Operacja Overlord 7.0

Amerykańscy spadochroniarze zostają zrzuceni za linię wroga w rejonach Normandii. Ich zadanie jest kluczowe dla powodzenia nadchodzącej inwazji. Przez przypadek trafiają do wioski, w której naziści prowadzą tajne eksperymenty. Będą zmuszeni zmierzyć się z siłami, o których nie mieli pojęcia.

Recenzje

Intrygująca hybryda gatunkowa kina wojennego i apokalipsy zombie nie jest spełniona i nie chce się ze sobą spleść w skutecznym i udanym filmowym uścisku. 4

Operacja Overlord to brawurowa próba połączenia kina wojennego, twardo stąpającego po ziemi, z odseparowanym od regulaminu rzeczywistości sci-fi. Dosyć ryzykowna hybryda gatunkowa. No i trochę jednak kończy się rozkrokiem. Film przeskakując z tak innych światów narracyjnych naprzemiennie raz skutecznie, raz mniej, ma dalej ze sobą na pokładzie tych samych bohaterów i akurat zmienianie im ilorazu inteligencji raz dodając, raz zabierając ujmuje filmowi na składni i konsekwencji. Operacja przeciętnie udana.

Mamy II wojnę światową. Grupa amerykańskich żołnierzy zaczyna akcję D-Day, czyli lądowanie w Normandii. Historyczne zarzewie opowieści zaczyna się od zaatakowania schodzących na terytorium wroga. Grupa zostaje rozbita. Żołnierze powoli się odnajdują i trafiają do domu pewnej kobiety, której życie wisi na włosku. Jest zastraszana i wykorzystywana przez niemieckich żołnierzy. Alianci zostają u niej, by tymczasowo się schować i obmyślić dalszy plan działania. W tym czasie jej mieszkanie odwiedzają Niemcy, a oni schowani na dole próbują nie wydawać żadnych dźwięków. Jeden z nich nie może wytrzymać sytuacji, w której ewidentnie widać jakie zamiary ma wobec kobiety, jak chce pokazać przewagę jeden z niemieckich żołnierzy. Większość z Niemców ucieka, jednego z nich Amerykanie biorą za zakładnika. W tym czasie równolegle poprzez splot dziwnych, wypadkowych wydarzeń żołnierz Boyce trafia do osobliwej jednostki. Okazuje się, że to miejsce, w którym obecnie dokonuje się tajemniczych badań na żywych organizmach, które mutują się po podaniu pewnej substancji w pozornie niezniszczalne potwory. Zabić ich tylko może zniszczenie mózgu. Przypominają budową i konstrukcją zombie. Udaje mu się uciec od tego miejsca. Jednak to nie będzie ich ostatnia wizyta w mrocznym miejscu pełnym kiedyś ludzi, teraz potworów stworzonych jako broń przez Niemców w walce, chociaż wrogowie sami przestają nad nimi panować.

No i trochę film też nie potrafi panować nad swoim odważnym i niewątpliwie intrygującym pomysłem. Jednak zapowiadany brzmi lepiej niż wykonany. Dramat wojenny wraz ze scenami batalistycznymi rozgrywa się na naprawdę solidnym poziomie. Jednak kiedy ewoluuje w historię o spotkaniu z krwiożerczymi bestiami jest trochę zdezorientowany, w którą stronę podążyć. Z jednej chce przeskoczyć do kina klasy zet, bardzo złego filmu, a z drugiej zachować narrację wojenną. Poziomy się nie wykluczają, ale nie potrafią się ze sobą spleść i trochę powstaje kakofonia oraz niezdarność na poziomie pretekstowych rozwiązań fabularnych, dialogowych wtórności i w oczywisty sposób rozpisanych charakterów. Połączenie Szeregowca Ryana z Apokalipsą Zombie brzmi bardzo atrakcyjnie i nawet wygląda na poziomie wizualnym. Jednak stężenie absurdów i przedłużania fabuły często nielogicznymi kompletnie metodami nie pozwala nam na czerpanie frajdy z tej makabry.

Kolejnym problemem tego filmu jest też to, że właśnie w tym makabrycznym show nie ma z rozmachem kina gore, zagrywek, a trochę na takie próbuje się stylizować. Przez co fabularnie te połączenie się nie spełnia i nie robi na nas szczególnego wrażenia.

Od kina efektownego, nieprzeszarżowanego i batalistycznego do świadomie efekciarskiej masakry. Dwa tory, oba intrygujące i same sobie dobrze radzące. Jednak żonglowanie nimi w Operacji Overlord kończy się pogubionymi piłeczkami.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie