Tanna 5.3

Wawa i Dain zakochują się w sobie, jednak starszyzna plemienia z którego oboje pochodzą nie zgadza się na ich związek. Mimo przeciwności kochankowie decydują się być razem.

Recenzje

Tanna to film, który opiera się na bardzo konwencjonalnym opowiadaniu o miłości zakazanej, gdzie prócz widoków, nie ma co oglądać. 3

Opowiadanie o odległych dla nas plemionach, o których mało wiemy, powinno być poprowadzone w sposób zorientowany, a pierwsze odwiedziny Bronisława Malinowskiego u „innych” już są dawno za nami. Jednak film Tanna zachowuje się wobec egzotyki, o której opowiada, jak typowy turysta, z przeciętną wiedzą, ale dobrym aparatem fotograficznym. Na dodatek niespecjalnie dokonuje wysiłku, by stworzyć oryginalną historię miłosną - proponuje ją w okrutnie przewidywalnym, prostolinijnym i ckliwym wydaniu. Romeo i Julia w dziczy, co czasem oko ucieszy, ale mózgu nie uruchomi podczas seansu.

Przedstawione są dwa plemiona w filmie z ludności Yakel. Żyją w porozumieniu na wyspie Tanna, według reguł lokalnych przodków nazywanych Kastom. Mają swoje rytuały, przyglądamy się ich życiu codziennemu, ale bardzo wybiórczo i nie angażuje nas to specjalnie – nawet na poziomie kwalifikowania utworu do filmu z Discovery channel. Bardzo szybko odkrywane są przed nami karty. Chodzi o wątek romantyczny. Jedna z mieszkanek, Wawa, jest zakochana ze wzajemnością we wnuku wodza ich plemienia, Dainie. Jest to jednak miłość zakazana, gdyż młoda dziewczyna ma być wydana za mąż, za mężczyznę z plemienia Imedini, by ludy funkcjonowały dalej w zgodzie. Wszystkiemu przygląda się mała Selin z przerażeniem, bo ją może przecież spotkać podobny los.

I to właśnie wątek Selin wydaje się być najciekawszy i proszący, by nim się właśnie zająć. Pokazać jak wygląda ten świat oczami, tak niewinnej istoty. Jednak od początku do końca ten film fabularnie nie ma na siebie zbyt wielkiego pomysłu, jest bardzo ubogi w refleksje. Na dodatek czujemy dziwną koślawość nakręcenia tego, psychologiczną pustkę albo nieścisłości. Jest dużo widoków wzdłuż i wszerz, ale nic narracyjnie w głąb. Nie zanurzamy się z fascynacją w nieznane nam światy, bo są dosyć ubogo i płytko zbudowane. Młodzi oczywiście wierzą, że miłość wszystko zwycięży i uda im się jakoś wybrnąć z tej sytuacji, co niestety jest tutaj prezntowane kalkami.

Chwilami wizualnie jest baśniowo, przepiękny wulkan i niekończąca się zieleń. Jednak, w większości, to wygląda jak uboga przebieranka i film z naprawdę małym budżetem i co najgorsze – jeszcze mniejszą fantazją.* Niestety, prócz zachwycających widoków dostaniemy film gdzie prezentacja egzotyki naprawdę kuleje. Nie ma za co się chwycić, fabuła rozpada się w rękach. Niby mamy wielkie wydarzenia, ale odczuwamy wielkie nic w treści.

Tanna to film, który może satysfakcjonować wizualnie, jednak nie jest w ogóle konsekwentny, próbuje zaciekawić na kilka sposobów, ale nie wychodzi mu to nawet głównym wątkiem (przede wszystkim) i jest irytujący w swojej oczywistości. Miłość w czasach zakazanych naprawdę jest tematem eksploatowanym przez kino i trzeba jednak więcej wysiłku włożyć, by coś zachwycającego, na jakimkolwiek poziomie, zrobić.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie