Rafał użytkownik
"Tempest" (1928) – Melodramat na Gruzach Imperiu.
Tempest z 1928 roku to porywający, choć momentami naiwny, melodramat, który służy przede wszystkim jako popis aktorskich możliwości Johna Barrymore’a. Film ten jest jednym z ostatnich wielkich niemych eposów, zrealizowanym z rozmachem godnym schyłku epoki kina bez dialogów. Mimo że scenariusz opiera się na utartych motywach (klasowe podziały, zakazana miłość, zemsta), to realizacja techniczna i charyzma gwiazd sprawiają, że seans jest wart uwagi.
Największą siłą filmu, poza główną gwiazdą, są jego walory wizualne. Obraz zachwyca kunsztownymi zdjęciami autorstwa Charlesa Roshera, który wykorzystuje grę światłocienia (chiaroscuro), zwłaszcza w sugestywnych scenach więziennych, gdzie bohater zdaje się uwięziony za kratami ciemności. To właśnie te sekwencje, pełne wizualnej rozpaczy, zapadają w pamięć najbardziej.
Film zdobył pierwszą w historii Oscara nagrodę za scenografię dla Williama Camerona Menziesa. Menzies stworzył stylizowaną, choć niekoniecznie autentyczną historycznie, wizję carskiej Rosji i rewolucyjnego chaosu. Monumentalne dekoracje i dbałość o szczegóły budują wiarygodne tło dla eskalującego konfliktu klasowego.
John Barrymore, znany jako "Wielki Profil" i czołowy aktor swojej generacji, wciela się w postać Iwana Markowa, chłopa, który awansuje na porucznika. Jest to rola wymagająca szerokiej gamy emocji – od dumy i pożądania, przez upokorzenie i szaleństwo, aż po moralne przebudzenie. Barrymore jest elektryzujący. Jego gra jest intensywna, ale zaskakująco powściągliwa jak na standardy kina niemego, co nadaje postaci autentyzmu. Sceny, w których jego postać przechodzi transformację z zakochanego żołnierza w rozgoryczonego rewolucjonistę, to aktorski popis wirtuozerii.
Sama historia jest typowym dla tamtych lat melodramatem: mezalians, intrygi, rewolucja jako deus ex machina zmieniająca porządek świata. Księżniczka Tamara (Camilla Horn) jest piękna, ale jej gra aktorska bywa oceniana jako nieco "drewniana" w porównaniu do ekspresji Barrymore'a. Mimo to, chemia między parą głównych bohaterów jest wystarczająco silna, by utrzymać uwagę widza.
Film, choć powstały w Hollywood, subtelnie porusza tematykę moralnej dwuznaczności rewolucji. Zarówno arystokraci, jak i nowi bolszewiccy przywódcy (w tym karykaturalna postać handlarza granego przez Borisa de Fasta) są przedstawieni jako moralnie skażeni. Ostateczne przesłanie filmu jest uniwersalne: miłość i ucieczka od chaosu politycznego okazują się ważniejsze niż zemsta czy ideologia.
Tempest to ignorowany klejnot kina niemego, który może nie jest arcydziełem narracyjnym, ale zachwyca stroną wizualną i niezapomnianą rolą Johna Barrymore’a. Dla fanów kina historycznego i wielkiego aktorstwa, film ten oferuje wciągające, mroczne i intensywne doświadczenie kinowe, które pozostawia ślad.