Jestem Rosa 2017

Como Nossos Pais

Bohaterką filmu jest trzydziestoparoletnia Rosa, która od zawsze robi tylko to, czego oczekują od niej inni. Pewnego dnia kobieta dowiaduje się od matki, że mężczyzna, którego przez całe życie uważała za ojca, wcale nie jest jej biologicznym ojcem. Uporządkowany dotąd świat Rosy wywraca się do góry nogami. Bohaterka rozpoczyna… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 16 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Maria Ribeiro
jako Rosa
Clarisse Abujamra
jako Clarice
Jorge Mautner
jako Homero
Annalara Prates
jako Juliana
Felipe Rocha
jako Pedro
Sophia Valverde
jako Nara
Paulo Vilhena
jako Dado

Fabuła

Bohaterką filmu jest trzydziestoparoletnia Rosa, która od zawsze robi tylko to, czego oczekują od niej inni. Pewnego dnia kobieta dowiaduje się od matki, że mężczyzna, którego przez całe życie uważała za ojca, wcale nie jest jej biologicznym ojcem. Uporządkowany dotąd świat Rosy wywraca się do góry nogami. Bohaterka rozpoczyna wewnętrzną wędrówkę celem odkrycia własnej tożsamości. Czy przy okazji odnajdzie także w sobie silną, niezależną kobietę? opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
biblia, zdrada, szpital, nowotwór zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-10-06 (kino), 2017-02-10 (świat)
Dystrybutor
Aurora Films
Wytwórnia
Gullane
Kraj produkcji
Brazylia
Inne tytuły
Just Like Our Parents (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
102 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Jestem Rosa to film, który traci dech bardzo szybko, a zanosi się na początku na obiecującą historię o przedefiniowaniu życia kobiety w kameralnej konwencji i pytanie o definicje wolności. 5

Feministycznych produkcji, spod szyldu girl power jest coraz więcej – tendencja wzrostowa -tylko się cieszyć! Jednak tym większe wyzwanie przed twórcami, by wprowadzić nową narrację i dalej być zwinnym fabularnie. Jestem Rosa udaje się to bardzo pobieżnie, ponieważ jest tutaj mnóstwo mądrych zdań, wręcz postulatów, tylko że wydają się odczytywane z kartki przez naszą główną bohaterkę i film zanoszący się na wichurę emocji, jest lekkim chuchnięciem, z małą pojemnością płuc.

Rosa to kobieta, która uważa się za feministkę. Jej pierwsza kwestia przy obiedzie rodzinnym, gdzie opowiada o zjadaniu przez kobiety męskiego mięsa, może coś już sugerować. Jednak jej matka, zapatrzona po uszy w jej mężu, oczywiście zamienia rodzinny obiad w przeciąganie liny, umniejsza jej pracę (bohaterka pisze różne zlecenia, w po nocach scenariusz) i całkowicie redukuje jej osobę do matki i żony, jakby te czynności wykluczały feminizm albo były wręcz obowiązkiem każdej, „normalnej” kobiety. Przy okazji, wśród uniesień, między obiadem, a deserem, mówi córce, że Rosa ma innego ojca biologicznego. To wywróci życie bohaterki do góry nogami i każe jej zadać powtórnie pytanie o swoją tożsamość i przedefiniować swoje życie.

A przynajmniej tak nam się wydawało, jednak gdzieś twórcy zaniechali tego wątku. Nie tylko to im wypada z rąk. Bardzo dzielnie i mądrze opowiadają o kobiecie w rozkroku, która zastanawia się czy zajmowanie się domem nie odbiera jej cech silnej i niezależnej kobiety. Ciekawe jest, że bardzo wyobraża siebie jako taką, jednak wybrnąć z obecnego układu nie potrafi albo pogodzić swoją postawę z gotującymi się w niej namiętnościami i potrzebami. Ten konflikt o pogodzeniu dwóch światów jest ciekawym zagadnieniem, jednak prostolinijne opowiedzianym. Mąż ratuje świat, ona czuje się umniejszona. Rosa wręcz mówi, jakby z pamięci wyuczone postulaty feministyczne, jednak nie potrafi ich wcielić w życie – tylko ten tragizm dnia powszedniego nie przenosi się na nas – nie nawiązujemy emocjonalnej relacji z tym filmem. Można pomyśleć, że jej spotkanie z biologicznym ojcem i brak kontynuacji tego, to sprytna zagrywka manewrująca nami, gdyż jesteśmy przekonani, że to o tym będzie historia. Jednak zamiast tego, nie ma tutaj za wiele. Cały czas tkwimy w „zaraz” naszej bohaterki. Jestem Rosa to solennie wykonana robota w konwencji kameralnej historii z pytaniem o definicję feminizmu, gdzie ktoś wyobraża sobie kim zostanie jak będzie duży… tylko że już jest.

Nadzieje wobec tego filmu można mieć ogromne, bo dużo obiecuje, jednak z czasem staje coraz bardziej ckliwy, przewidywalny, stereotypowy i bezpłciowy. Miejmy nadzieję, że scenariusz, który pisze bohaterka jest ciekawszy i sięgający głębiej, niż film Jestem Rosa.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą