Ocean's 8 5.9

Nadszedł czas na nową część serii Ocean’s, która zapowiada duże zmiany — tym razem osiem kobiet planuje napad w Nowym Jorku.

Recenzje

Film nie ma za wiele do zaproponowania - rozrywka i rozgrywka bardzo licha, a aktorki nie mają z czego zagrać - ładne to, ale puste - mogłoby się nazywać Ocean's 14. 1

Niezależnie ile doskonałych sylwetek aktorskich pojawi się na ekranie jeżeli masz scenariusz napisany na kolanie i jest on pretekstowy, to nie zapowiada się na nic dobrego. Przez cały czas trwania filmu Ocean's 8 właśnie czujemy ten dyskomfort pójścia na skróty przez twórców, film ma do zaproponowania coś bardzo lichego narracyjnie, wtórnego i wielokrotnie całkowicie nielogicznego – a element gracji i zaskoczenia, który towarzyszył początkowym częściom historii o dżentelmenach z Ocean’s dokonujących niemożliwych rabunków – tutaj jest nieobecny. Całkowicie zmarnowany potencjał postaci, historia kopiuj + wklej, zasapana narracja od początku. Na dodatek nie da się ukryć, że to nic więcej niż podmianka chłopaków na dziewczyny – trochę za mało jak na kino akcji i chociaż kapkę solidnej rozrywki.

Debbie Ocean wychodzi po kilkuletniej odsiadce z więzienia i opowiadając przy wyjściu ze słodkim uśmiechem jakie planuje teraz poukładane życie już wiemy, że będzie zupełnie inaczej – nie wpadła w sidła resocjalizacji. Po kilku godzinach od odsiadki już kilka razy złamie prawo, a to dopiero początek jej planów. Ostateczny cel to zwerbować grupę kobiet, która razem z nią podejmie się wyzwania kradzieży drogocennego naszyjnika z nowojorskiego muzeum sztuki, oczywiście zaprezentowanego jako twierdza nie do zdobycia. Debbie odnajduje swoją starą wspólniczkę Lou, a ta mimo początkowego zaskoczenia planami na tak wielką skalę, daje się uwieść pomysłowi oraz pomaga jej przekonywać kolejne ciekawe charakterki do współpracy.

To niemożliwe, że to stało się możliwe. Co to znaczy? Ocean's 8 obiecujące rozmach, wartkość, z kreatywnymi postaciami, jest niesamowicie nudnym i nieprzekonującym w żaden sposób doświadczeniem. Nie działa na nas na żadnym poziomie. Intryga jest grubymi nićmi szyta, błyskawicznie rozegrana (nie mylić z błyskotliwie), mamy poczucie powtórki z rozrywki, tylko brakuje rozrywki. Komuś zawiesiła się umiejętność puentowania, a człowiek aż zgrzyta zębami od zaprzepaszczonych rozwiązań wielu scen, wymiany zdań, dialogów. To kino strasznie przezroczyste, bo nie dość, że przysłowiowo „wiemy kto będzie za rogiem” za każdym razem, to również irytuje fakt wykorzystania aktorek. Tyle nazwisk, gdzie niby się polemizuje z ich emploi (chociaż nie ukrywajmy Helena Bonham Carter jest obsadzona w bardzo przewidywalnej roli, niebędącej dla niej żadnym wyzwaniem), nie mają za bardzo z czego grać i co grać. Oczywiście, że przyjemnością jest zobaczyć tyle ważnych aktorek w jednym filmie. Przestaje to jednak szybko sprawiać uciechę, kiedy widzimy jak mają odegrać rolę wahadełek hipnotyzujących widzów, by wybrali się na seans do kina. Ten film nie ma innych argumentów, a te które posiada również nie potrafi zgrabnie i atrakcyjnie wykorzystać.

Nie dajcie też się nabrać, że to genderowy, Girl Power movie. Tak naprawdę jedna z pierwszych scen przeczy temu to raz, a dwa, niska temperatura i żywiołowość historii nie prowokuje żadnego rozbijania konwenansów, siadania w rozkroku, bez zakładania nogi na nogę. Nie czujemy gigantycznej skali planowanego rabunku ani jakiejś przewrotności w fakcie, że dokonują tego kobiety – to wcale nie prowokuje żadnego wytrącenia ze strefy komfortu i myślenia „słaba płeć” – ten film jest za wątły by wejść w taką dyskusję.

Ocean's 8 mógłby mieć równie dobrze tytuł Ocean’s 14, gdzie już tam ta machina kina rozrywkowego, dynamicznego, z charakterkiem i przyciąganiem aktorami zaczęła skrzypieć. Tutaj to ciąg dalszy tylko z damską obsadą. Jak bardzo aktorki by nie chciały, z pustego, dobrze wykonanego technicznie i wystylizowanego naczynia nic nie naleją.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie