega się tego, co przypomni okres przebrzmiałych patologii z przeszłości będących jego udziałem. Gdy przypadkowo ujrzy dawnego wspólnika znanego z ulicznych doświadczeń przestępczo - narkotykowych, Mike pierzchnie w popłochu nie chcąc narazić się na niepożądane rozpoznanie. Szczodrobliwe welfare state wyciąga pomocną dłoń do ofiary własnej słabości, jeśli ta zechce tę propozycje przyjąć. Mike odtrąca ją w geście niezrozumiałych nawet dla siebie samego uwikłań i ograniczeń wewnętrznych.

"Łobuz" nie jest kinem przesadnie skomplikowanym. To opowieść o ludziach schodzących na złą drogę, którym pomóc mogę wyłącznie oni sami. Znany z nagradzanego filmu "W trójkącie" Harris Dickinson tym razem stanął za kamerą. Debiutujący podówczas aktor a obecnie reżyser nie powtórzy szeroko komentowanego sukcesu sprzed czterech lat. "Łobuz" choć nie będzie opowieścią wielowątkową i niebanalną niczym utwór, jaki przyniósł sławę Dickinsonowi w roku 2022, to poprawne rzemieślniczo kino moralnego niepokoju. "Luka w empatii." - usprawiedliwiał postawę obojętnego na przemoc społeczeństwa mężczyzna, który przyszedł Mikowi w sukurs, proponując kupno żywności. Chłopak odwdzięczył się swojemu łaskawcy ciosem w głowę, spenetrowaniem kieszeni oraz kradzieżą zegarka. Harris Dickinson starał się choć częściowo wypełnić świadomościową "lukę w empatii". Na początek dobre i tyle.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Proszę czekać…