Dziecko apokalipsy 2015

Apocalypse Child

Krystaliczne fale, jasne plaże, skóra wystawiona na promienie słońca, senna atmosfera końca sezonu. To Baler, miejsce, w którym trzy dekady temu Francis Ford Coppola spędził kilka miesięcy podczas zdjęć do Czasu apokalipsy. Dziś jest oazą surferów. Jednym z nich jest Ford, o imieniu nie bez powodu kojarzącym się z postacią… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 6 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Sid Lucero
jako Ford
Annicka Dolonius
jako Fiona
RK Bagatsing
jako Rich
Ana Abad Santos
jako Chona
Gwen Zamora
jako Serena
Archie Alemania
jako Jordan

Fabuła

Krystaliczne fale, jasne plaże, skóra wystawiona na promienie słońca, senna atmosfera końca sezonu. To Baler, miejsce, w którym trzy dekady temu Francis Ford Coppola spędził kilka miesięcy podczas zdjęć do Czasu apokalipsy. Dziś jest oazą surferów. Jednym z nich jest Ford, o imieniu nie bez powodu kojarzącym się z postacią reżysera. Mężczyzna spędza beztrosko czas ze swoją energiczną, bezpośrednią dziewczyną; odwiedza ich jego dawny przyjaciel, przywożąc ze sobą narzeczoną o urodzie modelki. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat

Szczegóły

Premiera
2017-10-06 (kino), 2015-10-23 (świat)
Dystrybutor
Pięć Smaków. Kino Azji
Wytwórnia
Arkeofilms
Kraj produkcji
Filipiny
Czas trwania
95 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 6 wiadomości

Recenzje

Dziecko apokalipsy to historia pozornie lekka i nietrudna, ale z mistyką dnia codziennego, zastanawiająca się nad unikaniem przez ludzi konfrontacji z cudzymi i własnymi uczuciami. 8

Kino filipińskie to dalej (niestety) jednak pewna nisza dla polskiego widza. Wydaje nam się być nieczytelne ze względu na głębokie osadzenie w obcej dla wielu z nas kulturze, która komunikatywnie jest odległa od naszej. Często też pojawia się szybkie przyłączenie tego do kina trudnego, w różnych znaczeniach tego słowa, ale raczej nie przyciągających. Doskonałym przełamaniem tej bariery dla nas i pewnych barier dla bohaterów, jest film Dziecko apokalipsy, którego tytuł jest bardzo wymanewrowujący. Wiele jest w tym filmie w ogóle przewrotności. To kino mówiące o trudnych sprawach, rodzinnych rozliczeniach z przeszłości w sposób delikatny, tkany lekko, ale nie gubiący ciężaru i rozmiaru sytuacji. Przy tym to piekielnie mądre i wysmarowujące refleksją każdą, najbardziej niewinną i kameralną chwilę.

Znajdujemy się w miejscu przywodzącym na myśl beztroskę i takich też bohaterów "pozornie" poznajemy. Baler, to miejsce pełne złocistego piasku, atmosfery niekończących się wakacji i kojącego szumu morza. Jakie problemy mogą istnieć w takim świecie? Jednak to bajka, a jak wiemy, te zawsze kończą się za szybko w życiu. To nie życie na fali, a wyluzowane życie serfującego bohatera (każdy surfer jest wyluzowany przecież) to jednak wiele trudnych spraw z przeszłości, od których odpływa (dosłownie i w przenośni). Frod ma dziewczynę, błyskotliwą, charakterną i bezpośrednią i przekroczył z nią, ku zaskoczeniu własnej matki, cztery spotkania, a to w jego przypadku rekord. Nie jest bawidamkiem, tylko zdezorientowanym chłopakiem, którego legendą poczęcia żyje całe miasto. Imię nie jest przypadkowe – jego ojcem jest sam Francis Ford Coppola, który kręcił w tym miejscu przez kilka dnia Czas apokalipsy, a przynajmniej tak mówią. Matka Forda statystowała i urodziła syna bardzo wcześnie. W związku z tym bliżej jej do przyjaciółki, niż do matki. Niby to takie "cool", ale wiele rzeczy pozornie fajnych się tutaj zdemaskuje.

Wektor historii, z niezobowiązująco mijających dni, zmienia pojawienie się przyjaciela Forda sprzed lat z narzeczoną o urodzie modelki. Tutaj zaczyna się małymi kroczkami zakradać przeszłość. Jednak reżyser nie robi tendencyjnej histerycznej konfrontacji, a pokazuje jak ludzie kochają unikać poważnych tematów i rozliczeń oraz kumulować wszystko w środku. A jednocześnie nienawidzą siebie za to, gdyż to sprawia ból. Relacje zaczynają się bardzo gmatwać, a ludzie zagubieni popełniają błędy. Mówią rzeczy, których nie czują i nie mówią tych, które czują – to clue tego filmu i główny problem. Bardzo konsekwentnie psychologicznie, bez zapożyczeń, reżyser opowiada nam tę historię.

Ważny jest też tutaj wątek dziewczyny Forda, gdyż to ona jest tak naprawdę narratorką. Fiona w pewnym momencie nie wytrzymuje i celnie podważa tę irytującą ją mistykę, w której żyją wszyscy i uważa że w przypadku tej rodziny to zamiatanie spraw pod dywan i synonimem tego słowa jest dla niej po prostu obłuda, ułuda. Nie jest w stanie żyć w raju tymczasowym, woli w prawdziwym życiu, ale z gwarancją jego stałości. A tutaj symbolicznie, jak z przypływem, raz raj jest, a raz go nie ma.

To też kino, które zmienia nam optykę myślenia o filmach, gdzie pada słowo plaża i surferzy. Czujemy, że obejrzymy kolejną niekończącą się imprezę albo niskobudżetowy horror. Przewrotnie, wśród pięknych i konsekwentnie wizualnie skonstruowanej przestrzeni, jest dużo bólu, tylko, że trzeba zanurkować. A nasz Ford i większość bohaterów lubi pływać na wodzie, niż pod. Tak samo dzieje się z kinem filipińskim, obalanie przyzwyczajenia widza – raz mamy poetyckie chwile i celebrację każdego zdania, ale większość to kace, kłótnie i zwykłe ludzkie zachowania oraz brudy, które nosi ze sobą każdy człowiek. Nieważne ile razy wskoczy do wody.

Dziecko apokalipsy umiejętnie pokazuje, jak ciężko rozliczyć się z przeszłością i tak naprawdę przyznaje się, że nie wie, czy jest to możliwe. Traktuje człowieka jako stworzenie nieprzewidywalne – takie jest też to kino – spontaniczne. To film pięknie symulujący lekkość bytu, z czasem udowadniając że byt zawsze waży więcej, jak się z nim naprawdę skonfrontujemy. Bez niezrozumiałości kulturowych różnic, to filozofia do uniwersalnej refleksji, podana w pięknych warunkach, która stawia na końcu też znak zapytania. Kilka poziomów wrażliwości, które się wzajemnie nie wykluczają tylko opowiadają piękną i trudną historię, bez niepotrzebnie wysoko podniesionej głowy.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą