Mały Jakub 5.0

Jakub nie może pozbyć się wrażenia, że gdy przebywa w pracy, ktoś nieustannie zakrada się do jego mieszkania. Przypuszczenia potwierdzają się, gdy przyłapuje intruza na gorącym uczynku. Jest nim kilkunastoletni chłopiec, jego imiennik – Jakub. Spotkanie z nieproszonym gościem stanie się dla mężczyzny szansą do zmierzenia z odległymi, nie zawsze wygodnymi wspomnieniami z dzieciństwa. Konfrontacja ta będzie również początkiem do zdobywania wiedzy o samym sobie – niespodziewanej, mrocznej, zepchniętej gdzieś poza granice codziennego postrzegania…

Recenzje

Intrygująca wizja inicjacji tytułowego Jakuba to naturalistyczny traktat o samotności i potrzebie obcowania z drugim człowiekiem zestawiony z elementami ludowej baśni w stylu starych dobrych dzieł Kolskiego. 6
  • 2017-07-17
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Debiut Mariusza Bielińskiego to film z pewnością ciekawy, choć nie idealny. Intrygująca wizja inicjacji tytułowego Jakuba to naturalistyczny traktat o samotności i potrzebie obcowania z drugim człowiekiem zestawiony z elementami ludowej baśni w stylu starych dobrych dzieł Kolskiego. Twórca sięga po jawne metafory i metafizyczne motywy, dowodząc jak bardzo brutalna staje się transformacja małego Kuby w dorosłego Jakuba.

Efektowna cisza, gra cieni, ziarnisty obraz – twórca sypie z rękawa najlepszymi kinematograficznymi asami, by jak najbardziej podkreślić retrospektywność obrazu. Gdyby format Małego Jakuba stanowił 4:3, trudno byłoby go odróżnić od polskich produkcji z lat '80. Swoista nostalgia filmu odbywa się zatem na dwóch poziomach: w perspektywie tytułowego Jakuba do czasów minionych i w percepcji widza, znudzonego trendem bezpiecznego stylu zerowego, nie wyróżniającego się w warstwie operatorskiej czy montażowej.

Wspomnienia, tak samo jak konwencja Małego Jakuba, nie są idealne, wyraźne czy miłe dla oka. Ich niedoskonałość perfekcyjnie współgra z antypatycznym światem dorosłych, który w znacznym stopniu odbija się na pełnoletnim życiu głównego bohatera. Byt ludzki w wizji Bielińskiego to pasmo samotności, skutkujące pragnieniem wsplnego życia nawet z najbardziej znienawidzoną osobą. Rozliczenie się z dysfunkcyjną młodością, niczym we Wszyscy jesteśmy Chrystusami Koterskiego, wprowadza niejasną relację ojca z synem. Jak dowodzą najczęstsze diagnozy psychologów, to właśnie taka zażyłość w znacznym stopniu rzutuje na dorosłe funkcjonowanie dziecka. Twórca Małego Jakuba bardzo dobrze radzi sobie z przedstawieniem bolesnych relacji w rodzinie – to na nich zbudowana zostaje cała emocjonalna warstwa filmu.

Co ciekawe sama wizja prowincji odbiega tu od nieco od obrazu zacofanej, lecz wciąż sielankowej wizji życia na wsi rodem z produkcji Leszczyńskiego, Kondratiuka czy wspomnianego już Kolskiego. Jej brud o wiele bardziej oddaje esencję stylu Wojciecha Smarzowskiego. Jedynym miejscem, w którym wciąż czuć jeszcze magię natury staje się szałas wybudowany w lesie przez Jakuba. To tam spędza on swoje najpiękniejsze – choć samotne – chwile dzieciństwa.

Mały Jakub sprawdza się jako studium natury i psychiki ludzkiej tylko i wyłącznie dzięki łagodnemu odrealnieniu fabuły produkcji. Niestety, trudno wyraźnie stwierdzić, do jakiej grupy odbiorców trafić miał debiut Bielińskiego – dla dorosłych wypada on nieco naiwnie i niepełnie (twórca odtwarza tylko te negatywne wspomnienia), dla małoletnich jest zbyt pesymistyczny i dosłowny.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie