Amistad

7,6
Amistad jest nazwą statku transportującego niewolników do Nowego Świata w 1839 roku. Pasażerami są Afrykańczycy, którzy zostali uprowadzenia i zakuci w kajdany w ładowni statku. Podczas morskiej podróży przez Atlantyk, Cinque, który uprzednio był wodzem w afrykańskim plemieniu prowokuje bunt i wspólnie z innymi przejmują kontrolę nad statkiem. Kontynuują rejs w nadziei, że znajdą pomoc kiedy trafią na ląd. Zamiast tego, gdy osiągają wybrzeże Stanów Zjednoczonych zostają uwięzieni jako zbiegli niewolnicy. Nie znają angielskiego i wydaje się, że ich los jest przesądzony za zamordowanie swoich oprawców, kiedy prawnik o abolicjonistycznych przekonaniach decyduje się zając ich sprawą, argumentując, że są wolnymi obywatelami innego państwa, a nie niewolnikami. Sprawa w rezultacie opiera się o Sąd Najwyższy, gdzie John Quincy Adams wygłasza imponującą i elokwentną mowę obrończą prowadzącą do uwolnienia aresztantów.

Casting

Kiedy rozpoczęto obsadę "Amistadu", pierwszą osobą, której Steven Spielberg pokazał scenariusz był Morgan Freeman - aktor trzykrotnie nominowany do Oscara. "Morgan był na mojej własnej liście aktorów, z którymi zawsze chciałem pracować był pierwszym aktorem, z którym zacząłem rozmawiać "- wspomina Spielberg. Mówi Freeman - "Naprawdę dobry scenariusz, który ekscytuje cię w pierwszym czytaniu zdarza się bardzo rzadko, historia ta jest bardzo ważna dla tożsamości Ameryki, a większość ludzi nigdy o niej nie słyszała. Kiedy zdarza się taki scenariusz, który ma zarówno walory artystyczne jak i dydaktyczne to jest to dar, ale też zobowiązanie do wzięcia udziału w opowiedzeniu go". Freeman gra abolicjonistę Theodora Joadsona, który wraz z innym abolicjonistą, Lewisem Tappanem (Stellan Skarsgård) są jednymi z pierwszych, którzy zjawiają się aby pomóc Afrykanom z "Amistadu". Joadson jest byłym niewolnikiem, który wraz z biznesmenem Tappanem przyłączają się do ruchu abolicjonistów i w momencie kiedy wybucha sprawa "Amistadu" znajdują się w jej centrum. Gazety nazwały wówczas to zdarzenia masakrą na morzu, a Joadson i Tappan okrzyknęli Afrykanów bojownikami o wolność.

Joadson jest jednym z nielicznych bohaterów w filmie, którzy zostali wymyśleni. Jak wyjaśnia Allen -"Joadson jest ucieleśnieniem ówczesnego Afro-Amerykańskiego abolicjonisty. Jest byłym niewolnikiem, który wykształcił się i walczy o zniesienie niewolnictwa. Postać grana przez Morgana pozwala nam spojrzeć na czarnych Amerykanów jako na rdzeń ruchu abolicyjnego. Jego charakter jest kompozycją takich postaci historycznych jak: James Forten, David Walker, James Pennington i Henry Highland Garnet."

Joadson i Tappan próbowali zaangażować dobrego adwokata do obrony Afrykanów, ale jak zanotował Skarsgard -"pozostał nam jedynie mało znany prawnik o nazwisku Baldwin". Grający prawnika Rogera Baldwina, Matthew McConaughey wyjaśnia -"Baldwin w filmie ma pseudonim "Dung Scraper "i jest prawnikiem zajmującym się sprawami nieruchomości, ale dobrze zna sprawę".

Spielberg wyjaśnia - "ta sprawa ma związek z zawodową działalnością Baldwina, ponieważ Afrykanie byli uważani za rodzaj własności. Usiłował on udowodnić, że Afrykanie nie są faktycznie według prawa legalnymi niewolnikami, nawet ci urodzeni na plantacjach i mający rodziców niewolników. Wynika to z faktu, że ci ostatni pochodzili z Afryki i byli nielegalnie porwani ze swoich domów". To zagadnienie nie dotyczyło praw człowieka, ale dotykało praw własności.

Zajmując się Afrykanami, a szczególnie mając do czynienia z Cinque, charakter Baldwina przechodzi transformację. Na początku patrzył on na Afrykanów jako na problem "własności" i nie był wrażliwy na problemy ludzkie.

McConaughey objaśnia - "Baldwin przebywa długą drogę, w trakcie sprawy staje się bardziej humanitarny, w miarę jak zaczyna rozumieć wagę sprawy, którą prowadzi. Już dłużej nie patrzy na nią jak na problem dotyczący własności, ale widzi w niej czynnik ludzki. Pomimo znacznych wysiłków Baldwina wydaje się, że sprawiedliwość nie zatriumfuje.

Obawiający się gniewu Południa prezydent Martin Van Buren obalił decyzję sądu niższej instancji, która była korzystna dla Afrykanów. Następnie sprawa przechodzi całą drogę prawną do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych uzyskuje przydomek - procesu prezydentów.

Spielberg wyjaśnia - "Prezydent Martin Van Buren, który starał się o reelekcję pociągał za sznurki spoza sceny. W tym samym czasie na rzecz Afrykanów pracował w Sądzie Najwyższym poprzedni prezydent John Quincy Adams, syn jednego z założycieli narodu amerykańskiego Johna Adamsa."

Ciekawym pomysłem związanym z obsadą roli dwóch amerykańskich prezydentów w "Amistad" jest obsadzenie tych ról Brytyjczykami: Nigel Hawthorne, który był nominowany do Oscara gra Martina Van Burena, a laureat Oscara Anthony Hopkins jest Johnem Quincym Adamsem.

"To był wielki honor, że zaproponowano mi tę rolę, myślę, że jest jedna z największych ról jakie zagrałem"- powiedział Hopkins. "Adams był prezydentem przez jedną kadencję. Był purytaninem i człowiekiem kompletnie nieprzekupnym, co nie przyniosło mu wielkiej popularności jako politykowi. Zarówno abolicjoniści, jak i opowiadający się za niewolnictwem, nie chcieli mieć nic wspólnego ze sprawą "Amistadu", ale stopniowo wymuszono na Adamsie, aby walczył o życie tych ludzi. To był bardzo moralny człowiek".

Adams zdobył sobie przydomek "Mistrza Elokwencji" z powodu swoich wielkich zdolności oratorskich, które zostały zaprezentowane w filmie podczas jego końcowego, dramatycznego wystąpienia przed Sądem Najwyższym.

Franzoni wyjaśnia - "John Quincy Adams obserwował jak jego ojciec pomagał współtworzyć ten naród i walczył do końca swych dni, aby wypełnić obietnicę powszechnej wolności daną temu krajowi".

"Anthony uzyskał to samo wzniosłe brzmienie głosu, jakie musiał mieć Adams. Jego wystąpienie dla mnie jako, reżysera słuchającego go, było przeniesieniem się w tamte czasy" - powiedział Spielberg.

Oprócz zgromadzenia międzynarodowej obsady aktorskiej, twórcy filmu zdawali sobie sprawę, że niezbędnym warunkiem uzyskania sukcesu jest prawidłowe obsadzenie roli Cinque - 25. letniego Afrykanina hodującego ryż, który poprowadził swoich współziomków do walki z ich prześladowcami.

Spielberg wyjaśnia, że nie był przygotowany do zrobienia filmu bez Cinque, który by nie był całkowicie wiarygodny - "mieliśmy szczęście, że w środku organizacji obsady trafiliśmy na Djimona Hounsou. Bez niego nie moglibyśmy pracować dalej i ukończyć produkcji na czas".

Hounsou, który pochodzi z Zachodniej Afryki zagrał wcześniej jedynie małe role. Pomimo tego reżyser Vickie Thomas był pod tak dużym wrażeniem jego czytania roli, że natychmiast przesłał nagranie video do Spielberga. "Jego nagranie było tak dobre, że przyjąłem go jeszcze tego samego popołudnia" - wspomina Spielberg. "On był Cinque - był odważny, sympatyczny, gniewny i miał godność - czyli kombinację wielu cech. Djimon posiada wewnętrzny spokój i zewnętrzną siłę, co spowodowało, że był idealny do tej roli.

Debbie Allen potwierdza reakcję Spielberga - "Nie chcieliśmy bohatera, który jest tylko bohaterem. Djimon posiada pewien cudowny rodzaj siły, ale równocześnie dużą wrażliwość, co wybitnie pasowało do tej roli."

Analizując swoją rolę Hounsou zanotował - "Cinque nie zgodził się być niewolnikiem. Postanowił zrobić wszystko, aby się uwolnić i móc wrócić do swojego kraju, żony i dzieci. Nie miałem życiowego doświadczenia, z którego mógłbym skorzystać grając swoją rolę. igdy nie byłem spętany łańcuchami, ani uwięziony czy też traktowany jak zwierzę. Co więcej, musiałem stać się wiarygodny dla samego siebie, że właśnie jestem tak traktowany, żeby ludzie patrząc na mnie mogli zrozumieć i czuć ból jaki znosił Cinque."

W skład głównej obsady "Amistadu" wchodzi również nominowany do Oscara Pete Postlethwaite jako rządowy prokurator, Holabird oraz inny nominowany do Oskara, David Paymer grający Forsytha, sekretarza stanu w czasie prezydentury Van Burena.

Laureatka Oscara Anna Paquin wcieliła się w rolę królowej hiszpańskiej - Izabelli.

W ciekawej roli epizodycznej pojawia się Harry A. Blackmun emerytowany sędzia Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, który gra Josepha Story, także sędziego Sądu Najwyższego, ale z dziewiętnastego wieku.

Ciekawym faktem jest, że sędzia Blackmun zasiadał na tym samym miejscu w sądzie, co sędzia Story wiek wcześniej.

Spielberg czuł się zaszczycony udziałem sędziego w tym filmie. "Sędzia Story napisał doskonałe uzasadnienie wyroku i my wykorzystaliśmy jego część w filmie. Sędzia Blackmun wygłosił je dokładnie tak samo jak przed Sądem Najwyższym i ja miałem wrażenie, że to sędzia Story wydaje wyrok w 1841 roku".- opowiada Steven Spielberg.

Twórcy filmu po uporaniu się z obsadą głównych ról stanęli przed następnym trudnym do rozwiązania problemem. Trzeba było znaleźć Afrykanów z "Amistadu". Od początku szukali prawdziwych afrykańskich aktorów do tych ról. Rozpoczęli poszukiwania Afrykanów ze szczepów Mende, Temne i Kissi, jakie występują w historii. . Szukano kandydatów w dużych miastach, którzy są aktorami w pierwszym pokoleniu. Następnie realizatorzy sami pojechali do Afryki, do Sierra Leone, gdzie rozmawiali z szefami agencji aktorskich, a lokalne studia filmowe przygotowywały taśmy z nagraniami różnych aktorów. Poszukiwania rozszerzono do Anglii, gdzie brytyjski agent zgromadził taśmy z nagraniami aktorów afrykańskich pierwszej i drugiej generacji mieszkających w Wielkiej Brytanii.

Główna grupa Afrykanów ostatecznie składała się z aktorów pochodzących z kilku krajów afrykańskich w Zachodniej Afryce tj: z Nigerii, Sierra Leone, Senegalu i Ghany. Poza aktorami profesjonalnymi byli tu także tancerze, muzycy, biegacz olimpijski, student Harwardu i profesor biologii. Zgromadzenie takiej ekipy było tylko połową sukcesu. Następnie trzeba było spowodować, aby stali się zintegrowaną społecznością. Allen zorganizowała dla nich dwutygodniowy kurs o kulturze obejmujący taniec, muzykę i improwizację, aby pomóc im przygotować się do scen od strony emocjonalnej i fizycznej.

"Afrykanie wtedy i teraz żyją według swoich rytuałów i we własnych społecznościach i dlatego musiałam zebrać wszelkie informacje jacy ci ludzie powinni być, a następnie przeanalizowaliśmy wspólnie każdą scenę, aby zrozumieli mentalność bohaterów " -wspomina Allen. Dużą częścią planu filmowego z udziałem Afrykańskich aktorów była mordercza podróż z Afryki, gdzie cierpiący więźniowie byli torturowani, głodzeni i trzymani spętani łańcuchami w ładowniach statków do przewozu niewolników nie opuszczała aktorów w czasie prób. "Przeszliśmy przez bóli śmierć i kiedy robiono już zdjęcia były one jednymi z najtrudniejszych" - wspomina Allen.

Mówi producent Colin Wilson - "Są obrazy w filmie, które wydają się być wyryte w naszych umysłach z tego powodu, że czuliśmy, że faktycznie byliśmy świadkami, jaką drogę przebyli Afrykanie do wolności. Podczas kręcenia niektórych scen dochodziło do tak silnych emocji, że wielu aktorów i członków załogi płakało".

Wspólnie Afrykanie i filmowcy uczestniczyli w zdobywaniu wiedzy i doświadczenia. "Dużo dowiedziałem się od aktorów o ich własnej historii. Wiedzieli dużo o porwaniach z domów i niewolnictwie, ale mieli mało wiadomości na temat morderczej podróży z Afryki do Ameryki i dlatego odkrywaliśmy wspólnie horror tamtych lat" -opowiada Spielberg.

Dr Clifton Johnson twórca Centrum Badań o "Amistadcie" w Uniwersytecie Tulane w Nowym Orleanie, któremu Allen opowiedziała o swoim projekcie skontaktował filmowców z Dr Arthurem Abrahamem jednym z najlepszych na świecie specjalistów od kultury Mende.

Jest on wysoko cenionym historykiem, nauczycielem i ekonomistą pochodzącym ze Sierra Leone. W 1977 roku był stypendystą Fundacji Fulbrighta w Centrum Badań nad "Amistadem", a następnie pracował w Nowym Orleanie na Uniwersytecie Dilarda.

Dr Abraham doradzał filmowcom w przedstawieniu wszystkich aspektów dotyczących szczepu Mende tj: pieśni i rytualnych obrzędów, które są fabryką kultury. Miał też za zadanie nauczenie aktorów ich dialogów, które przetłumaczył na dialekt Mende ze scenariusza Franzoniego.

Dla filmowców, którzy byli zobowiązani do zachowania takiego autentyzmu obrazu, jak to jest możliwe zaangażowanie Abrahama było darem niebios. Jest on profesorem w Sierra Leone i ma tam bardzo dużo obowiązków, ale jak wspomina Allen powiedział, że czekał całe życie, aby móc opowiedzieć tę historię i uczestniczyć w tworzeniu filmu.

"On był rewelacyjny, gdy uczył Afrykańskich aktorów, których większość mówiła różnymi dialektami, a żaden z nich nie znał dialektu Mende"- dodaje Spielberg.

Aktor Djimon Hounsou, który mówi dialektem Beninu w żaden sposób nieprzypominającym dialektu Mende mówi o swoim nauczycielu - "Jest on perfekcjonistą i chciał żebym mówił tak dobrze, żeby nikt nawet Mende nie miał wątpliwości, że jestem ze Sierra Leone".

Producenci doszli do wniosku, że jest bardzo ważne, aby w filmie były reprezentowane różne języki dramatu ponieważ załamanie się komunikacji międzyludzkim jest tematem historii.

Spielberg wyjaśnia - "Istniała bariera językowa pomiędzy Amerykanami i Afrykanami, jak również pomiędzy królową Hiszpanii - Izabellą, a prezydentem Martinem Van Burenem i my odmalowaliśmy różnicę pomiędzy szczepami afrykańskimi mówiącymi różnymi językami. Wiele z tych problemów, jakie zdarzyły się wówczas dotyczy również dnia dzisiejszego - niemożność porozumienia się między ludźmi ".

Oprócz dr Johnsona i dr Abrahama inni historycy i uczeni pomagali twórcom filmu, miedzy innymi : Dr Lerone Benett i prof. Henry Louis Gates -junior, John Hope Franklin, Joseph E. Harris, Howard Jones, Eleanor Traylor, Glenda Dickerson, Lester P. Monts, Dominique Sportiche, Mary Sarah Bilder, Edward Reynolds i Rebecca Scott.

Usiłując przywołać niektóre zapomniane realia 19 - wiecznego handlu niewolnikami Afrykańscy aktorzy musieli znosić fizyczne cierpienia podczas filmowania "Amistadu".

Najbardziej dotkliwymi były kajdany zawieszone na szyi oraz znajdujące się na przegubach i kostkach stóp, aktorów przez większość czasu zdjęciowego.

Spielberg wspomina - "nie nosili oni atrap kajdan, ale prawdziwe. Wisiały one ciężkie na szyi i ocierały skórę i można zrozumieć jak łańcuchy noszone przez miesiące mogą spowodować uraz na całe życie. Musieli oni nosić ten ciężar na sobie i myślę, że ten fakt bardziej niż coś innego stał się "maszyną czasu", która umieściła ich w roku 1839".

Aktor Chike Okpala oświadczył - "można było zapomnieć, że gra się w filmie. Jeżeli ktokolwiek zapyta mnie czy kiedykolwiek byłem uwięziony to odpowiem twierdząco".

Razaaq Adoti - aktor, który gra Yambę przywódcę szczepu Temne przypomina - "kiedy jesteś w łańcuchach to rzeczywiście wczuwasz się w konkretną sytuację. To było niedługo po zakończonej pracy, kiedy zdałem sobie sprawę, że my nie tylko odtwarzaliśmy historię, ale ożywiliśmy ją w tym samym czasie".

O produkcji

Historia zawarta w "Amistad " przenosi nas z wioski w Afryce poprzez oceany do więzienia w Nowej Anglii i w końcu do sal Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych.

Zarzutem jest morderstwo. Możliwa kara : najwyższa. Ludzie wolni i niewolnicy, zwykli ludzie i władza królewska, aktywiści i prezydenci zostali ze sobą skonfrontowani wobec problemu władzy i sprawiedliwości.

"Amistad" w reżyserii Stevena Spielberga rozpoczął swoją drogę na ekran ponad trzynaście lat temu. W 1984 roku producentka Debbie Allen przeczytała dwa tomy eseji i artykułów zatytułowanych Amistad I i II napisanych przez Afro-Amerykańskich pisarzy, historyków i filozofów. Wspomina "nie rozumiałam znaczenia tytułu dopóki nie otworzyłam prologu, po przeczytaniu jednej strony zrozumiałam całą historię."

Allen nie mogła pojąć dlaczego nigdy nie słyszała o wydarzeniu na granicy amerykańskiej oraz o odwadze i determinacji przywódcy rebelii, Sengbe Pieha, którego Hiszpanie nazywali "Cinque". Wspomina "historia ta wyzwoliła we mnie różne emocje, byłam poruszona, że ta historia rzeczywiście się zdarzyła, ale równocześnie okradziona i oszukana, że nigdy nie uczono mnie o niej nigdy w szkole. Wiedziałam, że ta prawdziwa historia to jeden ze zwrotnych momentów w historii, który powinien być opowiedziany światu."

Stało się dla niej rodzajem osobistego wyzwania przeniesienie historii "Amistad" na duży ekran. W 1984 roku nabyła prawa do "Czarnego Buntu", historycznego zapisu rebelii napisanego przez Williama Owena. Przez więcej niż dekadę przeprowadzała badania historyczne i rozwijała projekt, ale spotykała się z małym zainteresowaniem w środowisku filmowców.

"To, co pozwalało mi kontynuować pracę to była wiara w potęgę prawdy tej historii, która stworzona przez naszych przodków tj. Afrykanów, abolicjonistów zwolenników niewolnictwa, Hiszpanów, Kubańczyków, Brytyjczyków i mówi nam tak wiele o naszej historii "- wspomina Allen.

Minęła prawie dekada, podczas której Allen odniosła sukces pracując nad innym projektem, a "Amistad "wydawał się nie do zrealizowania. Po zobaczeniu Listy Schindlera zrealizowanej przez Stevena Spielberga, jej nadzieja jednak odżyła." Zdałam sobie sprawę, że istnieje reżyser, który może zrozumieć i wzruszyć się moim projektem, a także pomóc mi w jego realizacji" - opowiada Allen.

Najpierw spotkała się z szefami DreamWorks Pictures, Walterem Parkesem i Laurie MacDonald, którzy w krótkim czasie zorganizowali jej spotkanie ze Spielbergiem. "Steven chciał wiedzieć wszystko o "Amistad", był nienasycony relacjonuje Allen, "mieliśmy fantastyczną, emocjonalną konwersację, która trwała około półtorej godziny i czułam, że będziemy robić ten film" - opowiada Allen. "Po tylu latach oczekiwań jej marzeń, zdarzyło się to tak nagle."

Spielberg przyznał się, że miał dość powierzchowną wiedzę o "Amistad" zanim spotkał Allen. Jak wspomina, został zainspirowany jej pasją do tej historii, według niego Allen miała dar opowiadania, dzięki któremu zobaczył wydarzenia jej oczyma. Przeglądając materiał wizualny, który Allen zgromadziła przez lata, Spielberg poczuł, że może również zobaczyć historię oczyma tych, którzy w niej uczestniczyli. Wspomina - "Zostałem uderzony obrazami Afrykanów namalowanymi przez artystę sądowego, nigdy nie widziałem takich twarzy, a zwłaszcza ich profili. Mógłbyś patrząc na te profile czuć, jacy ci ludzie byli, bazując jedynie na wyglądzie ich twarzy widzianych pod jednym kątem.

Wkrótce po podpisaniu umowy przez Spielberga, Colin Wilson wyjechał za granicę jako producent i "Amistad" miał teraz reżysera i producentów, ale nie miał scenariusza. Dlatego, aby z wielowątkowej historii zrobić dramatyczny scenariusz, Walter Parkes i Laurie MacDonald zwrócili się do scenarzysty Davida Franzoni, który poprzednio napisał zaakceptowany przez HBO scenariusz do filmu telewizyjnego Citizen Cohn.

Według Franzoniego, już od pierwszego spotkania z filmowcami wyczuwało się doskonałą atmosferę - "zgodziliśmy się, że główną linię dramatu trzeba ustanowić z perspektywy Afrykanów, a szczególnie z punktu widzenia ich przywódcy, Sengbe zwanego przez Hiszpanów Cingue. Najbardziej interesującą kwestią dotyczącą Sengbe jest fakt, że on nie był niewolnikiem i nigdy się nim nie stał. Był wolnym człowiekiem który nagle znalazł się w łańcuchach, ale nie załamał się, nie zachował się dwuznacznie z powodu tego specjalnego rodzaju charakteru, którym absolutnie nie da się kierować i nawet w więzieniu był najbardziej wolnym człowiekiem na świecie".

Ożywianie przeszłości

Przenosząc historię "Amistadu" na ekran filmowcy chcieli stworzyć autentyczną scenerię dla rozgrywających się wydarzeń. Spielberg zgromadził utalentowany, kreatywny zespół w skład którego wchodzili: autor zdjęć Janusz Kamiński - nagrodzony Oscarem za zdumiewające czarne-białe zdjęcia do Listy Schindlera, scenograf - Rick Carter nominowany do Oscara za Forresta Gumpa, który także robił scenografie do Parku Jurajskiego i Zaginiony świat: Jurassic Park.

Nad kostiumami w "Amistadcie" pracowała Ruth Carter - nominowana do Oscara za swą pracę w filmie Malcolm X.

Reżyser zatrudnił także swoich długoletnich współpracowników: montażystę - Michaela Kahna dwukrotnego laureata Oscara za swą pracę dla Spielberga ("Lista Schindlera" i Poszukiwacze zaginionej arki), oraz kompozytora Johna Williamsa pięciokrotnego zwycięzcę nagrody Akademii, którego ostatni Oscar był za muzykę do "Listy Schindlera".

W celu stworzenia sobie wyobrażenia całego filmu, Spielberg i autor zdjęć Janusz Kamiński studiowali obrazy hiszpańskiego malarza Goyi (1746-1828 ), którego obrazy charakteryzował pozbawiony romantyzmu realizm. Spielberg wspomina - "cierpienia Afrykanów , które przeszli z rąk Hiszpanów są w filmie przedstawione wręcz uświęcająco, ale myślę, że spojrzenie Goyi, szczególnie w jego ostatnich pracach jest ciemniejsze i bardziej pesymistyczne. Lubię sposób w jaki używa światła". Twórcy filmu zaprosili niektórych artystów, aby namalowali wizualne impresje na temat różnych aspektów historii, a szczególnie głównych postaci i najważniejszych zdarzeń jak okrutna droga przez Atlantyk.

Kamiński walczył o taki styl zdjęć, który by oddał emocjonalne napięcie historii równocześnie zachowując jej integralność." W stylowym filmie jest łatwo stworzyć piękne obrazy, ale ta historia nie wymagała takiego podejścia. Nie chciałem robić uładzonych zdjęć, które byłyby przeciwieństwem rozgrywających się wydarzeń".

Aby osiągnąć porządny obraz Kamiński zastosował specjalny sposób fotografowania zwany ENR. "Ten system daje więcej kontrastu filmowi przez zwiększenie obszaru cienia i powodującego intensywniejsze " świecenie "miejsc dobrze oświetlonych, a kolory są mniej nasycone" - wspomina Kamiński.

Używał on też dymu pomiędzy aktorami, a soczewką kamery, aby ponownie zmniejszyć nasycenie niektórych barw i zwiększyć ziarnistość. Poza tym podczas większości zdjęć stosował tłumioną niebieską tonację, oprócz sekwencji kręconych w Hiszpanii, gdzie zaaplikował coś, co nazywa "bardzo piękną kliszą". Spielberg i Kamiński w czasie robienia zdjęć w znacznym stopniu ograniczyli skomplikowane sceny akcji. Reżyser chciał, aby film kompozycyjnie przypominał obraz przedstawiający martwą naturę. Kamiński tłumaczy - "przez ograniczenie ruchomej kamery pozwala się widzowi na skupieniu się na rozwijającej się historii".

Scenograf Rick Carter miał za zadanie stworzenie repliki nie tylko poprzedniego wieku, ale zdecydowanie różnych światów funkcjonujących w tej historii np : kadłuba statku do przewozu niewolników, więzienia w Nowej Anglii, siedziby rządu i pałacu królowej Izabelli. Aby pomóc Carterowi w jego własnych poszukiwaniach Debbie Allen przyjechała do jego biura z dosłownie ciężarówką książek i materiałów z których wydobyli całe bogactwo informacji. Carter wspomina - "kiedy tworzysz scenografię dla filmu historycznego jest bardzo ważne, aby próbować i zrobić wszystko tak autentyczne jak to jest możliwe, ale również wytworzyć ogólne wrażenie jak mające miejsce wydarzenia z przeszłości działy by się współcześnie".

Colin Wilson dodaje - "Było ważne, aby znaleźć lokalizację, która przeniosłaby nas do roku 1840 z zachowaniem tonacji i tekstury minionego czasu. Wykonano rozległe badania, aby upewnić nas, że jesteśmy prawdziwi względem epoki, którą przedstawiamy.

Prawdopodobnie najważniejszym z miejsc w którym rozgrywa się akcja było więzienie w New Haven gdzie Afrykanie z "Amistadu" spędzili większość czasu swego uwięzienia.

Część zewnętrzna została odtworzona w New Port na Rhode Island, a wnętrze i dziedziniec w studiu w Los Angeles. "Chcieliśmy, aby to więzienie było w stylu Goyi - coś przypominającego loch, który mógłby być zbudowany sto lat temu, ale wykorzystany obecnie. Z tego powodu, że tak duża część akcji rozgrywa się gdy Afrykanie przebywają w więzieniu było konieczne, aby miejsce to było bogate i głębokie w texturę. Kiedykolwiek tam jestem to wydaje mi się, że jest to serce i dusza filmu" - wspomina Carter.

W Newport znaleźliśmy również inne lokalizacje do scen rozgrywających się na Wschodnim Wybrzeżu. Filmowcy wybrali teren Washington Square ograniczony od północy liczącym 258 lat Domem Kolonialnym, w którym rozgrywa się większość kluczowych scen w sądzie.

Pod nadzorem Cartera wydział scenografii "Amistadu" zmienił znajdujący się w centrum miasta plac w 19 wieczną ulicę New Haven. Musieli oni zakamuflować współczesne wystawy sklepowe, usunąć lampy uliczne, parkometry i sygnalizację uliczną oraz pokryć asfalt i krawężniki dziesięcioma tysiącami stóp sześciennych błota. "Zadanie "usunięcia" 20 wieku było jednym z największych wyzwań w stworzeniu iluzji środka 18 wieku, kiedy robiliśmy zdjęcia można się było poczuć cofniętym w czasie" - twierdzi Wilson.

Filmowano także w historycznym kościele Trójcy Św. zbudowanym w 1726 roku, gdzie modlił się George Washington. Dwie ze słynnych rezydencji w Newport zostały zmienione w miejsca, gdzie przebywali królowa Izabella, królowa Victoria i prezydent Van Buren.

Port morski w którym znajduje się słynne muzeum morskie w Mystic, w Connecticut stał się filmową zatoką i wybrzeżem w New Haven. Siedziba rządu stanowego w Bostonie jest w filmie siedzibą Reprezentantów, którą była w 1839 roku. Filmowcy nie byli w stanie zapewnić pozwolenia na filmowanie w aktualnej siedzibie Sądu Najwyższego na Kapitolu. W studiu w Connecticut Carter był w stanie zbudować dokładną replikę sądu, gdzie John Quincy Adams wygłaszał swoje żarliwe argumenty na rzecz Afrykanów z "Amistadu". Carter wspomina - "Było to rozczarowujące ponieważ Steven miał nadzieje, że filmując w miejscach gdzie miały miejsce historyczne wydarzenia będzie to miało inspirujący wpływ na niego i aktorów. Myślę jednak, że przygotowana scenografia była zgodna z autentykami i podziałała równie inspirująco". El Morro 16 wieczny hiszpański fort w San Juan, w Puerto Rico stał się miejscem w którym filmowano sceny rozgrywające się w strasznej fabryce wykorzystującej pracę niewolników w Lomboko na wybrzeżu w zachodniej Afryce. El Morro stał się też targiem niewolników na Kubie gdzie Afrykanie z "Amistadu" zostali sprzedani.

Podobnie jak Kamiński, Carter również inspirował artystyczny styl epoki. Scenograf komentuje - "W owym czasie dominował styl w malarstwie o nazwie "genre", który był prawie ikonograficzną prezentacją amerykańskiego stylu życia. Większość kolorów zastosowanych w kostiumach i dekoracjach pochodzi z tej szkoły malarstwa. Można porównać te obrazy z barwami użytymi przez nas i to w większości jest ta sama paleta.

Projektantka kostiumów Ruth Carter poszukiwała zastosowania tej palety barw w garderobie nie tylko głównych aktorów, ale także setek statystów biorących udział w scenach zbiorowych. Dla niektórych wielkich scen zbiorowych ubranie 400 osób zmieniało się w ubranie 800 ponieważ filmowanie następnego dnia odbywało się w innej lokalizacji, z całkowicie innym spojrzeniem i z innym napięciem emocjonalnym. Ruth Carter opowiada - "Musieliśmy znaleźć sposób na dostosowywanie strojów i ich pranie, bardzo dużo prania. Było niezwykle trudno ubrać tak szeroką gamę postaci :od królowych i prezydentów do Afrykanów w ich postrzępionych przepaskach na biodrach.

La Amistad pływa ponownie.

Dla scen rozgrywających się na pokładzie " Amistadu "użyto dwóch różnych historycznych szkunerów: okręt stanu Maryland - "Duma Baltimore II" na wschodnim wybrzeżu okręt stanu Kalifornia - "Kalifornijczyk" na zachodnim wybrzeżu. Oba okręty zostały pomalowane i przystrojone, aby przypominały "Amistad" w różnych stanach jego zniszczenia. Niektóre z najtrudniejszych scen były kręcone na morzu nawet przez tydzień. Pod przewodnictwem morskiego koordynatora Harry Juliana kampania produkcyjna została przeniesiona do pływającego miasta znajdującego się ponad milę od wybrzeża San Pedro. Flotylla składała się z :barki o wymiarach 200 na 60 stóp, która mogła zabierać 40 ton ekwipunku i 50 ton innych sprzętów tj : łodzi pasażerskich do przewożenia ludzi do brzegu i z powrotem, łodzi dla kamer, szybkie łodzie do przemieszczania ludzi z okrętu na okręt i łodzie holownicze.

Po pięciu ciężkich dniach filmowania aktorzy i ekipa filmowa znaleźli się na stałym gruncie, ale czekało ich jeszcze wiele pracy w zbudowanym w studiu Van Nuys kadłubie statku. Zespól od efektów specjalnych skonstruował model statku na zawieszeniu składającym się z wind hydraulicznych, które stymulowały odpowiednie wstrząsy. Współpracowały one ze zbiornikami generującymi fale i deszcz oraz odpowiednimi efektami światła co w sumie stanowiło przekonującą rekonstrukcję sztormowej nocy, kiedy Cinque i jego współplemieńcy uwolnili się z kajdan i odzyskali wolność. Allen zanotowała - "Słowo La Amistad znaczy przyjaźń i zakrawa na ironię, ze taką nazwę nosił statek, którego ładunkiem byli ludzie porwani ze swoich domów. Ale słowo to ma także znaczenie z powodu walki w jaką zaangażowali się abolicjoniści, misjonarze i inni Amerykanie, aby Afrykanie z "Amistadu" odzyskali wolność i dlatego problem przyjaźni przewija się przez ten film. Spielberg dodaje - "Ten film nie opuści nas nigdy. Możemy się przestać zajmować produkcją, ale problem będzie zawsze z nami. Jestem zadowolony, że uczestniczyłem w tym. Podczas robienia tego filmu nie miałem poczucia, że opowiadam czyjąś historię, ale czułem bardzo silnie, że opowiadam historię każdego z nas. O wydarzeniach o których opowiada film powinni się dowiedzieć ludzie wszystkich narodów i ras".

Allen konkluduje - "Dla mnie ta historia jest o sprawiedliwości, o sile i woli ludzkiego ducha, który jest w stanie pokonać potęgę mająca wielką władzę. Możesz czuć się słaby i niezdolny do obrony, ale mając odwagę możesz przetrwać".

Więcej informacji

Proszę czekać…