Martwe wody 2016

Ma Loute

Lato 1910 roku. Bay of Slack w północnej Francji. Kilku turystów znikło podczas relaksu na pięknych plażach wybrzeża. Nieprawdopodobny inspektor Machin (Didier Desprès) i bystry Malfoy (Cyril Rigaux) prowadzą dochodzenie. Znaleźli się tutaj wbrew sobie, w sercu dziwnego romansu My Loute (Brandon Lavieville), najstarszego syna… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W Kinie

Helios, Gdańsk, 18:30 (Napisy) repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 8 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Fabrice Luchini
jako André Van Peteghem
Juliette Binoche
jako Aude Van Peteghem
Valeria Bruni Tedeschi
jako Isabelle Van Peteghem
Jean-Luc Vincent
jako Christian Van Peteghem
Brandon Lavieville
jako Ma Loute Brufort
Didier Desprès
jako Alfred Machin
Cyril Rigaux
jako Malfoy
Raph
jako Billie Van Peteghem
Laura Dupré
jako Nadège
Thierry Lavieville
jako Brufort, ojciec
Lauréna Thellier
jako Gaby Van Peteghem
Manon Royère
jako Blanche Van Peteghem

Fabuła

Lato 1910 roku. Bay of Slack w północnej Francji. Kilku turystów znikło podczas relaksu na pięknych plażach wybrzeża. Nieprawdopodobny inspektor Machin (Didier Desprès) i bystry Malfoy (Cyril Rigaux) prowadzą dochodzenie. Znaleźli się tutaj wbrew sobie, w sercu dziwnego romansu My Loute (Brandon Lavieville), najstarszego syna rodziny rybaków i wśród bogaczy z rodziny Van Peteghem. Kristo

Gatunek
Komedia, Dramat

Szczegóły

Premiera
2017-05-12 (kino), 2016-05-11 (świat)
Dystrybutor
Gutek Film
Wytwórnia
3B Productions
arte France Cinéma (koprodukcja)
Scope Pictures (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
Francja, Niemcy
Inne tytuły
Slack Bay (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
122 minut
Budżet
7 000 000 EUR

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Ma Loute to doskonały pokaz erudycji, poczucia humoru, tradycji kina nie ograniczający się do urodziwego eksperymentu, a mówiący o nierównościach społecznych 9

Nie da się wzruszać ramionami, kiedy ktoś ci mówi, że w sztuce wszystko już było i to zbiór skończony. Postacią, która uprzedza przed przedwczesnym pisaniem nekrologu dla zaskoczeń w kinie, jest Bruno Dumont. W obłędnym, ekspresyjnym i stylizowanym na wręcz afektywny, show Ma Loute, wysuwa postulat, że reżyser jest ograniczony wyłącznie własną wyobraźnią. A ta – o bogowie – jest nieograniczona.

Mamy 1910 rok, niepozorne wybrzeża Francji. Tytułowy bohater Ma Loute Brufort zajmuje się przeprowadzaniem przez rzekę tych gotowych zapłacić, by nie ubrudzić swoich bogatych szat. Są to najczęściej najbogatsi mieszkańcy, turyści… tutaj też dania. Okazuje się, że Brufort ratuje rodzinę przed głodem swoją pracą, ale inaczej niż myślimy. Nasze postaci kończą na talerzach jego rodziny. W pewnym momencie sprawą niewyjaśnionych zniknięć zaczynają się zajmować dwaj mało dziarscy i zorganizowani policjanci, wyjęci na żywo z historyjek Louis de Funès, w stylistyce Flipa i Flapa. Jakby tej parady osobliwych historyjek było mało, dostajemy jeszcze przerysowaną operę mydlaną, w której stylu żyje pewna arystokratyczna rodzina. Karuzela obłędu będzie udawała, że chce opowiedzieć w ultra osobliwy sposób historię miłosną. Że niby tylko o mezalians i komedyjkę chodzi.

Dumont rozpala swoją głowę do czerwoności, potrząsając stworzonym przez siebie światem w dowolny sposób. Nawet nie stworzonym, a zastanym, bo w tej całej fanfaronadzie groteski, sztuczności, obłędu, jest tak naprawdę precyzyjna krytyka arystokracji i nierówności społecznych. W duchu komedii slapstickowej, ekspresjonizmu niemieckiego, autor nie powstrzymuje się przed wymieszaniem tego z neobarokiem, a i tak nikomu nie przychodzi do głowy by powiedzieć: wystarczy! Od przybytku głowa nie boli, a jest usatysfakcjonowana, jeżeli jest tak rozpieszczona esencją jak u Dumonta. Jego metody nie prowokują diagnozy zespołu Tourette’a , a raczej zadomowionego w historii kina, urwisa, który nie uznaje świętości. Film dociera do ekstremum zniekształcenia i karykatury, niebezpiecznie szarżuje spójnością historii, by w inteligentny, ale pięknie niezdyscyplinowany sposób, pokazać niebezpieczeństwo klasowości – jak królik sam odgryza sobie głowę i kto kogo ostatecznie zjada.

Ma Loute jest jednym z najlepiej udających eksperyment projekcji ostatniego czasu, która tak naprawdę okazuje się surrealistyczną podróżą po historii kina na dachu samochodu. Nie po to jest kino, by naśladować rzeczywistość, a o niej rozprawiać w niewiarygodnie swój sposób. Dumont hucznie świętuje namiętny romans rzeczywistości z fantazją. Dawno nie było w kinie tak wzburzonego i zaburzonego świata, który wie kiedy puścić kierownicę, by się nie rozbić.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

Avatar square 200x200

i_darek1x 2017-05-15

Z entuzjastycznych opisów jaki to ten film nie jest ? wynika że film okaże się kiepski i mało zabawny ? Ale zobaczymy i ocenimy ;)

Współtworzą