Glass 6.6

Bruce Willis ponownie wciela się w Davida Dunna, który w wolnych chwilach jest superbohaterem walczącym ze złem. Heros musi stawić czoła Bestii granej przez Jamesa McAvoya. Sprawy zaczynają się komplikować, gdy do pojedynku włącza się stary wróg Dunna, Elijah Price alias Glass (Samuel L. Jackson).

Recenzje

Drogi 3 ludzi mających się za superbohaterów łączą się by pokazać ludziom co może zadziałać wiara we własne możliwości 7
  • 2019-01-22
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Kiedy do kin wchodził film Split wielu krytyków i widzów chwaliło owe dzieło Shyamalana, w którym pod względem kunsztu błyszczał James McAvoy. Nowy antybohater z osobowością mnogą, ze zranioną duszą i dokonujący bestialskiego mordu równie dobrze mógłby być zestawiany choćby z postacią Normana Batesa z Psychozy. Pewnym było, że powstanie kontynuacja i tak doczekaliśmy się filmu Glass.

Glass to film o zderzeniu się dwóch światów: ludzi wierzących w superbohaterów i tych, którzy walczą, aby nie został zakłócony dotychczasowy porządek świata:w którym nie ma miejsca nie niezwykłość. Na drodze Kevina Wendella Crumba (James McAvoy) stają David Dunn (Bruce Willis) i Elijah Price ( Samuel L. Jackson) – postacie dobrze nam znane z filmu Niezniszczalny. Stoczą walkę o prawdę, o prawdę dotyczącą każdej osoby, która zaczyna wierzyć w siebie i ta wiara może przerodzić tę osobę w jednostkę o super mocach (wydawałoby się nieosiągalnych dla zwykłego człowieka). Nie ma tu bohaterów z gruntu złych – Price to geniusz, ale geniusz, który chce otworzyć ludziom oczy, może i używa w tym celu niezbyt szlachetnych środków, ale tutaj cel uświęca środki. Natomiast nasza bestia czyli główny bohater ma misję, którą nazywa wyzwoleniem i wyjściem do udręczonych. W tym obrazie dowiadujemy się więcej o historii i motywach działania tegoż zagubionego i właśnie umęczonego chłopaka. Z jednej strony widzimy w nim mordercę, ale jednocześnie i ofiarę, osobę zaburzoną, którą może wyzwolić choć na chwilę z okowów szaleństwa życzliwy dotyk, okazanie czułości i współczucia. David Dunn – człowiek, który zaakceptował to kim jest i do czego jest zdolny, który zaczął wykorzystywać swój dar w pożytecznym celu – również mamy możliwość poznać jakby genezę powstania tego superbohatera.

Jak zwykle u Shyamalana muszą wystąpić zaskakujące zwroty akcji, tu jest podobnie. I tak też sprzymierzeńcy, ludzie, którzy rzekomo chcą nieść pomoc jak doktor Ellie Staple okazują się osobami z ukrytym zamiarem. Sam mistrzowski plan Price’a na końcu okazuje się być z goła inny od tego o jakim myśleliśmy. Tym czasem James McAvoy daje koncert gry aktorskiej, balansuje, bawi się różnorodnymi osobowościami, zmieniając ton głosu, gestykulację, mimikę twarzy czy też używając języków obcych. Widać, że włożył w tę kreację wiele pracy. Wzrusza, porusza i przeraża tym co pokazuje na ekranie – czasem wystarczy jedno jego spojrzenie by spojrzeć na tego bohatera z innej perspektywy. Samuel L. Jackson jak zwykle czaruje na ekranie znanym nam zestawem spojrzeń, uśmiechów i gestów, ale to wciąż gość, który nadaje postaci specyficzną aurę, tak że grany przez niego Price na długo pozostaje w pamięci. Na tle tych Panów trochę blado wypada Bruce Willis, któremu zwyczajnie brak momentami nutki charyzmy. Scenariusz filmu pozwala nam poznać genezę powstania mocy owych 3 bohaterów, ich wewnętrzne rozterki, motywacje działania. Muzyka odpowiednio dawkuje napięcie filmu i podkreśla charakter poszczególnych scen.

Shyamalan zdaje się puszczać oko do widza, tłumacząc: Ty też możesz zostać superbohaterem! Uwierz w siebie, w swoje możliwości, popracuj nad sobą, a efekty mogą zaskoczyć Ciebie i innych. I to od Ciebie zależy czy swoje talenty i moce wykorzystasz by czynić dobro jak David, czy też zło jak Kevin. To na szczęście nie napompowany efektami specjalnymi film o superherosach, którzy strzelają laserami z oczu. To obraz o zwykłych – niezwykłych ludziach, którzy dokonali tak wielkiej przemiany w sobie, iż mogli dokonać rzeczy nadzwyczajnych i zaskakujących. Podobało mi się w tym filmie dawkowanie emocji, zmienianie tropów, pokazanie słabości bohaterów, które zmieniły ich jestestwo i przerodziły się w ich siłę. Jak dla mnie to film porównywalnie dobry jak poprzednik, choć zakończenie mocno mną wstrząsnęło.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie