Były policjant Ted Lonergan zostaje poproszony o pomoc, w odnalezieniu seryjnego zabójcy mordującego od kilku tygodni kolejnych niewinnych obywateli. Ted z pomocą dziennikarki Jennifer Santon, odkrywa, że sprawcą jest nieudany eksperyment genetyczny, który po ucieczce z laboratorium ukrył się w podmiejskich kanałach.

Stare, dobre filmy o potworach. 7

Film jest debiutancką produkcją młodego wówczas, amerykańskiego reżysera Williama Malone'a. Jak to zwykle początki bywają trudne, a na pierwszy film ciężko znaleźć sponsora. Nie inaczej było i tym razem, bo cały zebrany budżet to niewiele ponad sto tysięcy dolarów.

Film to typowy przedstawiciel podgatunku horroru jakim jest „monster movie”. Jak zwykle fabuła jest mało skomplikowana i zahacza o schematy z wielu wcześniejszych produkcji. Naukowiec tworzy potwora, ten wymyka się spod kontroli i zaczyna zabijać. Oczywiście na końcu dochodzi do potyczki z głównymi bohaterami, w której bestia ginie, a wszystko kończy się happy endem.

Z braku funduszy Malone, jest dość oszczędny w scenach z potworem. Widzimy go kilkunastokrotnie choć początkowo jedynie fragmentarycznie, w kilkunasto sekundowych ujęciach gdy dopada kolejną ofiarę. W całej klasie Syngenor pojawia się dopiero w końcówce filmu i nie znika z kadru, aż do samego końca.

Co do potwora, to jest on całkiem oryginalny i bardzo dobrze wykonany (zważywszy na fundusze). Zarzucić mu można, że nieco przypomina Obcego, ale tylko częściowo. Sam w sobie jest naprawdę przerażający, zwłaszcza głowa. Niestety o ile w scenach gdzie jest nieruchomy jest dobrze, to gdy się porusza wychodzi już nieco sztucznie. Nie są to bowiem płynne ruchy, ale powolne człapanie (coś na kształt starych kreacji Frankensteina).

Nie uświadczymy tu również scen gore. Wszystko kończy się w momencie ataku potwora lub jako cień na ścianie czy też rozbryzgi krwi. Dopiero pod koniec pojawiają się ciała użyte przez Syngenora do wykarmienia swoich potomków i te sceny prezentują się naprawdę rewelacyjnie.

Reżyserowi doskonale udało się stworzyć mroczny klimat, gdzie ciągłe napięcie i niepewność tego co czai się za rogiem przyprawia o skok adrenaliny. Większość scen kręcono nocą w słabo oświetlonych pomieszczeniach, kanałach czy przejściach podziemnych. Dodatkowo wszędzie pełno jest mgły, która dopełnia nastroju.

Nieco zawiedli aktorzy, zwłaszcza John Stinson, którego bohater jest niewyraźny, apatyczny i całkowicie odpychający. Z drugiej strony większość ofiar zagrała przyzwoicie, a przerażenie w ich wykonaniu wyglądało realistycznie.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…