Ciała 7.0

Recenzje

"Ciała" to psychologiczna diagnoza, którą śmiało mógłby wystawić sam Witold Gombrowicz. 8
  • 2017-07-27
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Kino już dawno nie zostało nakarmione równie nowofalowym tworem, redefiniującym części składowe każdego melodramatu. Ciała to eksperyment łączący twórczą ekspresję Kuby Czekaja z dopracowaną stylistyką Wesa Andersona. Film szalony i absurdalny – a ponad wszystko cyniczny i prześmiewczy. Eduardo Casanova nie tylko bawi się szokowaniem widzów kolejnymi karykaturami relacji interpersonalnych. W dużej mierze Ciała to art house A.D. 2017, awangardowy, oderwany od wszelkich zasad naturalizmu i realizmu – ponad wszystko traktujący absurd fabuły śmiertelnie poważnie.

Niewidoma prostytutka ze szmaragdami zamiast oczu, nastolatek, który za wszelką cenę stara się zostać syreną czy dziewczyna z odbytem zamiast ust. Eduardo Casanova celowo przedstawia maksymalnie zdeformowane ciało ludzkie, by zbadać reakcję publiki na ukazaną inność. Wraz z rozwojem wydarzeń śmiech grzęźnie w gardle, a widz zdaje sobie sprawę, że jego zdanie o bohaterach Ciał w niczym nie różniło się od percepcji prześladowców z ekranu. Film staje się tym bardziej cierpki, gdy absurdalne i psychodeliczne motywy znajdują swoje odniesienie w rzeczywistości, a filmowe karykatury okazują się drzemać w każdym z nas. Ciała są zatem równie groteskowe i przerysowane, co przytłaczające i prawdziwe.

Każdy z bohaterów filmu cierpi na pewne zniekształcenie – paradoksalnie wobec popkulturowych standardów najbardziej „normalni” okazują się ludzie cierpiący na fizyczną dysfunkcję. Prawdziwymi dziwolągami są tu sfrustrowane postacie, nie potrafiące zaakceptować otaczającej ich inności – z chorym umysłem, a może bardziej sercem. Ciało jest tylko zewnętrzną powłoką, którą twórca zniekształca celowo, by odkryć empatyczne pokłady ukryte pod warstwą brzydoty. Naturalnie, o pretensjonalnym odkryciu „piękna wewnętrznego” traktowały już klasyki kulturowe, takie jak "Dzwonnik z Notre Dame" czy "Piękna i bestia", jednak w ciałach w dużej mierze chodzi o sposób ukazania – morał jest wyłącznie oklepanym motywem, finalizującym awangardowe dzieło.

Cyniczny humor nie niesie za sobą komediowych gagów. Jest doskonale samoświadomy, zdystansowany wobec odrealnionego świata. To psychologiczna diagnoza, którą śmiało mógłby wystawić sam Witold Gombrowicz. Dopracowana niemal w każdym calu – kolorystycznie i geometrycznie, niczym w produkcjach Wesa Andersona. Architektura wnętrz i cała scenografia kontrastuje tu ze sposobem ukazania brzydoty głównych bohaterów produkcji, a poszczególne dialogi czy sekwencje wprowadzają odbiorcę w psychodeliczny trip po szkaradnej psychice ludzkiej.

Ciała szokują, momentami nawet brzydzą. I choć w warstwie fabularnej film nie prowadzi do żadnych ciekawych konkluzji, to z przyjemnością oczekuje się kolejnego odrealnionego motywu czy sceny. Zdeformowana psychika ludzka w zestawieniu z problemem szeroko rozumianej dyskryminacji niesie za sobą pokłady cierpkiej zadumy. 26-letni Eduardo Casanova to hiszpański odpowiednik rodzimego Czekaja – równie krytyczny, równie odważny, równie postmodernistyczny. Po jego pełnometrażowym debiucie płacze się dwa razy – raz przez ohydny, bezwarunkowy odruch ludzki wobec ukazanej inności, drugi raz po odnalezieniu siebie w ukazanym „cyrku dziwolągów”.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie