Abby (Frances McDormand) ma romans z Rayem (Jan Getz). Chce się oderwać od życia z Martym (Dan Hedaya), który jest jednocześnie szefem jej kochanka. Marty podejrzewając zdradę zatrudnia detektywa (M. Emmet Walsh), który ma śledzić jego żonę. Czort
7/10 – Debiut i to jaki. Już w swoim pierwszym filmie bracia Coen pokazują, że mają naprawdę wielki talent. Konstruują zawiłą historię, pełną kłamstw, intryg, gdzie każde morderstwo pociąga za sobą kolejne skutki. Świetny scenariusz, pełen mrocznego klimatu i napięcia, wystylizowany na kino lynchowskie. Świetnie zostali także poprowadzeni aktorzy, dla których "Śmiertelnie proste" było debiutem (np. Frances McDormand, która współpracowała z braćmi przy ich kolejnych projektach jak "Fargo" (Oscar!) czy "Tajne przez poufne"). Jedyna rzecz, która wadziła w obrazie to nienaturalne zachowania podczas niektórych scen (szczególnie postaci granej Johna Getza, która nie dała nic sobie powiedzieć).
Porządne kino, bardzo klimatyczne, jak na debiut to prawdziwa rewelka!
Pozostałe
Coś się z braci Coen tutaj wykluwa, ale to jeszcze nie jest to. Wlókł mi się ten seans niemiłosiernie. Kilka smaczków, ciekawych scen jest, ale na dłuższą metę było nudno. Na plus piosenka "Sweet dreams" Patsy Cline – uwielbiam.