Prawdziwa historia 2017/I

D'après une histoire vraie

Delphine (Emmanuelle Seigner) to poczytna paryska pisarka, która od jakiegoś czasu cierpi na brak weny. Gdy pewnego dnia w trakcie podpisywania książek poznaje tajemniczą kobietę (Eva Green), jej życie zaczyna stopniowo zbaczać z wcześniej wytyczonego toru. Między kobietami rodzi się relacja, która z czasem z przyjaźni zmienia… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 34 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Eva Green
jako Elle
Emmanuelle Seigner
jako Delphine de Vigan
Dominique Pinon
jako Raymond
Vincent Perez
jako François
Camille Chamoux
jako Oriane
Mathilde Ripley
jako Aktorka
Alexia Séféroglou
jako Aktorka
Elisabeth Quin
jako Dziennikarka France Culture

Fabuła

Delphine (Emmanuelle Seigner) to poczytna paryska pisarka, która od jakiegoś czasu cierpi na brak weny. Gdy pewnego dnia w trakcie podpisywania książek poznaje tajemniczą kobietę (Eva Green), jej życie zaczyna stopniowo zbaczać z wcześniej wytyczonego toru. Między kobietami rodzi się relacja, która z czasem z przyjaźni zmienia się w toksyczne uzależnienie. Delphine zaczyna tracić kontrolę nad swoim życiem, a wszystko co uważała dotychczas za pewnik, zmienia swe pierwotne znaczenie. opis dystrybutora

Gatunek
Komedia, Dramat, Thriller
Słowa kluczowe
upadek ze schodów, szantaż, wanna, fotograf zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-05-11 (kino), 2017-05-27 (świat), 2018-09-19 (dvd)
Dystrybutor
Monolith Films
Wytwórnia
Belga Films Fund
Belga Productions
Wy Productions
Kraj produkcji
Francja, Belgia, Polska
Inne tytuły
Based on a True Story (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
110 minut
Budżet
10 000 000 EUR

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

Nowy thriller psychologiczny Romana Polańskiego czerpie z jego największych talentów, ale na thriller to zbyt rozrzedzone, a psychologicznie niepogłębione. Niezła, ale za prosta historia. 6

Największe tuzy reżyserii, artyści o dokonaniach kultowych odnosząc kolejny sukces, przy tworzeniu następnego dzieła czują większą presją – można powiedzieć ironicznie „po co było robić aż tak doskonałe filmy?”. Sami swoim talentem dostali się do ekstraklasy, więc większe oczekiwania wobec nich są naturalne. To nie jest żaden rewolucyjny wniosek, jednak znamienny przy analizie nowego dzieła Romana Polańskiego Prawdziwa historia. Czy przypadkiem reżyser nie zrobił po prostu filmu przeciętnego, a nie od razu słabego? Czy krytyka wysuwana wobec tego niespełnionego thrillera psychologicznego jest wystrugana w stopniu najwyższym, a nie wyższym, z powodu klasy twórczej? To błędne koło oczekiwań publiki wobec artysty i artysty wobec siebie, które może prowadzić do ekstremalnych stanów, o których właśnie opowiada mniej zgrabnie, niż w swoich innych dziełach, autotematycznie reżyser.

Historia opowiada o pisarce Delphine, której kolejna książka odniosła ogromny sukces. W jej życiu pojawia się kobieta, jak wiele osób w kolejce chce zdobyć od niej autograf. To obustronna fascynacja od pierwszego spojrzenia. Pisarka bez grama dystansu i sceptycyzmu daje się „uwieść” intrygującej postaci o imieniu ONA. Szybko daje jej swój numer, zaczynają się spotykać, Delphine odkrywa przed nią swoją nową, rozpoczętą książkę. Błyskawicznie ONA z fascynującej i zafascynowanej jej twórczością koleżanki, staje się najbliższą osobą. Odpisuje za Delphine na mejle, bez zawahania dostaje dostęp do laptopa, notatek, do wszystkiego – do jej głowy przede wszystkim. Zdobywa jej zaufanie w zaskakującym tempie. Z jednej strony wydaje się to być ekstremalnie absurdalne, z drugiej Delphine jest na etapie potrzeby bezwarunkowego wsparcia i troski oraz poszukiwania warunków, by mogła bez żadnego prychnięcia, chrząknięcia, rozpraszania, pracować nad kolejną książką. No i przede wszystkim ONA jest zakochana w jej twórczości i nieustannie powtarza, że chce od niej czegoś doskonałego. Wie, że ją na to stać. Czego artyście, który ma wpisane w DNA potrzebę afirmacji i pewną próżność więcej do szczęścia potrzeba?

Roman Polański uosabia marzenie każdego autora – i w portretowaniu tego jest fantastycznie skuteczny. Tworząc znowu sztukę o sztuce, opowiadaną już przez wielu historię trudów i znojów pracy, szału twórczego, romantycznego mitu artysty wpadającego w obłęd, mylącego świat fikcji i prawdy, pokazuje jak każdy z autorów chciałby mieć w pobliżu taką JĄ. Tylko, że mając świadomość jakiego zagrania użył reżyser, by tę wenę spersonifikować, zastanawiamy się czy pewna znamienna dla odczytywania fabuły sprawa (ciężko omijać spojlery) miała być przez nas błyskawicznie zdemaskowana, czy naprawdę artysta aż tak zwątpił w inteligencję widza?

Główny suspens historii zostaje bardzo szybko rozszyfrowany. Zastosowana została tutaj już trochę wytarta figura w sztuce. Nawet jeżeli miało to być przez nas zdemaskowane, to co zostaje nam prócz tego w filmie? Wtórna opowieść, w niezłej kondycji, jednak poruszająca się mocno po powierzchni i niepenetrująca psychiki bohaterów, o procesie tworzenia. Nie ma dreszczu, nie ma precyzyjnie zbudowanego nastroju, to wszystko jest dosyć roztargnione.

Atmosfera, jak na thriller jest zbyt rozrzedzona, a psychologia dosyć skrótowa, niepogłębiona. Film jest bardzo tautologiczny i wszystkie chwyty autorskie – atmosfera osaczenia, nieprzewidywalności, sztuki w sztuce, uczucie zagrożenia wydobywającego się z samego siebie, wytworzonego w niuansach jest, ale stoi trochę w miejscu, bez rozwoju. Polański chwilami niechcący parodiuje sam siebie, bo korzysta z motywów w kinie znanych, za których zbudowanie i umocnienie odpowiada w kilku przypadkach osobiście i niestety historia szybko traci jakikolwiek temperament. Ale, tak jak niemożliwym jest wyzerować swoją wiedzę o twórczości Polańskiego i spojrzeć na to dzieło jako odosobniony byt, przez co byłoby się pewnie bardziej „łaskawym” w ocenie, tak też nie ma mowy o kompletnej porażce. To dzieło jest po prostu za proste. Prawdziwa historia ma różne interesujące zagrywki, ale na nierównym poziomie wykonane. A spojrzenie Evy Green jest czasami przenikające i tajemnicze, ale przy pewnej nabrzmiałości robi się nie tyle irytujące, co karykaturalne. Właśnie takie samo uczucia wzbudza historia. W pewnym momencie zaczyna kręcić się w kółko, a fabuła ewoluuje z zainteresowaniem nieadekwatnym do podjętego tematu. Widz jest wygłodniały, bo podano tylko przystawki.

Roman Polański nie zdyskwalifikował siebie, swojego wyczucia i talentu tym filmem! Nie wiem, czy nawet można to nazwać jakimś wielkim potknięciem. Po prostu – zrobił to co zawsze, to co umie najlepiej, trochę z bumelanctwem i bez dbałości, z poczuciem małego zaangażowania jego, a tym samym naszym w historię. Dlatego Prawdziwej historiii jest bliżej do historyjki.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

pajki_filmaniak 2018-05-30 6

Eva Green rewelacyjna w średnim filmie

Współtworzą