„Nazywam się Doron. Mam firmę produkującą dzieci” – tak przedstawia się jeden z bohaterów „Google Baby”. Kiedyś skorzystał wraz ze swoim partnerem z dobrodziejstw współczesnej medycyny, umożliwiającej sztuczne zapłodnienie. Już jako szczęśliwy ojciec małej Talii, postanowił pomóc innym homoseksualnym parom w realizowaniu marzeń o posiadaniu dzieci. W warunkach globalnego kapitalizmu i błyskawicznego rozwoju medycyny, biznes Dorona prosperuje znakomicie. Ponieważ w jego rodzinnym Izraelu mrożenie zarodków jest nielegalne, wysyła je pocztą kurierską do USA, gdzie zajmują się nimi specjalistyczne laboratoria. Stamtąd trafiają do Indii, gdzie inne laboratoria umieszczają je w ciałach profesjonalnych surogatek. Cały proces jest kontrolowany za pomocą Internetu – Doron czułym głosem informuje zatroskanych rodziców o miejscu, gdzie aktualnie znajdują się ich plemniki. opis dystrybutora
Pozostałe