Player One 7.2

Wirtualny świat OASIS jest dla młodego Wade'a jedynym realnym domem. Jak większość graczy próbuje odnaleźć ukryte w nim "wielkanocne jajo", co uczyni go spadkobiercą fortuny zmarłego założyciela gry.

Recenzje

Przeciętna ekranizacja ciekawej koncepcji. 6
  • 2018-06-02
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Nie będę ukrywał, że po reżyserze pokroju Steven Spielberg oczekiwałem filmu co najmniej wartego obejrzenia powtórnie. Niestety twórca takich arcydzieł jak Szeregowiec Ryan, Park Jurajski, Szczęki czy trylogii o Indianie Jonsie zawiódł na całej linii, przedstawiając koleją nijaką papkę skierowaną do nastolatków. Sam temat nie jest może jakoś specjalnie oryginalny ale jest na tyle ciekawy, że pozwala na stworzenie interesującego filmu. Zamiast tego otrzymujemy historię świata przyszłość, w którym znudzeni ludzie otrzymali możliwość przeniesienia się do wirtualnego świata, gdzie mogą spełnić swoje marzenia. To akurat jako całkiem prawdopodobny scenariusz naszej przyszłości jest pozytywnym elementem. Diabeł tkwi jednak w szczegółach i samej fabule, w której nastolatek i garstka jego przyjaciół walczą z bezduszną korporacją, o odnalezienie trzech kluczy dających prawo własności do wirtualnego świata.

Dużym problemem tego filmu są o dziwo efekty specjalne i sam wirtualny świat. Zamiast jego ogromu dostajemy jedynie drobne wycinki, tak jakby były to zupełnie inne płaszczyzny nie łączące się ze sobą. Podobnie wygląda to przy początkowym wyścigu gdzie wszystko dzieje się tak szybko, że widz nie nadąża za pułapkami, które pojawiają się i znikają tak jakby pomiędzy brakowało kilku kadrów. Nieco lepiej przedstawia się ostateczna bitwa pomiędzy siłami korporacji a graczami z całego świata. Tu jednak wychodzi brak odpowiedniego rozmachu i poświęcenie temu starciu zbyt mało czasu i uwagi.

Patrząc po obsadzie to zatrudnienie w głównych rolach nastolatków ma sens, jednak problem z nimi jest taki, że brak im warsztatu przez co główne postacie są nijakie i nie otrzymujemy wyrazistych charakterów mogących wzbudzić sympatię czy antypatię widza. Niema więc, różnicy czy są to sceny z aktorami czy komputerowymi postaciami wszystko wygląda podobnie i jest pozbawione emocji.

Steven Spielberg stworzył historię do bólu prostą, gdzie wszystko układa się tak jak powinno w odpowiednim czasie, dobro zwycięża, a ludzie na zawołanie walczą w dobrej sprawie. Dodajmy do tego tony CGI, a sukces kasowy mamy murowany. Pytanie tylko czy pieniądz powinien być celem takiego reżysera.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie