Jumper 6.6

David odkrywa w sobie nadprzyrodzone zdolności, bowiem potrafi teleportować się z miejsca na miejsce. Moc ta, pomoże mu wzbogacić się oraz prowadzić beztroskie i przyjemne życie. Jednak o jego poczynaniach dowie się agent NSA, który za wszelką cenę będzie próbował go schwytać.

Recenzje

Tożsamość "skoczka" 2
  • 2008-03-16
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Pięć lat po wyreżyserowaniu dobrze ocenianego przez krytyków oraz fanów kina filmu "Tożsamość Bourne'a", Doug Liman postanowił zająć się historią młodego chłopaka posiadającego moc teleportowania się. Zapewne z myślą zainteresowania widza, umieścił akcję obrazu "Jumper" w przeróżnych miastach, od Rzymu aż po Tokio. W jednej chwili towarzyszymy Davidowi na wielkiej fali, a w drugiej zwiedzamy z nim Koloseum. Taką właśnie wariację miejsc serwuje nam Liman. Sam sposób przenoszenia się z miejsca na miejsce jest ciekawy, jednak sam film... przeciwnie.

"Jumper" rozpoczyna się całkiem obiecująco, ponieważ widać, że ma coś wspólnego z dramatem i bardziej dotyka sfery psychicznej bohatera i jego rozterek. Jednak z minuty na minutę opinia o filmie diametralnie się zmienia. Akcja obrazu dzieje się tak szybko, że zanim się obejrzymy, bohater bogaci się, przez co nagle jest tropiony przez agenta NSA, o którym praktycznie nic nam nie wiadomo. Samuel L. Jackson w roli śledzącego, ani na chwilę nie ratuje filmu przed mianem kiepskiego. Przekonująco nie zagrał również Hayden Christensen, znany głównie jako Anakin Skywalker z "Gwiezdnych Wojen", który jedynie niemądrze uśmiecha się oraz próbuje bezskutecznie oczarować widza swoją postacią. O pozostałych aktorach nie ma co wspominać. Skoro główni na długo nie zostaną w pamięci, to mogę was zapewnić, że ci drugoplanowi również.

Tak więc przez większość filmu obserwujemy walkę "skoczka" z Paladynami, ponieważ właśnie tak nazywają siebie łowcy, którzy odnajdują swoje ofiary szybciej niż można się spodziewać. A co ze scenariuszem? Nic co może być godne uwagi. Jak wiadomo, obraz jest ekranizacją powieści Stevena Goulda o takim samym tytule. Niestety nie usłyszymy żadnych interesujących dialogów, nawet chwile refleksji wydają się być płytkie i nie przejmujące. "Jumper" to dokładny przykład przerostu formy nad treścią. Same piękne miejsca pobytu bohaterów nie pomogą, aby film zasłużył na dobrą ocenę. Wydaje mi się, że lepszym wyjściem byłoby wydanie go od razu na DVD.

Efekty specjalne całkiem nieźle wykonano, szczególnie w momentach teleportacji. Montaż czasami nie nadążał za poczynaniami bohaterów, jednak nie można się do niego zbytnio przyczepić, gdyż są gorsze rzeczy, o których napisałam wcześniej. Ścieżka dźwiękowa została słabo dopasowana do poszczególnych scen, przez co film wiele traci i nie zyskuje upragnionego klimatu. Czasami przypomina nim "Pakt milczenia" Renny'ego Harlina.

Podsumowując, "Jumper" nie jest zbyt dobrym filmem. Nic interesującego, ani nowego nie wnosi do kina science fiction. Trochę więcej pracy nad nim i myślę, że otrzymałby lepsze oceny, ponieważ fabuła, chociaż jest przewidywalna, to można było ją solidniej wykonać. Aktorzy również mogli się bardziej przyłożyć do powierzonych ról. Sporym atutem jest tutaj różnorodność miejsc, jednak dzięki nim "skoczek" nie wybija się na tyle, aby pokazać się z dobrej strony.

10 z 18 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie