Jesień we Francji 2017

Une saison en France

Abbas ( Eriq Ebouaney), francuski nauczyciel, uciekł z pożogi wojennej w Afryce Środkowej, aby zbudować nowe życie we Francji. Podczas oczekiwania na uzyskanie statusu uchodźcy, odprowadza dzieci do szkoły i pracuje na rynku, gdzie poznał Carole (Sandrine Bonnaire). Kobieta wciąż podziwia odwagę tego mężczyzny ciągle… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 5 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Eriq Ebouaney
jako Abbas Mahadjir
Sandrine Bonnaire
jako Carole Blaszak
Aalayna Lys
jako Asma Mahadjir
Ibrahim Burama Darboe
jako Yacine Mahadjir
Bibi Tanga
jako Etienne Bamingui
Léonie Simaga
jako Martine
Régine Conas
jako Régine
Stéphane Malassenet
jako Policjant
Nathan Dellemme
jako Policjant
Marius Yelolo
jako Mężczyzna na cmentarzu
Heling Li
jako Kobieta, która śpiewa

Fabuła

Abbas ( Eriq Ebouaney), francuski nauczyciel, uciekł z pożogi wojennej w Afryce Środkowej, aby zbudować nowe życie we Francji. Podczas oczekiwania na uzyskanie statusu uchodźcy, odprowadza dzieci do szkoły i pracuje na rynku, gdzie poznał Carole (Sandrine Bonnaire). Kobieta wciąż podziwia odwagę tego mężczyzny ciągle nawiedzanego przez duchy przeszłości. Kristo

Gatunek
Dramat

Szczegóły

Premiera
2018-09-21 (kino), 2017-09-08 (świat)
Dystrybutor
Aurora Films
Wytwórnia
Pili Films
arte France Cinéma (koprodukcja)
Arte France (współudział) zobacz więcej
Kraj produkcji
Francja
Inne tytuły
A Season in France (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
100 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Bez nadmiernej ekspresji z zacięciem społecznym Kena Loacha bardzo gorzki film o byciu bezdomnym, nie tylko dosłownie, w XXI wieku. 7

Kino nieobojętne społecznie, zaangażowane, ale niewykrzykujące wielkich haseł, bez nadekspresji opowiadające o problemie bezdomności w różnych tego słowa znaczeniach? Właśnie o tym jest, tak niepozorne, nawet już na poziomie tytułu, dzieło Jesień we Francji. Film nie awanturując się, wręcz stonowaną narracją proponuje inny język opowiadania o uchodźcach. Nie umniejszając dramaturgii sytuacji pokazuje intymnie problem niedotyczący wyłącznie jednostki. O ludziach krzywdzonych po cichu.

Film pokazuje w sposób skromny, ale jakże wymowny żywot człowieka poczciwego. Abbas jest niczym bohater kafkowski, jeszcze ze zwielokrotnionym obłędem sytuacji i osaczeniem przez nieznanych, ale decydującym o jego życiu, ludzi. Mahamat-Saleh Haroun stawia na siłę opowiadania i bliskość z głównym bohaterem, w którym odbija się problem tysięcy. Jego bohater i on sam jest cichszy w opowiadaniu o ludziach zmarginalizowanych i niechcianych niż Ken Loach, ale tak samo uważny i przejęty. Ma intencje pokazania w mikroskali makro problemu. Mówi o ludzkiej ignorancji, egoizmie, tym dominującym obecnie kulcie jednostki, który doprowadza do coraz większych szkód, zabijając jakikolwiek altruizm i komunikacje. Wszyscy się rozpychają, przepychają, a nierównowaga społeczna oraz rozwarstwienie coraz bardziej postępuje – o tym niejaskrawo, ale też bez łagodności opowiada reżyser. A raczej z głębokim smutkiem i pewną bezradnością (ale nie filmową) się nad tym pochyla.

Historia ma cierpki smak, który zostaje długo na języku i nie pozwala nam na odwrócenie wzorku. Kameralne momenty, codzienność (niecodzienna, z tykającym zegarem), którą nam reżyser przedstawia, doprowadza do ogromnego zżywania się z bohaterami. Oni uciekli z piekła… do piekła. Do tej przez wielu, tak rozumianej, odbieranej jako otwarta, Francji. Kiedy w takim miejscu człowiek widzi zabarykadowanie się, przejawy dyskryminacji, ksenofobii i budowanie fosy dla ludzi z zewnątrz to działa tylko na korzyść poszerzenia naszej świadomości, zburzenia jakiegoś mitu przyjacielskiej Europy. Film jest bezwzględny we wnioskach. Nie jest od produkowania dopaminy tylko eksplorowania tematu jakie ekstremum przeżywa człowiek, który nie może się poczuć nigdy, jak u siebie. Czujemy ten chroniczny strach, obawę i niepewność. Szczery głos filmowy w trudnej sprawie o solidnej budowie, bez histerii, ale z uczuciem, współczuciem i humanizmem.

Na poziomie wizualnym film jest bardzo zrównoważony, spokojny, nie popisuje się, ale przez to momenty wyższego ciśnienia robią zamieszanie i zwracają uwagę. Nie zabawia nas żadnymi rozwiązaniami formalnymi. Jest dosyć przezroczysty, bo uwypukla temat opowiadaniem i na ten sposób ekspresji stawia.

To kino ciężkie, bo każdy przyjemny moment wiemy, że jest tymczasowy i ulotny. Nieczołobitne, ale bezpośrednie w intencjach. Poczucie misyjnego działania filmem połączone jest świetnie z przepełnioną uczuciami historią. Jedną z wielu niestety, ale tak niepotraktowaną. Jest pewna ilość i powtarzalność, przy której zjawiska zaczynają przebijać się do puli codzienności, ale autor puka się w czoło, że również trafiają do zbioru "normalności". Jesień we Francji jest, jak tytułowa jesień, chłodna i nieprzyjemna…dla naszych bohaterów. To mały film o wielkich problemach.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą