Sala samobójców 2011

Świat to nie matrix. Życie to nie gra, nie daj się wylogować! Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy. Pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. Ona zaczepia go w sieci. Jest intrygująca, niebezpieczna. Wprowadza go do "Sali samobójców" miejsca, z którego… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 4 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 26 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jakub Gierszał
jako Dominik
Roma Gąsiorowska
jako Dziewczyna w różowych włosach
Agata Kulesza
jako Beata
Bartosz Gelner
jako Aleksander
Danuta Borsuk
jako Nadia
Piotr Nowak
jako Jacek
Filip Bobek
jako Marcin
Krzysztof Dracz
jako Minister
Aleksandra Hamkało
jako Karolina
Kinga Preis
jako Karolina, psychiatra
Piotr Głowacki
jako Darek, psychiatra

Fabuła

Świat to nie matrix. Życie to nie gra, nie daj się wylogować! Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy. Pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. Ona zaczepia go w sieci. Jest intrygująca, niebezpieczna. Wprowadza go do "Sali samobójców" miejsca, z którego nie ma ucieczki. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Animowany, Thriller, Romans
Słowa kluczowe
samobójstwo, płacz, samotność, penis zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2011-03-04 (kino), 2011-08-25 (dvd)
Dystrybutor
ITI Cinema
Wytwórnia
Studio Filmowe Kadr
MediaBrigade (koprodukcja) (współfinansowanie)
Odra Film (koprodukcja) (współfinansowanie) zobacz więcej
Kraj produkcji
Polska
Inne tytuły
Suicide Room (tytuł międzynarodowy)
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
117 minut
Budżet
3 087 918 PLN

Wiadomości zobacz wszystkie 7 wiadomości

Recenzje

Rozterki młodego histeryka 5
  • 2011-03-17
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Bombastyczny tytuł przywodzący na myśl amatorskie próby literackie nastolatek, bohater z emo-grzywką, porównania do Avatara (2009) i Social Network (2010) – sporo jest powodów, aby film w reżyserii Jana Komasy z góry potraktować jako kuriozum i obejść szerokim łukiem. Byłaby to reakcja zrozumiała, choć w pewien sposób krzywdząca, gdyż Sala samobójców - mimo swoich słabości - jest pewnym powiewem świeżości i komentarzem na temat współczesnej młodzieży i jej nastawienia do świata.

Komentarzem o tyle ciekawym, że dotyczącym zjawisk bardzo dynamicznych, których tempo zmian stale przyspiesza, zmieniając się w nieustanny wyścig – przegrany odpada i przestaje liczyć się w jakiejkolwiek rozgrywce. Reżyser w filmie rozrysowuje ten problem na dwóch płaszczyznach: z jednej strony pokazuje mechanizm bullyingu nowej ery, w której pięść i wyzwiska zastąpiły komentarze na Facebooku i YouTube. Witamy w czasach paranoi i odłączenia – medialnej zawieruchy, pośrodku której zostaniesz zredukowany do krótkiego filmiku o umieraniu w kiblu w dyskotece. Porażka przestała być prywatną sprawą – zamieniła się w popularnego newsa przesyłanego mailem. Szkoda tylko, że motyw ten pojawia się ledwie na moment, spinając Salę samobójców czymś na kształt autotematycznej klamry.

Zdecydowanie więcej miejsca poświęcono drugiemu wątkowi, w którym Komasa bierze na tapetę temat alienacji i odseparowania od świata. Przedstawia swego rodzaju polski odpowiednik hikikomori: ludzi, którzy zerwali więzi z outernetem i zabarykadowali się w swoich pokojach na lata, by pielęgnować własne lęki i egzystować dalej już tylko w obrębie rzeczywistości wirtualnej. Taki właśnie jest Dominik, alienujący się z powodu docinków na temat swej orientacji seksualnej oraz Sylwia, od lat nieopuszczająca swojego domu. Obydwoje odczuwają wstręt do świata, odnajdując spokój w internetowym alterlife, wypełnionym fantastycznymi konstrukcjami, zależnymi tylko od woli ludzi żyjących w miejscu, gdzie nie obowiązują krępujące zakazy.

Problem jednak w tym, że rzeczywistość jaką wykreował reżyser, jest mało przekonująca i trąci tanim dydaktyzmem. Co więcej, opiera się na prostym, czarno-białym podziale, w którym szarości właściwie nie występują, a każdy element wydaje się mocno przejaskrawiony. Nie wystarczy fakt, że rodzice Dominika trzymają go w inkubatorze pieniędzy i drogich gadżetów, nie przykładając się do wychowania – trzeba jeszcze uczynić ojca obojętnym i oschłym, z matki zrobić wulgarną histeryczkę, a obojgu dopisać romanse na boku, aby widz nie miał wątpliwości, że obcuje z dysfunkcyjną rodziną. Nie lepiej jest z samym Dominikiem: zamiast wrażliwego chłopaka, dotkniętego szkolnymi szykanami, otrzymujemy antypatycznego, histerycznego, egocentrycznego emo, który nie potrafi nic zrobić z własnym życiem i oskarża innych o swoje porażki. I wreszcie sama „Sala samobójców”, zbudowana na zasadzie wirtualnej sekty, której członkowie są poddawani działaniu dość pokrętnej ideologii, a Sylwia – królowa i guru jednocześnie – wedle własnych zachcianek karze odcięciem od dostępu do zamkniętego kręgu, dającego poczucie bezpieczeństwa i przynależności do grupy.

Na dodatek reżyser próbuje grać na uczuciach widza jak na organach; miast dozować napięcie, kroczy od jednego przesilenia do kolejnego, wciągając widza w sam środek szaleństwa rozbudzonego przez nawał emocji. Nie jestem zwolennikiem takich zabiegów, trzeba jednak przyznać, że momentami się one sprawdzają: kiedy ojciec (dobra rola Krzysztofa Pieczyńskiego) z wściekłością wyrywa kabel od Internetu, wprawiając syna w stan histerii; gdy w szpitalu matka (nieco sztywna Agata Kulesza) wymyśla lekarzowi lub w momencie, kiedy Dominik miota się po pokoju po przeczytaniu komentarzy do wpisu kumpla (Jakub Gierszał wydaje się stworzony do grania takich rozwrzeszczanych postaci na granicy załamania nerwowego). Mam wrażenie, że chwilami Komasa przesadza, dociska pedał gazu do oporu, chcąc wycisnąć z widza jeszcze więcej współczucia. Zamiast tego jednak wprawia w stan irytacji lub wywołuje śmiech. Scena coming outu i całowania posągu jest absurdalna, nawet jeśli nosi posmak młodzieżowego żartu; pełne emfazy komentarze Dominika i egzaltowane słowa, jakie wypowiada do matki, budzą uśmiech politowania, a finałowa scena z Sylwią wydaje się zbyt oczywista. Mam zresztą za złe reżyserowi sposób, w jaki ów finał rozegrał: przez cały film w miarę konsekwentnie budował portret postaci oraz ich system wartości i zamiast wyciągnąć konsekwencje z obranej przez Sylwię i Dominika konkretnej drogi postawić kropkę nad „i”, robi nagle woltę i serwuje istne sucide love story z irytującą konkluzją, że „mimo wszystko coś dobrego z tego wyszło…”.

Szkoda tym bardziej, że pod względem technicznym film jest naprawdę dobrze zrobiony. Bez zbytnich fajerwerków, ale z klimatem, dobrym montażem i zdjęciami. Tyczy się to szczególnie sekwencji realizowanych w rzeczywistości wirtualnej: przyznam szczerze, że spodziewałem się jakiejś taniej imitacji Second Life’a, tymczasem owszem, imitacja jest… ale wyjątkowo udana. Animacja zaskakuje płynnością, modele postaci nawiązują do japońskiej popkultury, a w rozwiązaniach scenograficznych można się doszukać inspiracji Katedrą (2001) czy serią Final Fantasy. Są one jednak tak zręcznie zrealizowane, że o żadnym plagiacie nie może być mowy. Wszystko skrzy się kolorami, rozbrzmiewa sugestywną muzyką i mimo lekkiej kanciastości i pewnych uproszczeń może się podobać. Dokładając do tego sprawną grę aktorską (podobała mi się zwłaszcza Roma Gąsiorowska w roli Sylwii – ciekawe połączenie melancholii i bezwzględności), dobrze dopasowaną muzykę i sprawność w opowiadaniu fabuły naprawdę można mieć żal, że wszystko rozpłynęło się w histerycznych krzykach i przejaskrawionych postaciach. Była szansa na naprawdę dobry film o fenomenie współczesności, podany w niebanalny i nowoczesny sposób. Szansy tej jednak nie wykorzystano do końca.

Adnotacja: recenzja ukazała się pierwotnie na portalu EFantastyka.

3 z 5 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

O filmie — Nick to nie imię. Świat to nie matrix. Życie to nie gra, nie daj się wylogować! Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy i pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. „Ona” zaczepia go w sieci. Jest intrygująca, niebezpieczna, przebiegła. Wprowadza go do „Sali... zobacz więcej

Komentarze 39

LoAnn 2018-08-08

Realizacja ok, ale głupia emo subkultura, problem z dupy, to i film z dupy. ;)

Marlena79 2012-07-07

Średni – Dla mnie fim średni ale wart oglądnięcia,fajna muzyka i temat tez dobry tylko wg mnie czegos zabraklo Zwiastun był super wiec troche sie rozczarowałam

wiktoria1919 2012-07-07

Przereklamowane – Zapowiadało się niesamowicie ,a wyszło…Jak to przereklamowany film.Kaszana

angela21 2012-01-20

100/10 – film genialny, przerósł moje oczekiwania.
Bardzo zaskakujący myślałam że będzie tylko o grze a tu o takich ważnych problemach temat został poruszony.
Dominik czyli Jakub genialnie zagrał:)

juskowiak 2011-08-22 5

Bełkot – Czekalem niecierpliwie. zebral doskonale recenzje. krotko mozna opisac ten film – najlepszy polski film 2011 roku. tak byl przsedstawiany. liczylem na fajny, ambitny film. takich szukam. tematy samotnosci, depresji, klopotow rodzinych – ciekawe i godne uwagi.lubie takie historie. nie uciekamod takiego kina, wrecz przeciwnie. lubie metafory w kinie, produkcje zmuszajace do refleksji itp.

no i chyba jestem glupikiem. jedna z kolezanek na forum napisala, ze komu sie nie podobal, kto nie zrozumial, to glupek. film mocno przecietny. mala meka bylo dotrwanie do konca. rzqadkomi sie to zdarza. tak ganione drzewo zycia ogladalem z zachwytem.

olbrzymi przerost formy nad trescia. ani to ciekawe, ani przejmujace. momentami fabula irytuje. tematyka ok,ale sam film… marna jakosc. płytki. potrafie zrozumiec, ze mlodziezsy moze sie podobac. prosty jezyk, fryzury i problemy pokolenia emo, animacje komputerowe, klopoty z rodzicami… ale cco widza w tym inni? nie wiem. mediom moze podoba sie to, ze nie jest to kolejny film o polskiej martyrologii. mamy emo, mamy polskie elity goniace za kasa, jest watek gejowski, jest kopfschmerzen…

tak naprawde jest przecietny film. nie polecam.

5/10

Zobacz wszystkie 12 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Quagmire juskowiak 2011-08-25 1

Powiem mocniej, ten film to kupa wielkości Pałacu Kultury. Nie wiem w jakim umyśle mógł zrodzić się pomysł na coś tak absurdalnego, oderwanego od rzeczywistości i do bólu przerysowanego a zarazem tak mocno pozującego na poważny dramat psychologiczny i pewien pokoleniowy portret.

Absolutnie nie miałem ochoty przejmować się losami rozpuszczonego bachora i kompletnego cwela (po scenie w recepcji wypada mu tylko pokazać środkowy palec), nie będę się smucił, że dresy skopały mu tyłek skoro dostał trzy ostrzeżenia. Sala samobójców to spazmatyczny, pretensjonalny, odpychający gniot czyli film dokładnie taki jak jego bohater Dominik z przylizaną grzyweczką. 1/10 ledwo wysiedziałem do końca, a scena spazmów po odłączeniu Internetu zasługuje na 10 face palmów od Kapitana Picarda.

Kali999 juskowiak 2011-10-18 8

Co ty wiesz o przerysowaniu. Zagłębiłeś się chociaż w temat, że mówisz o przerysowaniu. Mało to dzieciaków uciekało od świata zewnętrznego do swoich wirtualnych postaci. Są przypadki, że dzieci umierały z odwodnienia przez to, że nie wychodziły z pokoju, ba nie odchodziły od komputera. Nie wspominając już o samych samobójstwach.

Film jest debiutem gościa, który ma 30 lat. Każdy by chciał mieć taki debiut w tym wieku, ja również. Z tego powodu film może ma swoje niedociągnięcia, jednak wrażenie po obejrzeniu filmu jest naprawdę bardzo dobre, a odnosząc się do tego co się dzieje ostatnio w rodzimej kinematografii świetne.

juskowiak juskowiak 2011-10-22 5

Dla mnie najbardziej przeraklamowany polski film ostatnich lat.

MagEllan juskowiak 2011-11-26 5

Powiem szczerze – przeczytalem twoja opinie "Belkot" zanim zabralem sie za film…
Wczesniej czytalem setki pochlebnych opinii wiec mogac go obejrzec myslalem ze bede jak to czasami ma miejsce z toba polemizowal.
Ale prosze Ciebie – nie da sie…

Pomysl dobry, montaz, zdjecia tez.
Ale reszta a wiec fabula zupelnie do mnie nie trafily… nie kumam, nie rozumiem.
Ja wiem ze to kino i realizmu to ja tutaj sie doszukiwac nie powinniem – ale choc odrobina… a tej nie bylo…
Calosc raczej sklania do reflekcji ze kolejny glupi bachor nie poradzil sobie z zyciem… zamiast pokazywac dramat… Dramat to moze jest jego rodzicow ktorzy po 3 miesiacach wpadli na pomysl zeby mlodemu w koncu net odciac…
Pare scen skore uwazam za spojne i wpasowane nie ratuja calosci… film mnie zmeczyl…

Wiec widze dwie opcje albo jest to typowy sredniak 5/10 albo ja obracam sie w zbyt plytkim brodziku intelektualnym zeby go zrozumiec.

pozdro

juskowiak juskowiak 2011-11-28 5

To już jest nas trzech brodzących w lytkim brodziku intelektualnym…

justangel juskowiak 2011-12-05 6

Również czekałam na ten film. Słyszałam, że taki "inny", że to "coś nowego w polskim kinie" i że koniecznie trzeba zobaczyć. I miałam spore oczekiwania, i jak poprzednicy czuje się dość mocno rozczarowana.

Gdyby nie ten cały szum, to film jak dla mnie, mógłby przejść bez większego echa. Ot taki sobie, może być ale bez większego zachwytu. Zgadzam się z Juskowiakiem, że jest najmocniej przereklamowanym filmem ostatnich lat.

Jedne co mogę w tym filmie ocenić na plus, to fakt, że pokazał co dzieciaki mogą widzieć (robić) w internecie. I być może dzięki niemu któryś z rodziców, zwróci większą uwagę na swoje, uzależnione od internetu, dziecko. Być może ten film uświadomi zagrożenie jakim jest wirtualna rzeczywistość. I to chyba na tyle.

juskowiak juskowiak 2011-12-06 5

Widzę, że jest nas jeszcze więcej.

glewik juskowiak 2012-04-16 3

oj jest nas więcej.

Gdybym był na tym filmie w kinie bym chciał zwrotu za bilety.
Dawno nie oglądałem filmu tak kiepskiego z tak wysokimi notami. Swoją wysoką ocenę zawdzięcza chyba gimnazjalistą i to tylko tej części mniej rozgarniętej, bo w innym przypadku nie mogę pojąć jak może podobać się ten gniot.
Zabierając się za ten film liczyłem na kino tak dobre jak "Plac zbawiciela" dostałem coś pokroju "Gulczas a jak myślisz".

juskowiak juskowiak 2012-04-16 5

jest nas więcej. ciekawe, dlaczego zebral az tyle nagród.

ferhin2 juskowiak 2012-04-16 8

film zebrał nagrody ze względu na temat, który porusza i jak by na to nie patrząc innowacyjność w polskim kinie.
Kolego juskowiak widzę, że koniecznie chcesz zebrać grupę przeciwników tego filmu, tylko nie wiem po co ?
chyba tylko po to żeby utwierdzić się w przekonaniu, że faktycznie film to "gniot" przeznaczony dla "gimnazjalistów i to tylko tej części mniej nietargniętej".
Jednym się podoba, drugim nie, jednych rusza temat, drugich zupełnie nie dotyczy.
Fakt jest taki … że jest to dobry film jak na warunki polskie, a temat nie dla każdego.

A i osobiście radzę omijać szerokim łukiem reklamy i promocje producentów czy dystrybutorów, żeby później nie spodziewać się po filmach dobrych – arcydzieła, którego w Polsce pewnie jeszcze długo się nie doczekamy.

MagEllan juskowiak 2012-05-18 5

Kolego Ferhin2 – dzieki za wyjasnienie skad nagrody dla tego filmu – zgodze sie temat wazny (internet a zagrozenia), innowacyjnosc (owszem polaczenie swiata realnego i wirtualnego) ale w mojej opinii to jest po prostu zmarnowany potencjal. Film jest tak nietaturalny, dialogi i sposob ich wyglaszania szczegolnie przez rodzicow bardziej drewniane od Pinokia, calosc mnie zmeczyla.
Owszem rozumiem osoby ktore mocno przymknely oko na fabule i skupily sie na temacie – ale do mnie ten film nie przemawia.

Asmodeusz juskowiak 2013-01-06

Moim skromnym zdaniem film kiepski i mocno przereklamowany, temat jak najbardziej powarzny ale pokazany w sposób niesamowicie nudny

Współtworzą