Paddington 2 6.8

Tym razem rezolutny niedźwiadek o nienagannych manierach i skłon­ności do wpadania w tarapaty trafi w złe towarzystwo. Pomyłkowo osadzony w areszcie wśród zepsutych do szpiku kości typów spod ciemnej gwiazdy, naiwny Paddington zrobi wszystko, by sprowadzić ich na dobrą drogę. A że siłę przekonywania ma wielką, rzecz może się udać. Każdy przecież chętnie przyjmie pomocną łapę nawet jeśli jest nieco lepka od marmolady. Szczególnie jeśli futrzasty zada swe funda­mentalne pytanie: Misia w sercu nie masz?!

Recenzje

Paddington 2 to charyzmatyczne postacie i humor jednoczący pokolenia. Film wydaje się idealnym przedłużeniem dnia z dobrą, rozgrzewającą herbatą. 9
  • 2017-12-14
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Grudniowy czas przygotowań do świąt i bytowania w śnieżnym puchu albo zgoła odmiennej kapryśnej pogody za oknem, umilają nam ciepłe i energiczne kinowe hity zza oceanu. Paddington przynosi sporo radości i familijnej rozkoszy. To już druga odsłona przygód zwariowanego misia, który swoją przebojowością i dobrym wychowaniem zmienia świat. Tym razem szykuje się jeszcze więcej frajdy na ekranie.

Dorosły Paddington chce sprawić prezent Babci i kupić jej coś, co ma przypominać jej Londyn. Wybór pada na książkę. Niestety zostaje ona skradziona ze sklepu. Miś w wyniku nieporozumienia trafia do więzienia. Bohater musi oczyścić swoje imię oraz zdobyć wymarzony prezent.

Wprowadzenie misia do świata ludzi zdaje się brutalnym, dla samej proporcji zastrzykiem. Nic bardziej mylnego! Już drugi raz jestem w szoku, że ten cwany Paddington jest jakby w naszych sercach. Czuć w nim dużo elementarnej myśli, której człowiek (niestety) się wyzbywa w dobie tych wszystkich zadań, oczekiwań i internetów. Morały, jakie płyną, od tego niewinnego brązowego stworka są nieoczekiwanie tylko dodatkiem. Całość zakrawa, w najbardziej pełnokrwistych momentach o fantastyczny kryminał i jest oprawione bardzo oryginalną ramą, rodem z Grand Budapest Hotel. Porównanie kontrowersyjne, ale podobieństwo oświetleniowe, kostiumowe i charakteryzacje widać gołym okiem. Sama konwencja jest zupełnie inna. Nie ma tutaj tej specyficznej pauzy w scenariuszu, odrobiny karykatury i montażu z dużą dozą polotu. My skupmy się na tej zjednoczonej płaszczyźnie. Kostiumy i charakteryzacja zdają się walczyć o miano najbardziej pełnych obrazów w naszych głowach. Chyba każdy w dzieciństwie, kiedy najbliżsi czytali nam bajki albo teraz przy okazji jakiejś luźniejszej książki, jest w stanie w głowie rysować sobie własną wizję świata. Właśnie taki jest Paddington 2. Bije z niego ten powiew baśniowej kultury i cała paleta pastelowych barw. Nie ma tam cienia brawury. Postaci są na tyle zbilansowane, że nawet zły w zamyśle człowiek, jest gotowy na rewolucję w swoim postępowaniu. Zło ma swoje ujście, wystarczy je znaleźć.

Od samego początku jesteśmy świadkami tej przystępnej formuły dobrego misia, do którego dobro, jakie czyni dla wszystkich, wróci już za chwilę, za momencik. Jego historia to nic innego jak powrót do korzeni. Twórcy wysyłają subtelne wskazówki, aby doceniać każdą chwilę, dbać o najbliższych, na dodatek znać i rozumieć wartość pieniądza. Paddington chce sprawić niespodziankę swojej Babci, w postaci książki o Londynie, ale wszystko ma swoją cenę. Tylko ciężką pracą i wolą walki jesteśmy w stanie osiągnąć cel. Po drodze oczywiście nie należy przesadzać, a jedynie robić wszystko w duchu nauk naszych mentorów. Ci, którym pomogliśmy, będą z nami nawet w najcięższych do przejścia momentach i nie zostawią mimo trudów i wątpliwości.

Paddington 2 to charyzmatyczne postacie i humor jednoczący pokolenia. Hugh Grant wciela się w postać krętacza z misją, któremu ewidentnie źle z oczu patrzy. Jim Broadbent jako Pan Gruber na każdym kroku przypomina o jego cudnej kreacji z Harry’ego Pottera. Horacy Slughorn powrócił na dobre, tylko zamiast magii używa pamiątek i języka niemieckiego. Cel jest ten sam — oczarowanie widowni. Brendan Gleeson jako kapryśny więzień i zarazem szef kuchni zalicza cudowny występ. Pochwały należą się reżyserowi polskiego dubbingu. Artur Żmijewski jako Paddington to strzał w dziesiątkę. Sama historia jest na tyle dobrze stworzona, że zdaje się oddziaływać na nas z każdej strony. Cóż za pomysł na lekki kryminał z nutką humoru i bajkowej fantazji! Brakuje wydłużenia wątku poszukiwań „kodu”, ponieważ z każdą przebieraną sceną apetyt rośnie, a motywy strojów są koroną dla całości obrazu.

Trudno o lepszą propozycję na grudniowy czas. Możemy wybrać się na Paddingtona w dowolnym towarzystwie, gdyż jest szalenie uniwersalny. Warto podkreślić, że fani teatru i cudownej scenografii znajdą coś dla siebie. Czekajcie, bo po napisach końcowych Hugh Grant trochę Wam pośpiewa. Film wydaje się idealnym przedłużeniem dnia z dobrą, rozgrzewającą herbatą.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie