Dunkierka 7.5

Głównym tematem będzie tak zwana Operacja Dynamo, czyli akcja mająca na celu ewakuowanie Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego oraz alianckich sojuszników z Francji, gdzie zostali oni odcięci przez Niemców.

Recenzje

Tysiące statystów, tysiące kreatywnych rozwiązań – tysiące sekund niespotykanej, wojennej atmosfery. 9
  • 2017-07-21
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Dunkierka to film przełomowy w kinematograficznym dorobku Christophera Nolana, swoiste świadectwo dojrzałości reżysera. Realia II Wojny Światowej nie przeszkadzają twórcy bawić się chronologią fabuły – uruchamiają u widza niezwykły rodzaj skupienia, angażujący na poziomie ukazanej historii oraz w wewnętrznych emocjach odbiorcy. To kino wojenne, którego jeszcze nigdy nie widzieliście na dużym ekranie. Ponad fenomenalnymi scenami batalistycznymi, prowadzonymi na lądzie, w powietrzu i na morzu wybrzmiewa emocjonalna symfonia Hanza Zimmera. Dunkierka dowiodła, że Christopher Nolan jest obecnie jedynym hollywoodzkim reżyserem tworzącym wysokobudżetowe kino artystyczne.

"Będziemy walczyć na plażach, na polach, na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach; nigdy się nie poddamy". Słowa Winstona Churchilla stanowią kwintesencję Dunkierki. To niezwykły rodzaj kina wojennego – pieczołowicie oddający hołd walczącym cywilom i żołnierzom, posiadający własną poetykę narracji. Historia rozbita zostaje na trzy płaszczyzny fabularne – działania prowadzone na ziemi, w powietrzu i na morzu. Każdy z wątków rozgrywa się na innym poziomie czasowym, co zasygnalizowane zostaje wyłącznie na samym początku filmu.

Nolan uwielbia pobudzać szare komórki widzów w trakcie seansu – bazując na niedopowiedzeniach, zabawie czasem i przestrzenią. Tworzy dzieła niejednoznaczne, pełne subiektywnych interpretacji i intrygujących konwencji. Dotąd sprawdzało się to wyłącznie na poziomie kina skrajnie fikcjonalnego – w kryminale Memento oraz Incepcji i Interstellarze, zaszufladkowanych w gatunku fantastyczno-naukowym. Dunkierka to kolejny krok, zapewniający Nolanowi stałe miejsce w kinematograficznym panteonie gwiazd. Spełnia on swoją artystyczną wizję chaosu wojny, zawartą w achronologii opowiadanej historii, ani na moment nie tracąc przy tym paraliżującego napięcia. Duża w tym zasługa nieustającej symfonii Hansa Zimmera, tylko zagęszczającej wystarczająco zwartą atmosferę produkcji.

Niepokojące tony wybrzmiewają już w pierwszych scenach filmu i towarzyszą widzom do samego końca Dunkierki. Muzyka milknie dosłownie w jednym momencie, swoją ciszą tym bardziej zaznaczając rangę ukazanej sekwencji. Niczym w Mrocznym Rycerzu, Zimmer bezbłędnie osiąga szczyt napięcia, stosując niekonwencjonalne – i równie trwożące – rozwiązania dźwiękowe. Odgłos tykania, znany ze zwiastunów filmu, wtóruje bohaterom produkcji w niediegetycznej warstwie muzycznej podczas najbardziej angażujących scen walk. Szansa na przeżycie graniczy tu z cudem - u-booty krążą po wodach Morza Północnego, nazistowskie samoloty patrolują niebo, a na płytkich brzegach Dunkierki zacumować mogą wyłącznie niewielkie okręty cywilów.

Nolan po raz kolejny wprowadza do swojego filmu rzesze postaci (swoją drogą grane przez znakomite nazwiska z najwyższej półki hollywoodzkiej areny aktorskiej), tym razem nie wyróżniając konkretnego głównego bohatera. To kolejne śmiałe posunięcie, diametralnie wyróżniające się ze schematycznych skryptów każdego multipleksowego blockbustera. Widz nie zna postaci, wie mało o ich przeszłości. Mimo to sytuacja w której się znaleźli każe mu martwić się o los każdego bohatera. Nieustanne napięcie trwa do ostatniej bomby zrzuconej przez nazistowskie myśliwce, do ostatniego trupa, niknącego w morskich otchłaniach. Co ciekawe, reżyser pokazuje wyłącznie subiektywną stronę działań zbrojnych Brytyjczyków – nie wiadomo, kto ze strony wrogów oddaje strzał. Tym samym Dunkierka nie jest kolejnym rozliczeniem się ze zbrodniami III Rzeszy, a survivalowym traktatem o sile przetrwania w nieludzkich warunkach i okolicznościach. Film nie epatuje przemocą, jak inne produkcje zahaczające swoją tematyką o czasy II Wojny Światowej. To nie bestialstwo z pogranicza gore staje się jego wizualnym clue.

Publiczność kpiła z reżysera, gdy ten obsadził w roli Jokera Heatha Ledgera. Finalnie aktor zgarnął za tę rolę Oscara, a nemezis Batmana w nolanowskiej reinterpretacji na stałe zapisał się wśród najbardziej ikonicznych szwarccharakterów dużego ekranu. Podobne reakcje dało się usłyszeć, gdy w obsadzie Dunkierki znalazło się nazwisko Harry'ego Stylesa, muzyka znanego z popularnego boysbendu One Direction. I choć jego kreacja z pewnością nie zostanie wyróżniona Nagrodą Akademii, Alex to znakomity everymen zagubiony w postępującej machinie wojennej.

Imponujące sceny batalistyczny tym bardziej wywołują uznanie u twórców, gdy widz zda sobie sprawę, że całokształt – jak na widowisko Nolana przystało – zrealizowano za pomocą praktycznych efektów specjalnych. Reżyser wykorzystał nawet autentyczne łodzie, a zdjęcia podniebnych walk nakręcono z samolotu, a nie drona, jak ma to miejsce w większości hitów z Fabryki Marzeń. Tysiące statystów, tysiące kreatywnych rozwiązań – tysiące sekund niespotykanej, wojennej atmosfery.

Zegar machiny wojennej tyka zarówno na początku produkcji jak i na samym jej końcu, podkreślając, że ewakuacja brytyjskich wojsk ze Starego Kontynentu to tylko początek ofensywy na Europę. Jeśli Nolan to współczesny spadkobierca wysublimowanego kina wysokobudżetowego spod znaku Kubricka, Mroczny Rycerz to rodzaj Mechanicznej Pomarańczy XXI wieku, a Interstellar bawi się stylistyką metafizycznego SF rodem z Odysei KosmicznejDunkierka to nic innego jak swoiste Full Metal Jacket. Równie innowacyjne, w bardziej awangardowej koncepcji. Samotny krytyk, tracący wiarę we współczesne kino kilkusetmilionewgo budżetu, wstał i zaczął klaskać.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie