Młody amerykański żołnierz jest świadkiem okropności Wielkiej Wojny.
Nieśmiertelność jest bardzo łatwa do osiągnięcia. Wystarczy nie umierać - Woody Allen.

Kamień milowy, który zmienił Hollywood: Dlaczego „Wielka parada” wciąż przeraża. 7

Wielka parada z 1925 roku to nie tylko kamień milowy kina niemego, ale przede wszystkim produkcja, która na zawsze zmieniła sposób, w jaki Hollywood opowiada o wojnie. Reżyser King Vidor stworzył dzieło, które odrzuciło wcześniejszy patriotyczny patos na rzecz bolesnego realizmu i intymnej historii zwykłego człowieka.

Wielka parada (1925) - Tom O'Brien (I), Karl Dane, John Gilbert (I), Renée Adorée

Siła tego filmu tkwi w jego drastycznym podziale na dwie części. Pierwsza to niemal impresjonistyczny obraz życia na francuskiej wsi. Vidor celebruje tu detale: brudne paznokcie robotników, zapach siana i nieporadne flirty. Scena, w której Jim (John Gilbert) uczy Melisande żucia gumy, to nie tylko „uroczy moment” – to starcie kultur, które kończy się wzajemnym zrozumieniem. To tu widz zakochuje się w bohaterach, co sprawia, że ich późniejsze cierpienie staje się dla nas niemal fizycznie bolesne. Druga to rewolucja „Rytmu Śmierci”. Kiedy wybucha wojna, Vidor przestaje być narratorem, a staje się wizjonerem. Słynna sekwencja marszu przez las Belleau to moment przełomowy dla światowej kinematografii. Reżyser użył metronomu, by narzucić aktorom i statystom nieludzki, mechaniczny krok. Nie widzimy tu wrogów – widzimy tylko dym, błoto i padające ciała. Wojna w Wielkiej Paradzie jest bezosobową maszyną do mielenia mięsa. Scena, w której Melisande biegnie za odjeżdżającą ciężarówką i desperacko chwyta Jima za nogawkę, jest uznawana przez The Guardian za jeden z najbardziej przejmujących obrazów w historii kina niemego.

Wielka parada (1925) - Tom O'Brien (I), Karl Dane, Renée Adorée, John Gilbert (I)

Dla Johna Gilberta, ówczesnego „Wielkiego Kochanka”, była to rola ryzykowna. Zamiast nieskazitelnego munduru, oglądamy go w brudnym drelichu, z twarzą wykrzywioną strachem. Finał filmu, w którym Jim wraca do domu jako inwalida, był na tamte czasy aktem odwagi cywilnej. Hollywood tamtej ery kochało zwycięzców, a Vidor pokazał ofiarę. Recenzje podkreślają, że to właśnie ta szczerość sprawiła, iż film stał się najbardziej dochodowym dziełem MGM aż do czasów Przeminęło z wiatrem.

Wielka parada (1925) - Tom O'Brien (I), John Gilbert (I), Karl Dane

Wielka parada (1925) - Dan Mason (I), John Gilbert (I), Renée Adorée

Moim zdaniem, bez Wielkiej Parady nie byłoby Na Zachodzie bez zmian ani Szeregowca Ryana. To King Vidor jako pierwszy zrozumiał, że wojna to nie tylko bitwy, ale przede wszystkim pustka po powrocie. Film kończy się nie paradą zwycięstwa, lecz cichym spotkaniem na wzgórzu, które mówi więcej o traumie niż tysiąc słów. Dzięki ogromnemu sukcesowi finansowemu, udowodniono, że ambitne, pacyfistyczne kino może być największym hitem kasowym.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 2
YanYool99 7

Pierwsza godzina to wojskowa obyczajówka, meh. Druga to świetna i efektowna wojna z super scenografią, ale na wymuszony happy end będę narzekać. 7-

Garret_Reza_fdb 5

http://garretreza.pl/wielka-pa rada/ Można sobie wyobrazić, że ta produkcja musiała kiedyś wywoływać wielkie emocje.

Więcej informacji

Proszę czekać…