Jak dobrze być złym… Zebrać drużynę złożoną z najbardziej niebezpiecznych pojmanych superprzestępców. Następnie przekazać im najpotężniejszą broń, jaką dysponuje rząd. Wreszcie wysłać ich na misję, której celem jest pokonanie tajemniczego, nieprzeniknionego bytu. Amanda Waller, oficer amerykańskiego wywiadu, doszła do wniosku, że do takiego zadania nada się jedynie zbieranina łotrów, którzy nie mają absolutnie nic do stracenia. Co zrobi Legion samobójców, gdy jego członkowie zorientują się, że nie zostali wybrani dlatego, iż mają szansę wygrać, ale dlatego, że nikt nie będzie ich żałował, gdy poniosą klęskę? Czy dadzą z siebie wszystko, choćby mieli zginąć, czy będą walczyć o własne przetrwanie? opis dystrybutora
Ale syf. I tak żałosna fabuła została jeszcze zaprezentowana tak, by odnosiło się wrażenie braku ciągu przyczynowo-skutkowego. Film co rusz próbuje być śmieszny, ale wzbudza jedynie politowanie. Bohaterowie nudni, na siłę wręcz ekscentryczni, a kilku nawet irytujących. Jak dla mnie dotychczas największe barachło roku 2016. Nie daję 1, bo mimo wszystko zawdzięczam temu filmowi jedną rzecz – niewielka rola Afflecka wystarczyła, bym trzymał się z dala od reszty produkcji, gdzie ten kloc wciela się w Batmana.
Aha, polski dubbing wypadł tragicznie. Coś takiego powinno być karalne.
Pozostałe
Wspaniała Margot Robbie, oraz jej nieziemska pupa. Tylko dla niej warto poświęcić czas na seans, który z powodzeniem można ograniczyć tylko do sekwencji z nią samą. Reszta tego filmu, jako infantylnej i nudnej papki się nie liczy.