Avengers: Koniec gry 7.7

Połowa życia w kosmosie przestała istnieć i możliwa jest tylko jedna przyszłość... Czy Avengers i stojący u ich boku Superbohaterowie zdołają odwrócić niszczycielską moc Kamieni Nieskończoności?

Zgłoś naruszenie Teaser #1

Komentarze 7

lukas403 6

Pod względem fabuły ta część jest słabsza od wcześniejszej – moja opinia.
Elementy humorystyczne 5 lat po nokaucie jaki zafundował Thanos, kiedy główni bohaterowie są psychicznie i fizycznie totalnie rozbici, chyba jednak nie pasują.
Sama scena ostatecznego starcia Avengersów z Tytanem – MEGA!!!

i_darek1x 3

Długi i nudny ! Przereklamowany ;) Za co te wysokie oceny ? Co do obsady to trochę ich tu pościągali … Efekty standardowe ! Ogólnie szału nie ma !!!

LakiLou 10

Gdyby to był pierwszy film z MCU jaki zobaczyłem to wypadłby on bardzo słabo, bo zupełnie nie stoi on na własnych nogach. Jednak będąc na bieżąca z wszystkimi pozostałymi filmami muszę przyznać, że jest to istne cudeńko, zwieńczenie idealne. Można by ten film określić jako fanservice. Wiele scen zapad na długo w pamięci, a już szczególnie zakończenie. Dla fanów całego MCU pozycja obowiązkowa.

pajki_filmaniak 7

nie ma co się czepiać jeśli widziało się wszystkie części to trzeba obejrzeć i tą

Khaosth 9

Nie trzeba być po "Kapitan Marvel" by się dobrze bawić, ale znajomość "Iron mana", wszystkich "Avengers", trylogii Kapitana Ameryki, drugiego i trzeciego Thora, "Strażników galaktyki", "Doktora Strange’a" oraz "Ant-mana i Osy" przed seansem by się przydała.

Zadziwiająco satysfakcjonujące zwieńczenie 11 lat filmów z serii MCU!
Mniej akcji niż w "Infinity war" na rzecz większej ilości wspomnień i emocji budujących grunt pod epicki finał (IMO to szczyty epickości – gdyby nie znajomość postaci oglądałoby się go równie beznamiętnie co "Ready Player One"). Poprzednia część uderzyła z zaskoczenia, w tej wielu rzeczy można było się domyśleć (pomimo zapewnień twórców), jednak sposób w jaki zostało to przedstawione budzi mój podziw i radość. Pozostaje pogodzić się ze stratami i iść naprzód – najlepiej zahaczając o jeszcze jeden seans. :)