Upstream Color 5.6

Zycie Kris (Amy Seimetz) wykoleja się, kiedy drobny przestępca podaje jej narkotyk. Za tym wydarzeniem kryje się coś znacznie większego. Młoda kobieta nieświadomie staje się nosicielem obcego organizmu, który przejmuje kontrolę nad jej tożsamością. Wkrótce poznaje Jeffa (Shane Carruth), który również został owładnięty przez większą siłę. Oboje zaczynają szukać bezpiecznego miejsca, po drodze składając utracone fragmenty ze swojego zrujnowanego życia.

Recenzje

Jeszcze bardziej nowatorski "Wynalazek" 9
  • 2013-05-30
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Shane Carruth 9 lat temu okazał się objawieniem kina niezależnego. Jego nakręcony za grosze Wynalazek wywrócił do góry nogami filmową narrację. Nie dość że dialogi były skarbnicą naukowego i inżynieryjnego słownictwa, to na dodatek sposób prezentowania podróży w czasoprzestrzeni mieszał widzowi fikcję z rzeczywistością. W trakcie długiej rozłąki reżysera z filmem kino niezależne zrobiło ogromne postępy. Jeśli Carruth marzył o powtórzeniu sukcesu musiał nakręcić film lepszy niż jego wcześniejszy. Czy to mu się udało?

Fabuła Upstream Color już od samego początku wciąga widza w skomplikowany świat, gdzie nauka przenika się z mistyką. Kris (magnetyczna Amy Seimetz) staje się ofiarą złodzieja, który podając jej tajemniczy narkotyk, przejmuje kontrolę nad jej umysłem. Kobieta oddaje mężczyźnie wszystkie swoje oszczędności. Po odzyskaniu świadomości szybko pojmuje, jak jej życie wywróciło się do góry nogami - straciła pieniądze, pracę, a co najważniejsze - poczucie bezpieczeństwa. Swoje życie będzie próbowała zmienić u boku mężczyzny, który również stał się ofiarą złodzieja.

Ciężko odpowiedzieć na pytanie, o czym opowiada Upstream Color. Alegoryczne obrazy, z jakich film został upleciony, pozostawiają dosyć szerokie pole do interpretacji. Jednak powracające sceny ze świniami w zagrodzie czy książką "Walden, czyli życie w lesie" jednoznacznie sugerują, że historia jest krytyką kapitalizmu i tego co zrobił on z ludźmi, którzy utracili swoje indywidualne cechy, stając się zwykłą "świnką", która biega razem z innymi bez celu.

Jeśli kogoś oglądanie Wynalazku męczyło, to niech lepiej przygotuje się na jeszcze bardziej trudny film. Bo w Upstream Color Shane Carruth nie wyjaśnia widzowi w tak oczywisty sposób wydarzeń, jakich był świadkiem. Dialogi są oszczędne, zdecydowanie większą rolę w narracji odgrywa obraz. Subtelne ujęcia zostały połączone szybkim montażem, dynamizując tym samym refleksyjną historię.

Upstream Color to niewątpliwie kolejny popis talentu Shane'a Carrutha, który po raz kolejny odpowiada za niemal każdy aspekt realizacji produkcji. W efekcie otrzymaliśmy film najwyższej próby. Takie kino autorskie powinno powstawać zdecydowanie częściej i wypada mieć nadzieję, że na kolejne dzieło Carrutha nie będzie trzeba czekać następnej dekady.

2 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie