Terminator 2: Dzień sądu 1991

Terminator 2: Judgment Day

Tym razem cyborg T-800 wraca w przeszłość by ocalić chłopaka, będącego nadzieją ludzkości, przed znacznie nowocześniejszym modelem.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 118 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Arnold Schwarzenegger
jako Terminator
Linda Hamilton
jako Sarah Connor
Edward Furlong
jako John Connor
Robert Patrick
jako T-1000
Earl Boen
jako Dr Peter Silberman
Joe Morton
jako Dr Miles Bennett Dyson
S. Epatha Merkerson
jako Tarissa Dyson
Castulo Guerra
jako Enrique Salceda
Danny Cooksey
jako Tim
Jenette Goldstein
jako Janelle Voight
Xander Berkeley
jako Todd Voight
Leslie Hamilton Gearren
jako Sarah Connor

Fabuła

Jest rok 1997. Z nieodległej przyszłości, w której toczy się walka ludzi z opanowującymi świat robotami, przybywają dwa terminatory. Celem T-1000 jest zabicie dwunastoletniego Johna Connora, przyszłego przywódcy ruchu oporu przeciw maszynom. T-800, któremu w 1984 r. nie udało się zlikwidować przyszłej matki Johna, Sarah, przeprogramowany przez dorosłego Connora, ma ocalić chłopcu życie. W walce z bardziej zaawansowanym technologicznie przeciwnikiem jednoczy się z Sarah, dręczoną koszmarnymi wizjami zagłady świata uciekinierką ze szpitala psychiatrycznego. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Sci-Fi, Thriller
Słowa kluczowe
robot, helikopter, nadzieja, naukowiec zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1992-05-05 (kino), 1991-07-01 (świat), 2004-02-26 (dvd)
Wytwórnia
Carolco Pictures
Pacific Western
Lightstorm Entertainment (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
Francja, USA
Inne tytuły
El Exterminator 2 (USA)
T2 - Terminator 2: Judgment Day (tytuł niezdefiniowany)
Terminator 2 - Le jugement dernier (Francja)
Terminator 2: Ostateczna rozgrywka (Polska) (tytuł video)
Terminator 2: Dzień rozrachunku (Polska) (tytuł TV)
T2 (USA)
T2: Extreme Edition (USA) (tytuł video)
T2: Ultimate Edition (USA) (tytuł video)
Wiek
od 16 lat
Czas trwania
137 min/ wer. reż.: 152 min/ wer. spec.: 154 minut
Budżet
102 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 8 wiadomości

Recenzje

I'll be back 10
  • 2009-06-14
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zwykło się mawiać, iż kontynuacja przeboju nigdy nie dorówna pierwowzorowi. W dużej mierze jest to prawda, jednak czasem trafi się perła. "Terminator 2: Dzień sądu" jest tego najdoskonalszym przykładem w historii kina akcji. James Cameron, który stworzył ów kultową postać, czekał aż siedem lat zanim zabrał się za kręcenie kontynuacji. Warto było tyle czekać, gdyż poziom zarówno fabularny jak i techniczny tego obrazu powala. Wedle wielu, w tym i mnie, jest to jedno z jego najdoskonalszych dzieł. Wręcz unikatowych. Jednak zacznijmy od początku, przedstawiając wszystkie argumenty, które spowodowały taka ocenę.

Mamy rok 1997, Sara (Linda Hamilton) siedzi od kilku lat w szpitalu psychiatrycznym, gdyż uznano ją za niebezpieczną po tym jak otwarcie głosiła o zbliżającym się Dniu Sądu. Jej syn John (Edward Furlong) jest wychowywany przez rodzinę zastępczą, dla której stanowi koszmarne utrapienie. Prokurator wisi dzieciakowi nad głową, jednak ten ma to gdzieś i dalej wariuje. Tymczasem firma tworząca Skynet jest bliska jego ukończeniu, a tym samym nieświadomie spowodowania nuklearnego piekła. Tymczasem z przyszłości znów pojawia się znany nam wcześniej Terminator (Arnold Schwarzenegger) o kodowej nazwie T-800, jednak tym razem jego celem nie jest zabicie Sary. Został on schwytany i przeprogramowany przez Johna Connora w przyszłości i przybył by chronić jego matkę i młodego Johna przed morderczym T-1000 (Robert Patrick), prototypowym Terminatorem zrobionym z płynnego metalu. Rozpoczyna się szalona walka dwóch maszyn, która doprowadza do ciekawej konfrontacji Sary z jej dawnym wrogiem.

Scenariusz jest najmocniejszą stroną całego obrazu Camerona. Z początku można by sądzić, że co tutaj jest takiego wybitnego? Przecież już raz mieliśmy do czynienia z podobnym scenariuszem. A jednak Cameron zaskoczył nas, a to wszystko za sprawą Arnolda Schwarzeneggera i jego postaci. Tym razem nie mamy do czynienia z bezduszną maszyną. Co więcej reżyser pokazuje nam wręcz człowieczeństwo Terminatora. Arnold w tym filmie jak dla mnie wspiął się na piedestał swego kunsztu, kreując postać bardzo ludzką i mechaniczną zarazem. Jego Terminator powoli uczy się jak być człowiekiem, stara się zrozumieć sens człowieczeństwa. Odkrywa co to radość i smutek, pojmuje dlaczego ludzie tak zaciekle walczą z jego twórcą, czyli Skynetem. Niejako można by rzec, że pojmuje błąd w logice Skynetu, błąd opierający się na braku uczuć. W drodze do takich konkluzji pomaga mu młody John Connor i jego matka, która z czasem zamienia lęk, w przyjaźń do stalowego obrońcy. W pewnym momencie wręcz widzi w nim człowieka a nie maszynę. Po drugiej zaś stronie szali mamy Roberta Patricka i jego postać T-1000, złowieszczego, szybko i sprawnie kalkulującego, a co najważniejsze mądrego. Tym razem Cameron przerobił swego mechanicznego przeciwnika na istne cudo. Nie mamy już do czynienia z typową maszyną, która rozwala każdego i wszystko co stanie jej na drodze. Zamiast tego reżyser pokazał nam perfekcjonizm zabójcy. Szybki, sprytny, minimalizujący zagrożenie czy wykrycie, działający roztropnie, szukający po cichu swej ofiary, bez zbędnej przemocy. Wszystko to, aby nie rzucając się w oczy zbliżyć się jak najbardziej do swego celu. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Robert Patrick świetnie zagrał mimiką twarzy, kreując wręcz unikatową postać. Potrafi się śmiać, szydzić, być niewzruszonym czy czasem nawet kompletnie nie okazać emocji. Naprawdę gra aktorska w "Terminatorze 2" to czyste arcydzieło każdej z postaci. W efekcie powoduje ona, iż świetnie napisany scenariusz Camerona, staje się wręcz żywy, przechodząc do rangi geniuszu.

Drugim potężnym atutem filmu jest ścieżka dźwiękowa. Klimatyczna, mroczna i po prostu cudowna. Motyw główny z początku i końca filmu stał się wręcz utworem unikatowym, promującym całą serię. Niemal każdy z miejsca rozpoznaję muzykę Brada Fiedela, który zresztą zrobił ścieżkę dźwiękową do całej sagi. Mimo, iż w innych częściach jego muzyka jest naprawdę dobra, to tylko w "Terminatorze 2" udało mu się moim zdanie stworzyć coś wiekopomnego. Coś co zapada w pamięć na zawsze, co stało się wręcz symbolem serii, a może i jednym z symboli gatunku kina akcji. Zresztą cała ścieżka dźwiękowa w filmie jest genialna, budująca swój osobliwy klimat pełen mroku i nadziei na lepsze jutro.

Kolejnym wręcz przełomowym atutem obrazu Camerona są efekty specjalne. Nie dość, że stworzyły nowy kierunek wśród grafiki komputerowej to dodatkowo stały się nieśmiertelne dzięki postaci T-1000. Dotąd kiedy ogląda się jak Robert Patrick zmienia swą rękę w ostrze czy formuje się ze stalowej bryły w człowieka zapiera mi dech w piersiach. Kunszt z jakim wykonano owe dzieła przerósł wręcz swe czasy i po dziś dzień jest doskonały w swej formie. Po prostu nie można oprzeć się pokusie, aby nie przewinąć sceny do tyłu i obejrzeć ją ponownie. Do tego wszystkiego dochodzi nam dużo lepsza wersja charakteryzacji Schwarzeneggera jako T-800. Po prostu aż łezka się w oku kręci z zachwytu nad pracą charakteryzatorów i speców komputerowych. Każdy element ciała Terminatora dopracowano w najdrobniejszych detalach, co więcej, są one w dużej mierze ruchome co dodaje realizmu. Cudowna jest choćby scena jak T-800 zdziera swą organiczną warstwę z przedramienia i dłoni, prezentując doktorowi Milesowi (Joe Morton), twórcy Skynetu, mechaniczną rękę. Czyste arcydzieło techniki. Na dokładkę mamy w całym filmie masę efektów pirotechnicznych, kaskaderskich i pościgów, które wyglądają wręcz cudownie. Wszystko za sprawą perfekcyjnego montażu i jeszcze lepszych zdjęć. Naprawdę w tym punkcie Cameronowi należy się wiwat na stojąco, gdyż uczynił z kamerą cuda, umiejętnie wychwytując najlepsze sceny akcji. Trzeba przyznać, że ten reżyser ma oko do takich rzeczy, jednak w "Terminatorze 2: Dzień sądu" przeszedł samego siebie.

W efekcie tych wszystkich zabiegów dostaliśmy ponadczasowy film, który pogrzebał żywcem pierwowzór. "Terminator 2" jest doskonały pod każdym kątem, głównie za sprawą scenariusza jak i nie starzejących się efektów specjalnych. Co więcej w tym obrazie reżyser udowodnił, iż można ze zwykłego filmu akcji stworzyć prawdziwy życiowy dramat z konkretnym morałem. Z bardzo wartościowym morałem. Kto nie widział "Terminatora 2: Dzień sądu" ten niech nadrobi tę zaległość, tym, którzy widzieli chyba nie muszę mówić, iż warto wracać do tego tytułu wielokrotnie.

5 z 8 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Linda Hamilton odrzuciła rolę w innym filmie, po zapoznaniu się z prostym zarysem fabuły przez reżysera Jamesa Camerona. zobacz więcej

Wpadka

Sarah po ucieczce z celi idzie się do doktora Silbermana, który rozmawia z pracownikiem, nad drzwiami widać część wysięgnika mikrofonu. zobacz więcej

Pressbook

Efekty specjalne — Równocześnie z pracą na planie, do projektu przystąpiły cztery główne firmy od efektów specjalnych i kilka mniejszych. Aby stworzyć ponad 300 ujęć z wizualnymi i mechanicznymi efektami do filmu, musiały one ściśle współpracować ze wszystkimi działami produkcji. Używały najróżniejszych technik od fotografii do obrazów generowanych komputerowo. Każda firma wniosła do... zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 55 powiązanych

Komentarze 43

Adrenochrom 2018-04-20 10

Obok "Aliens" tego samego reżysera, najlepszy sequel w historii kina. James Cameron widać ma wielki talent do robienia sequeli.

bizarre 2016-05-07 7

Każda sekunda jest tutaj kultowa. Ciężko się dziwić, bo na tamte czasy "Dzień sądu" był wielkim osiągnięciem, nie tylko pod względem technicznym, ale też jako czysta rozrywka. Żałuje, że nie widziałem go w latach 90’, bo teraz nie mam do niego sentymentu. Mimo upływu 25 lat lat wcale się nie zestarzał, a pojedynki między terminatorami robią całkiem duże wrażenie.

Obiezyswiat 2018-02-18 10

W mojej opinii najlepszy film Sci-Fi w historii kina, takich arcydzieł dzisiaj już się nie kręci. Świetne efekty specjalne, fabuła, gra aktorska na wysokim poziomie no i ten apokaliptyczny. Dla mnie ten film ma duszę.

pyciam1 2015-09-17 10

Najlepszy z Terminatorów – Moim zdaniem jest to najlepszy film z całej serii. Rzeczywiście jak na początek lat 90-tych efekty specjalne stoją tu na wysokim poziomie. Niezapomniana muzyka Guns n’ Roses i cały klimat związany z tym filmem sprawiają, że do dnia dzisiejszego mam do niego wielki sentyment i z chęcią do niego wracam. I to słynne "Hasta la vista, baby". Śmiało mogę powiedzieć, że dla mnie to film wszechczasów!

simian_raticus 2012-03-26

Pole teleportacyjne wyjarało pustą kulę w przyczepie razem z tylnim kołem lewym! – Ten grat nawet nie opadł, a resory zjarało! Ruszyła mnie ta scena, gdy miałem z 12 latek i jeszcze lekcji fizyki nie zaznałem! Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że to kiedyś w internecie opiszę! Fizyki zabrakło! Przegięła by się ciężarówa!

Współtworzą