"List" (1929): Zaginiony klejnot wczesnego kina dźwiękowego i łabędzi śpiew Jeanne Eagels! 7
List z 1929 roku to fascynujący, choć niedoskonały, relikt wczesnej epoki kina dźwiękowego i obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika historii filmu. Jego największą siłą i głównym punktem zainteresowania jest pośmiertnie nominowana do Oscara rola Jeanne Eagels, aktorki, której tragiczna śmierć przerwała obiecującą karierę filmową.
Film wyreżyserowany przez Jeana de Limura jest adaptacją popularnej sztuki W. Somerseta Maughama. Widać w nim silne przywiązanie do teatralnych korzeni – sceny są często statyczne, a akcja rozgrywa się w wyraźnie zarysowanych, zamkniętych przestrzeniach. Jako jeden z pierwszych pełnych filmów dźwiękowych wyprodukowanych w studiu Paramount w Astrii, film boryka się z ograniczeniami technicznymi epoki, takimi jak sztywny montaż wynikający z konieczności trzymania aktorów blisko mikrofonów. Mimo to, jak na rok 1929, jakość dźwięku jest zaskakująco dobra (szczególnie w odrestaurowanej wersji), a zdjęcia momentami wykazują się płynnością, która wyprzedza inne "sztywne" wczesne talkie.
To, co wyróżnia List spośród wielu ówczesnych produkcji, to intensywna i magnetyzująca kreacja Jeanne Eagels w roli Leslie Crosbie. Eagels, gwiazda Broadwayu, wnosi na ekran histeryczną energię i wewnętrzne napięcie. Jej występ jest agresywny, wielowymiarowy i nie schlebia postaci, ukazując jej cierpienie, zagubienie, a także wyraźny rasizm i poczucie wyższości. Widzowie przyzwyczajeni do bardziej stonowanych ról z późniejszych dekad mogą uznać jej styl za nieco przesadzony (co było typowe dla aktorów teatralnych przechodzących do filmu), ale jest to występ, od którego nie można oderwać wzroku.
Partnerujący jej Herbert Marshall (który w słynniejszym remake'u z 1940 roku zagrał męża) oraz Lady Tsen Mei jako intrygująca chińska kochanka Li-Ti, również prezentują solidne aktorstwo.
Fabuła jest mrocznym dramatem psychologicznym osadzonym w kolonialnej Malezji. Leslie Crosbie zabija mężczyznę i twierdzi, że działała w samoobronie. Choć biała społeczność plantatorów z góry wierzy w jej wersję, na jaw wychodzi obciążający list, który staje się narzędziem szantażu. Film jest surowy w swoim podejściu do moralności i, co ważne, wczesna wersja z 1929 roku jest bardziej bezpośrednia w ukazywaniu motywacji bohaterów i otwartego rasizmu niż późniejszy remake z Bette Davis, który musiał sprostać rygorom Kodu Haysa. Zakończenie (choć różni się od wersji z 1940 r.) jest satysfakcjonująco gorzkie i pozbawione hollywoodzkiego lukru.
Film ten to unikalne świadectwo przełomowego momentu w kinie. Choć brakuje mu wizualnej wirtuozerii Williama Wylera z późniejszej wersji (1940), nadrabia to surowością, fascynującym kontekstem historycznym i, przede wszystkim, porywającą, choć kruchą, rolą Jeanne Eagels. To film, który warto obejrzeć nie tylko dla porównania z remakiem, ale jako mocny, autonomiczny dramat.