Ana, mon amour 2017

Toma (Mircea Postelnicu) i Ana (Diana Cavallioti) spotykają się jako studenci na wydziale literatury i szybko zakochują się w sobie.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 30 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Carmen Tănase
jako Matka Tomy
Vasile Muraru
jako Ojciec Tomy
Adrian Titieni
jako Psycholog
Tania Popa
jako Matka Any
Ionut Caras
jako Bogdan
Ioana Flora
jako Irina
Vlad Ivanov
jako Ksiądz Adrian
Iulia Lumânare
jako Ginekolog
Răzvan Vasilescu
jako Redaktor naczelny

Fabuła

Ana (Diana Cavallioti) i Toma (Mircea Postelnicu) poznają się na studiach z literatury i błyskawicznie w sobie zakochują. Poważnym testem dla ich związku będą jednak zaburzenia psychiczne dziewczyny. Czy para poradzi sobie z traumatycznym doświadczeniem? Czy młodzieńcze zauroczenie przetrwa próbę czasu? Odpowiedzi, jak zwykle u Netzera, będą zaskakujące i niejednoznaczne... opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
miłość, rumuńska nowa fala

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-10-20 (kino), 2017-02-17 (świat)
Dystrybutor
Aurora Films
Wytwórnia
Parada Film
Augenschein Filmproduktion
Sophie Dulac Productions
Kraj produkcji
Rumunia, Niemcy, Francja
Czas trwania
125 minut
Budżet
2 000 000 EUR

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

To trudne kino, z pogłębioną psychologią opowiadające o granicach miłości, bardzo intymnie dokonując wiwisekcji związku. 8

Kino o relacji między kobietą a mężczyzną nie brzmi w żaden sposób rewolucyjnie ani zaskakująco – generalnie to film prawdopodobnie w ¾ przypadkach o tym rozprawia. Tym trudniej jest znaleźć niszę, puls, tempo i język, które wcześniej nie zostały użyte. Ana, mon amour udowadnia, że jest to możliwe i robi to w sposób tak intymnej obserwacji związku na przestrzeni wielu lat, że ciężko o większą bliskość w kinie. Na dodatek porusza ważny problem – współuzależnienia i granicy między pomocą z miłości, a poczuciem obowiązku. I z drugiej strony – podświadomym wyzyskiem emocjonalnym dla własnych korzyści. Psychologiczna i trudna historia relacji, w której krępująco jest użyć pojęcia love story, bo to bardzo poważne kino.

Ana i Toma poznają się na jednych zajęciach. Uczucie wybucha między nimi błyskawicznie. Za chwilę Toma się dowie, że Ana ma problem natury psychicznej – fobia społeczna, lękowa, nerwica – wielu lekarzy nazywa to inaczej i są bardziej chwilami bezradni od niej. Jest to oczywiście trudne wyzwanie dla ich relacji, gdyż choroba jest nieprzewidywalna. Ana może mieć atak paniki w każdej sytuacji, więc pytanie jako kogo potrzebuje Tomy – kiedy będzie jeszcze miłością, a kiedy zamieni się już tylko w opiekuna. Z początku nie powątpiewamy w ich miłość i widzimy, jak Ana cierpi. Toma bierze odpowiedzialność za to, że żyje z osobą z wieloma problemami, ale bez niej jego życie byłoby gorsze – on ją kocha bezwarunkowo.

Reżyser rzuca na stół wiele trudnych talii psychologicznych i stawia moralne znaki zapytania. W bardzo wnikliwej, prawie klinicznej obserwacji związku, wrzuca do tego pociągu zdarzeń również wiele emocji i intensywności doświadczenia dla widza. Współodczuwamy z bohaterami sytuacje. Chwilami czujemy się zobowiązani stanąć po czyjejś stronie, potem myślimy o tym, czy oddanie Tomy Anie i jej chorobie – gdyż żyją tak naprawdę w trójkącie – nie jest rzeczą, której się poświęcił tak bardzo i zaangażował, że nie wiadomo co się stanie, jak ona wyzdrowieje. Czy to będzie ta sama relacja? Czy to będzie ta namiętność i żar, który sprawił, że się w sobie zakochali?

To bardzo mądre, ale i trudne kino o wyborach, ewolucji ludzi osobno i razem. My też zostajemy w to „uwikłani” i to jest ogromny sukces tego filmu. Zaangażowanie w życie pary przez niego, momentalnie nas również obezwładnia. To nie jest kino edukacyjne – chociaż wiele może powiedzieć osobom bagatelizującym problemy „w głowie”, umiejscawiając pod innymi, chociaż bolą tak samo jak złamana noga, a nawet bardziej.

Ana, Mon amour to film, który udowadnia, jak priorytetowe jest skupienie w kinie oraz istota ludzka i z jaką koncentracją trzeba jej się przyglądać, ale jak ciężko ocenić. To film prowokujący ambiwalentne uczucia, ale produkujący ich wiele. To kino idealnie wyśrodkowujące powagę, biorące się za temat pozornie banalny, a opowiadający z wielkim humanizmem. Ten film udowadnia, że prawdziwym kinem akcji – jest kino ludzkich interakcji.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą