Pacjent Zero 5.5

Pandemia tajemniczego wirusa zdziesiątkowała ludzkość, resztę ludzi zamieniając w nowy gatunek - superinteligentnych „Zainfekowanych". Jednym z ocalałych jest Morgan (Matt Smith), który potrafi komunikować się z „Zainfekowanymi". Wspólnie z zespołem naukowym ocalałych pracuje nad znalezieniem pacjenta zero, dzięki któremu uda się opracować antidotum pozwalające uratować ludzkość, w tym jego żonę.

Recenzje

Patient Zero czyli kolejny film o zombie. 6
  • 2018-08-29
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Pomimo niezliczonej liczby produkcji o żywych trupach i jak by się zdawało całkowitemu wyeksploatowaniu tematu straszydło to powraca raz po raz w kolejnych, lepszych czy gorszych filmach. Tym razem "świeżutkie" umarlaki przybywają do nas prosto z Wielkiej Brytanii i przedstawiają historię, w której znany nam świat nawiedziła pochodząca od zwierząt choroba. Oczywiście jak zwykle pozmieniała ona większość populacji w krwiożercze potwory, które ochoczo polują na ukrywających się ludzi. Nasi bohaterowie to garstka "szczęśliwców" ukrytych w dawnym, atomowym kompleksie próbujących odszukać tytułowego pacjenta zero by z jego krwi stworzyć szczepionkę. Co ciekawe tym razem znalazł się człowiek, który przeżył ugryzienie nie zmieniając się w zombie i pozyskał możliwość rozmowy z nimi.

W większości tego typu produkcji największy nacisk kładzie się na warstwę wizualną i jak najjaskrawsze pokazanie rozrywanych przez zombie ofiar. Patient Zero odchodzi nieco od tego schematu skupiając się na rozmowie pomiędzy człowiekiem a myślącym potworem. Problemem tej wariacji jest twór końcowy będący nie bezrozumnym zjadaczem mięsa, ale istotą co najmniej równą człowiekowi inteligencją. Co gorsza te przesłuchania przeciąga się na większość filmu, a brak akcji nadrabiany dopiero w końcówce nie zadowala.

Film nie powala również aktorsko. Największą gwiazdą jest tu niewątpliwie Stanley Tucci, ewentualnie można by rozpoznać jeszcze Natalie Dormer, cała reszta to raczej mało znani aktorzy, choć na tego typu produkcję sprawdzili się całkiem dobrze.

Niewątpliwie oszczędzano tu na dekoracjach i lokacjach ograniczając film do tego co dzieje się w podziemnym kompleksie. Lepiej wyglądają za to sceny gore, choć nie naoglądamy się ich zbyt wiele to rozrywane ciała i tryskająca krew wyglądają całkiem realistycznie.

Oceniając ten film przez pryzmat innych produkcji jest to coś na miarę środka stawki, z jednej strony można zobaczyć, z drugiej nic nie sprawi, że kiedyś do niego wrócimy. Zdecydowanie jest to wina scenariusza skupiającego się za bardzo na wyróżnieniu filmu i tracącego przez to sedno filmów o zombie czyli mięsa i krwi.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie