Komandor Luke Graham dowodzi pierwszą załogową wyprawą na Marsa. Od razu po wylądowaniu na czerwonej planecie, w wyniku ataku jakiejś tajemniczej siły ginie cała załoga. Luke jest jedynym, który ocalał. Z ziemi zostaje wysłana ekipa ratunkowa. Tymczasem komandor usiłuje odkryć tajemnicę niespodziewanej nawałnicy, która zabiła jego kolegów. opis dystrybutora
Jeśli odpuścimy sobie samą końcówkę, to spokojnie można uznać ten film jako dobry. Widać dbałość o detale i ukazanie praw fizyki. (aczkolwiek wirówkę widzieliśmy już w Odysei Kosmicznej Kubrick’a) Jeśli chodzi o aspekt techniczny to można zaryzykować twierdzenie, że film ociera się o tzw. "twarde SF" (wyłączając końcówkę of course).
Pozostałe
Melodramatyczne do wyrzygania. Szkoda, że De Palma nie poszedł w stronę tego, co zostało pokazane w filmie "Marsjanin". Tutaj widz dostał smęty typu – mąż tęskni za zmarłą żoną, synek ma focha, bo ojciec leci na Marsa, mąż ginie lecąc w przestrzeń kosmiczną i teraz żona będzie za nim tęsknić, uśmiechnięty creepy Marsjanin… Za dużo tego. Nie potrafiłam przez to skupić się na stronie wizualnej, efektach specjalnych, tym co było na plus…