Sweet_Foxy użytkownik
„Ryś” powinien stanowić przestrogę, jak nie tworzyć filmów.
Ryś to kolejny film na mojej liście całkowicie niepotrzebnych i kompletnie nieudanych kontynuacji. Nie bardzo rozumiem, po co Stanisław Tym postanowił po wielu latach reanimować postać Ryszarda Ochódzkiego, do tego w taki sposób. Miś i Rozmowy kontrolowane postawiły bardzo wysoko poprzeczkę i mało która komedia potrafi im dorównać, a co dopiero taki Ryś, który niestety jest chałą.
Powstały w 2007 roku film Stanisława Tyma jest nieśmieszny, nudny, zupełnie nietrafiający do inteligentnego widza. Przez większą część tej produkcji mamy wrażenie, że kręcono ją przypadkowo, bez scenariusza, bez namysłu, bez pomyślunku. Zupełnie jakby tworzyli ją mało zdolni amatorzy, a nie doświadczeni i uznani filmowcy.
Chociaż w Rysiu zagrali świetni aktorzy – obok reżysera mamy tutaj i Krzysztofa Kowalewskiego, i Jerzego Turka, i Barbarę Krafftównę, i Bohdana Łazukę, a nawet w epizodach Krystynę Jandę, Magdalenę Zawadzką oraz Beatę Tyszkiewicz – nie są oni w stanie wykrzesać czegoś sensownego z marnego scenariusza.
Z całym szacunkiem do świętej pamięci Stanisława Tyma i jego innych osiągnięć muszę stwierdzić, że stanowczo nie powinien robić tego filmu. Dla wszystkich zaś młodszych i starszych osób aspirujących do zostania scenarzystą czy reżyserem niech Ryś stanowi przestrogę, jak nie tworzyć filmów. Kilka malutkich plusów nie jest w stanie przesłonić wielkich minusów ani zasypać przepaści pomiędzy filmami Barei i Chęcińskiego a autorskim dziełem Tyma.
Film dno i to ma być niby kontynuacja legendarnego klasyka Barei "Miś"? Totalna zwała i żenada w najczystszej możliwej postaci.