Baryton

7,1
Południowe rubieże Polski, lata trzydzieste ubiegłego wieku. Do rodzinnego miasteczka przybywa światowej sławy baryton operowy, Antonio. Jest to wielkie wydarzenie w mieście, gdzie artysta ma dać uroczysty koncert. Przy mistrzu kręci się liczna świta, skonfliktowana intrygami, rywalizująca o jego względy i usiłująca go wykorzystać. Niespodziewanie, podczas bankietu, Antonio traci głos…
Tomasz Misiewicz krytyk
10 FDB

„Baryton” to znakomite kino gatunkowe, często i niesłusznie lekceważone przez krytykę jako filmowa „pierwszorzędna literatura drugorzędna”.

Luksusowa salonka wypełniona jest dystyngowanymi pasażerami. Na chwilę wpuszczono tu „pismaków”. Odbywa się zaaranżowana ad hoc konferencja prasowa. „Czy tęsknił pan do Polski?” – usłyszy Antonio Taviatini, światowej sławy śpiewak operowy. „Tak, dlatego każda moja żona była Polką” - trywializuje gwiazdor. Nastał złowieszczy 1933 rok. Adolf Hitler przejmuje w Niemczech urząd kanclerza. Antek Domagała wyruszył w świat kilkadziesiąt lat wcześniej. W Polsce początków dwudziestego wieku nie było zbyt wiele możliwości awansu dla nastolatków przejawiających talenty artystyczne. We Włoszech Antek zdyskontował swoje aspiracje jako baryton, którym zainteresowała się La Scala. Teraz Antonio Taviatini osiągnął apogeum swojej kariery. Do Polski przybywa w celach bliżej nieokreślonych. Zapewne podpowiedział mu któryś z doradców, że dobrze będzie pokazać się w dawno niewidzianej ojczyźnie. Taki gest dodatkowo ociepliłby wizerunek operowej legendy. Antonio stosuje się zatem do sugestii swoich totumfackich, choć gołym okiem widać, że powrót na „stare śmiecie” nie jest jego marzeniem. „Tu się nigdy nic nie zmieni” – wzdycha Taviatini, spoglądając przez okna pociągu na szarość pól kraju, z którego niegdyś uciekał. Dziennikarzy przezornie przed tym wyznaniem pożegnano.

Baryton (1984) - Małgorzata Pieczyńska, Zbigniew Zapasiewicz

„Jaka opera się kiedykolwiek zwróciła?” – studzi oczekiwania Taviatiniego ktoś z jego licznej kamaryli. Antonio przywlókł za sobą do Polski sznur potakiwaczy, upatrujących indywidualnych interesów w trwaniu u boku pięćdziesięcioletniego mistrza. Dotąd odnosił on światowe sukcesy, zatem i grono służalców spęczniało w otoczeniu wirtuoza. Ktoś roztropny jednak odważył się podać w wątpliwość sens finansowania niedającej szans na spłatę inwestycji. Pod hotelem, gdzie zatrzymało się znakomite towarzystwo, mieszkańcy wiwatują na cześć sławnego rodaka. Niebawem odbędzie się tu spektakularny koncert dla wielbicieli zapatrzonych w swoją narodową „ikonę”. Zanim dojdzie do wydarzenia, w hotelowym gmachu toczą się zakulisowe rozgrywki o wpływy na „dworze” Taviatiniego. Zwłaszcza nominacja dyrektora powstającej staraniami bohatera wieczoru opery budzi szerokie zainteresowanie. Pierwsze skrzypce w wyścigu o lukratywną posadę wiedzie osobisty sekretarz Taviatiniego – Artur Netz. Niefortunnie w przededniu koncertu głos traci jego właściciel. Wszelkie kalkulacje ludzi z otoczenia pieśniarza mogą w mgnieniu oka runąć niczym domek z kart.

Czy da się nakręcić w jednym wnętrzu film, nadając mu dynamikę wyścigowej fortuny pierwszej klasy? Janusz Zaorski udowodnił, że tak. Baryton oparty na precyzyjnym scenariuszu Feliksa Falka dał reżyserowi ku temu solidne fundamenty merytoryczne, pozwalając szeroko rozwinąć skrzydła inicjatywy formalnej. W skondensowanych do surowych granic ramach zamierzonej akcji nie będzie zatem pola na zbędne dłużyzny. Wszystkie sekwencje są tu logicznie uzasadnione, uprawdopodobnione, wręcz konieczne. Jeśli zaangażować w to przedsięwzięcie polską śmietankę aktorską lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, uzyskać można produkt kompletny, z niezrozumiałych tylko powodów niespecjalnie doceniony przez wybrednych widzów. „A wiesz chociaż, dlaczego uciekłem z Polski?” – pyta Antek Domagała vel Antonio Taviatini. Do apartamentu hotelowego przybył dawno niewidziany młodszy brat śpiewaka – Ryszard. Antek zdobywał pierwsze szlify w kościelnym chórze na polskiej prowincji. „Byłem wściekły, że mnie postawili w drugim rzędzie” – przyzna nie czekając na odpowiedź Taviatini. Baryton to znakomite kino gatunkowe, często i niesłusznie lekceważone przez krytykę jako filmowa „pierwszorzędna literatura drugorzędna”. Czy tu się nigdy nic nie zmieni?

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze do filmu

0
Skomentuj jako pierwszy.
Nawigacja

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Zarządzanie