Unabomber

6,5
6,5
Inspirowany prawdziwą historią dramat o przemianie Teda Kaczynskiego (Jacob Tremblay) z genialnego studenta Harvardu w śmiertelnie niebezpiecznego Unabombera. Bolesna przeszłość Kaczynskiego — poddawanego kontrowersyjnym eksperymentom psychologicznym przez profesora Henry’ego Murraya (Russell Crowe) — daje o sobie znać po latach, gdy sprawa prowadzona przez agentkę FBI Joanne Miller (Shailene Woodley) ujawnia przerażające konsekwencje ambicji i izolacji.
Tomasz Misiewicz krytyk
8 FDB

Film udało się usposobić w tak ciekawe doznania, że widz ani przez moment nie odpuści pełnej napięcia projekcji.

Agenci FBI ruszają w pościg za uciekającym mężczyzną. Zaszło podejrzenie, iż inwigilowany jest osobą poszukiwaną przez amerykańskie służby. Funkcjonariusze tropią "Unabombera". Taki przydomek nadano nieznanemu sprawcy, który anonimowym odbiorcom wysyłał przez pocztę paczki, w których ukryte były ładunki wybuchowe. Jest szansa, że tym razem poszukiwany wpadnie w sidła FBI. Wszystkie dane zebrane w śledztwie zgadzają się. Namierzany mężczyzna na widok agentów dał nogi za pas. Gdy tajniacy dopadną go w jego domu - znajdą kartkę z listą zakupów, jakie planował zrobić "zglebowany" osobnik. "Japka, ożechy...." - odczyta załamana agentka. Taka ortografia nijak nie pasuje do zasobu słów, jakim operuje prawdziwy sprawca. List wyjaśniający powody, dla których "Unabomber" dopuścił się zamachów, cytuje in extenso prestiżowa prasa amerykańska. Tam błędów stylistycznych znaleźć nie sposób. Wręcz przeciwnie. List musiała pisać osoba wykształcona, świadoma swoich celów, ideowa. Wymowa elaboratu świadczy także o tym, iż nadawca tego memoriału ma ogromny żal do świata i chce z nim w ten okrutny sposób wyrównać rachunki. Jak więc można w tę historię zamieszać poczciwego wielbiciela "ożechów"?

Unabomber (2026) - Russell Crowe, Jacob Tremblay (I)

"Mamy przekreślić 15 lat pracy?" - utyskuje agent FBI podczas kolejnej "operatywki". Śledcze grono zebrało się w zaufanym składzie i deliberuje nad wynikami postępowania. Jego efekty są daleko niesatysfakcjonujące. Liczba ofiar obłąkanego "Unabombera" rośnie, a motywy kierujące sprawcą wciąż nie są znane służbom federalnym. Tymczasem przychodzi moment, gdy należy zredefiniować założenia dochodzenia. Wszystkie poprzednie wzięły w łeb. Wypadałoby się zatem raczej pochylić nad tekstem listu wydrukowanego w wielonakładowej prasie niż powielać rutynowe czynności operacyjne. Na szczęście do FBI zwrócą się także ludzie chętni służyć obywatelską pomocą. Wśród rozmaitego grona sensatów trafi się również ktoś ewidentnie dysponujący odpowiednią wiedzą. Podejrzenia jednak trzeba rzetelnie zweryfikować. USA to państwo prawa. W nim na podstawie anonimowych donosów żaden prokurator nie wystawi nakazu aresztowania. "Nie umiem rozmawiać z ludźmi" - wyzna genialny, lecz wyjałowiony z uczuć Ted Kaczyński. Rodzina ma problem z nieletnim synem. Ten niby przysparza dumy swoimi osiągnięciami akademickimi. Mama i tata martwią się jednak bujającym w obłokach chłopakiem. Z dziewczynami mu nie idzie. Wybitna inteligencja sprawia, iż Ted szuka towarzystwa wśród swoich. A bystrych kandydatów w jego środowisku ciężko znaleźć. Ted bywa wyobcowany. Postanawia zgłosić się do Biura Służb Strategicznych. Tam szukają jednostek zdolnych, na których będzie można dokonywać eksperymentów w dziele państwowotwórczym. Ted nie ma aspiracji osobistych, zaś wyzwania intelektualne bardzo go kręcą.

Historia Teda Kaczyńskiego, zabójcy, który w krwawy sposób odgrywał się na systemie za razy, jakie rzekomo mężczyźnie zadawano, warta była opowiedzenia. Janus Metz zrobił to w sposób prosty, sprawny i wiarygodny. Od początku wszak wiadomo, ku jakiej mecie zmierza śledztwo. Wyprawę tę udało się jednak usposobić w tak ciekawe doznania, że widz ani przez moment nie odpuści pełnej napięcia projekcji. Proces dewastacji mentalnej, jakiej poddany został autystyczny student podczas naukowych seansów wymagających emocjonalnego wzmożenia, znajdzie stosowny wyraz w skrupulatnym procesie filmowym Janusa Metza. Jego Unabomber wykona zaledwie podstawową robotę scenariuszową. Reżyser tej gratki nie spartolił, a zgrabnie udekorował ją o niestereotypowe pomysły narracyjne, konsekwentny przewód intelektualny oraz wnikliwe aktorskie kreacje. Nazwiska wszak zobowiązują!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze do filmu

0
Skomentuj jako pierwszy.
Nawigacja

Ogólne

Czy wiesz, że?

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Zarządzanie