Robert Langdon, wykładowca na Harvardzie, znawca symboli, zostaje pilnie wezwany do położonego koło Genewy centrum badań jądrowych. Jego zadaniem jest zidentyfikowanie zagadkowego wzoru wypalonego na ciele zamordowanego fizyka. Langdon ze zdumieniem stwierdza, że jest to symbol tajemnego bractwa iluminatów - potężnej, aczkolwiek nieistniejącej od 400 lat organizacji... opis dystrybutora
Iluminaci i bomba – Zastanawiam się jaki poziom intelektu reprezentuje przecietny czytelnik tych bzdur. Musi być chyba idiotą, bez obrazy. w calej fabule brakuje tylko Ufo wylatujacego z Placu Świetego Piotra. Pasowaloby do ksiedzaa, ktory katapultuje sie ze smiglowca.
Juz nawet Kościół chyba nie propterstowal przed ta premiera, bo fabula jest jeszcze bardziej idotyczna. Mnie jako katolika tez jakos nie elektryzuje, nie bulwesruje. Lapalem sie za glowę w czasie ogladania, bo nie pojete dla mnie jak na takiej powiesci mozna zrobic taka slawe i miliony.
iluminaci, bomba, troche zagadek, superinteligentny profesor z przecietnej urody pomocnica, piekny rzym, troche poscigow i strzelanin, nieco muzyki koscielnej, duza eksplozja… i miliony w kieszeni tworcow.
ten film nie trzyma w napieciu, to jest najgorsze.
Szkoda Hanksa do takich produkcji. Kiedys byl moim ulubiencem.
najwieksza zagadka dla mnie jest obecnosc stacji tvn w tym filmie :)
3/10.
Juskowiak – wierz mi, ten film i książka nie mają ze sobą wiele wspólnego. To najgorszy film na podstawe książki w całej historii kinematografii. Swej złości dałem upust w recenzji tego filmu, bo książka naprawdę była świetna, dlatego czekałem z niecierpliwością na film.
Póki co, był to jeden jedyny film w moim życiu, z którego naprawdę miałem ochotę po prostu wyjść.
Już nie trzeba – Już nie trzeba wybierać się do Rzymu, Anioły i Demony, zapewniają nam to doznanie. W filmie tym dostajemy nic innego jak wycieczkę po wiecznym mieście z pistoletem w ręku pod presją czasu. Poza tym w fabule jest kilka nieścisłości i alogicznie powiązanych wątków, że ma się wrażenie, że rozsadzą one ekran. Co z resztą ma miejsce przy pomocy antymaterii:) Film jest gorzej niż kiepski, nie ma klimatu, wyrazu. Choć nie jestem zwolennikiem i ortodoksem religijnym, to miałem poczucie, że w jakimś sensie ten film mnie obraża.
Nieporozumienie i nerwy – Można było odnieść wrażenie, że reżyser wcale nie zapoznał się z książką. Oczywiście książka będzie zawsze lepsza niż film, ale ekranizacje Kodu… , HP czy Władcy Pierścieni było o wiele wiele lepsze. W tych filmach chociaż częściowo czuło się klimat jaki panował w książce, do tego wspaniała oprawa muzyczna i coś z tego było.. ale tutaj? Fakty pomieszane bardziej niż gdziekolwiek, całkowity brak klimatu… to wyglądało bardziej na wymuszoną produkcje ze względu na zainkasowanie kolejnych milionów poprzez wykorzystanie wizerunku autora na okładce niż porządny film. Dla tych co nie czytali książki- film może i był z odpowiednią "akcją", ale przeczytajcie książkę, to nie dość, że dowiecie się dopiero co to znaczy "szybka akcja", to po jej lekturze nie będziecie wiedzieli czy to aby na ekranizacji tej samej książki byliście w kinie. Tylko 4p.
Myślałem, że będzie lepiej – Książkę czytałem jakiś czas temu i choć się nią nie zachwyciłem, to czytało się ją z napięciem. Film jest niemal odwzorowaniem powieści. Niestety nie trzyma tak w napięciu jak ona. Akcja momentami rozłazi się po kątach kościołów poprzez swą nielogiczność i niespójność. Plus to Rzym, w którym jeszcze nie byłem, ale film pokazał, że warto tam pojechać. Rzym widziany nie z perspektywy Koloseum, a architektury sakralnej. W filmie nawet jest niewielki akcent polski. Ciekawe czy TVN skorzystała na tej reklamie ;).
Ogólnie film do obejrzenia, ale nie zachwyca. Gorszy niż pierwsza odsłona przygód profesora Langdona.
Pozostałe
4+/10 – Chyba każdy się tutaj ze mną zgodzi – druga część serii o dokonaniach profesorka Langdona prezentuje wyższą klasę aniżeli "Kod". Mamy tutaj już jakąś konsekwencje wydarzeń, jest pewna logika, choć może to trochę wyolbrzymienie i co najważniejsze zmieniono fryzurę Hanksa z jakiś loków, z którymi biegał w "Kodzie" na coś mniej rażącego w oczy :) Jednakże mi to wszystko nie wystarczyło. Nie doszukałem się tutaj także nic szokującego ani skandalizującego, za co Watykan miałby dostawać wypieków na twarzy.
Ron Howard spadł trochę w moich oczach po tak zdumiewająco dobrym zeszłorocznym obrazie "Frost/Nixon". Także dobrze wspominam "Apollo 13" czy "Piękny umysł"… Może facet powinien zająć się tym działem, filmami opartymi na faktach, jakimiś biografiami.
No teraz tylko czekam na część trzecią. Mam nadzieję, że wgryzą się Rydzykowi do tyłka…