Motocyklista wyścigowy wyrusza w samotną podróż przez Amerykę, nie potrafiąc poradzić sobie z bolesnymi wspomnieniami o swojej dawnej ukochanej, Daisy.
Roksana Goly użytkownik
1

W ogólnym rozrachunku „Brązowy królik” to jeden z najgorszych i najbardziej chybionych filmów w dorobku Gallo, który broni się dziś wyłącznie jako popkulturowa ciekawostka.

Brązowy królik w reżyserii Vincenta Gallo to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i polaryzujących tytułów w historii współczesnego kina. Film opowiada historię motocyklisty wyścigowego, który wyrusza w melancholijną podróż przez Amerykę – od New Hampshire aż do Kalifornii. Choć na swojej drodze spotyka różne kobiety, żadna nie potrafi zapełnić pustki w jego sercu. Bud desperacko próbuje uciec przed bolesnymi wspomnieniami o utraconej miłości swojego życia, Daisy.

Brązowy królik (2003) - Vincent Gallo

Produkcja ta rodziła się w bólach. Gallo był nie tylko reżyserem i odtwórcą głównej roli, ale też scenarzystą, operatorem i montażystą, w pełni kontrolującym każdy, nawet najbardziej minimalistyczny aspekt dzieła. U boku twórcy zdecydowała się wystąpić Chloë Sevigny – ikona kina niezależnego, znana z odwagi artystycznej i bezkompromisowości. Zgodziła się na tę rolę, ponieważ głęboko wierzyła w autorską wizję Gallo, ceniła jego wcześniejsze dokonania i nie bała się przekraczania tradycyjnych granic aktorskich w imię prawdziwej sztuki.

Muszę przyznać, że mam ogromną słabość do Vincenta Gallo. Ten człowiek ma w sobie coś absolutnie hipnotyzującego. Nawet jeśli pojawia się w słabej produkcji, posiada magnetyzm, który bez reszty przyciąga uwagę widza i nie pozwala oderwać wzroku od ekranu. W Brązowym króliku dzieje się dokładnie to samo. Choć scenariusz jest niezwykle skąpy, i momentami po prostu kiepski, obecność Gallo na ekranie ratuje ten seans przed kompletną katastrofą. Niestety, poza magnetycznym odtwórcą głównej roli, film jest do bólu monotonny. Większość scen to nużące, przeciągające się ujęcia przedstawiające podróż bohatera oraz jego powtarzalne, przypadkowe spotkania z kobietami. Każda z nich w jakiś sposób szuka jego bliskości i ciepła, jednak Bud pozostaje emocjonalnie zimny. Nie pragnie ich ciał ani towarzystwa – chce po prostu zapomnieć o traumatycznym, złym wydarzeniu z przeszłości, które kompletnie go zniszczyło. Ta monotonia sprawia, że film wypada fatalnie na tle poprzedniej produkcji Gallo, Buffalo '66. Tamto dzieło miało w sobie coś przyciągającego, czarny humor i spójną narrację. Przy Buffalo '66, Brązowy królik jawi się jako pretensjonalny, niedopracowany eksperyment.

Brązowy królik (2003) - Chloë Sevigny

Gdyby nie kontrowersyjna, finałowa scena niesymulowanego seksu oralnego w wykonaniu Chloë Sevigny i Vincenta Gallo, prawdopodobnie nikt by się dzisiaj tym filmem nie zainteresował. Przeszła ona do historii kina jako moment graniczny, który podczas premiery na festiwalu w Cannes wywołał gigantyczny skandal, lawinę krytyki oraz słynną wojnę na słowa między Gallo a krytykiem Rogerem Ebertem. Kulisy powstania tej sceny do dziś budzą emocje – Sevigny wielokrotnie powtarzała w wywiadach, że była to w pełni świadoma, artystyczna decyzja, podjęta w bezpiecznych warunkach na zamkniętym planie, choć jej konsekwencje (wizerunkowe i emocjonalne) ciągnęły się za nią latami. Choć sekwencja ta miała nieść głęboki ładunek psychologiczny i pokazywać ostateczne załamanie bohatera, sprowadziła film do rangi obyczajowego skandalu. W ogólnym rozrachunku Brązowy królik to jeden z najgorszych i najbardziej chybionych filmów w dorobku Gallo, który broni się dziś wyłącznie jako popkulturowa ciekawostka.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze do filmu

1
5

Można, ale po co? – Sięgnęłem po ten film, bo w jakimś artykule był uznany za kontrowersyjny, z racji śmiałych akcji erotycznych. Przez około godziny nie dzieje się nic, główny bohater jeżdzi furgonetką i można pomyśleć, że jakiś tam film drogi, gdzie amerykanie chcą się pochwalić stanem swoich dróg i autostrad. Dopiero końcówka wyjaśnia o co głównego bohaterowi chodzi no i są te kontrowersyjne sceny. Można obejrzeć, ale żebym szczególnie polecał, to raczej nie!

Nawigacja