60 kilo niczego 2017

Reżyseria

Obsada

Uzupełnij obsadę dla tego filmu

Fabuła

Dodaj pierwszy opis

Szczegóły

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Domalewski ma doskonałe zacięcie społeczne i obserwuje z dużą wrażliwością świat nas otaczający. Jednak w 60 kilo niczego brakuje ciężaru, na który ważny i poważny temat zasługuje. 4

Piotr Domalewski to nazwisko, które ostatnio narobiło dużo zamieszania w polskiej kinematografii… z uzasadnieniem. Jego pełnometrażowy debiut Cicha noc awansował go od razu do prawdziwych opowiadaczy w kinie polskim na skalę Smarzowskiego, czy Koterskiego. Ten charakterystyczny, naturalistyczny obraz i jego nieobojętność na nasz świat, a raczej opowiadanie o utknięciu przez jednostkę w nim, w skomplikowanym związku ze swoją narodowością i mentalnością kraju, ujawnia się również w 30’ produkcji, której premiera, już w ten piątek – 60 kilo niczego.

Główny bohater właśnie rozpoczął pracę jako, kierownik nadzorujący czynności wydobywania materiału w kopalni kruszców. Otaczająca go atmosfera oraz rozmowa telefoniczna z żoną uświadamiają nam, że nie jest to miejsce, w którym chciałby teraz być. Przestrzeń bezbarwna, ciężka jak ołów, gdzie chodzi by zarobić i wytrzymać do końca zmiany, a nie nawiązywać głębszych relacji i robić imprezy integracyjne. Krzysztof obiecuje sobie być surowym i sprawiedliwym szefem. Rzeczywistość szybko zrobi quiz jest wartościom i zasadom, gdyż dochodzi na budowie do wypadku.

Naturalnym odruchem Krzysztofa jest telefon na pogotowie, zgodnie z zasadami BHP w pracy i przede wszystkim swoim sumieniem. Jeden z jego podwładnych uświadamia mu, że to bardzo złe zagranie – tak się tego tutaj nie załatwia. Przyjeżdża kierownik budowy, który szybko mu tłumaczy zasady „gry”. Nikt tutaj nie będzie walczył o godność zranionego, a martwił się o swój interes, gdyż pracownik prawdopodobnie nie znajdował się tutaj legalnie. Dyrektor kopalni wraz z radnym, szwagrem Krzysztofa, który załatwił mu tę pracę, tłumaczą jakimi wartościami powinien się w tym miejscu kierować, a odruchy empatii i poczucie, że każde ludzkie istnienie ma znaczenie, może okazywać sobie w domu, po zakończonym dyżurze. Tutaj jego szlachetność tylko przeszkadza.

Domalewski wprowadza ważny i bardzo poważny temat na wokandę, ale przesłuchuje go i prowadzi w przewidywalnym układzie – dobry facet kontra reszta świata. Ostatni sprawiedliwy, gdzie wszystkim innym chodzi o przetrwanie. Wiemy jaki będzie werdykt… za szybko. Ta przypowieść jest ze zbyt dalekiej odległości czytelna, a portrety psychologiczne stoją w miejscu. Krzysztof ubrudzony w błocie budowy, nie chce mieć również nieczystego sumienia. To refleksja ważna, ale opowiedziana banalnie, bez większej wyobraźni, poruszająca się jak gdyby tylko po powierzchni wielkiego tematu.

W tym filmie mocno widać intencje Domalewskiego oraz do czego ten ambitny i zdolny twórca chce przykładać lupę. Realizuje się w to w Cichej nocy, a w 60 kilo niczego jest za dużo skrótów myślowych, konflikt i bohater tragiczny nie powoduje w nas większych emocji. Przechodzimy trochę koło tego bokiem, mimo fantastycznej obsady i jej gry. Za łatwy przepis na wykonanie wybrał reżyser. Przez to nie ma poczucia zmarnowanego czasu i głodu, ale też żadnego wyzwania dla widza i satysfakcji z doświadczenia czegoś wyjątkowego.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200