Judy Garland, cudowne dziecko sceny i wielkiego ekranu, dziewczyna, która podbiła serca światowej publiczności dzięki niewinnej urodzie, niezwykłemu głosowi i szczególnej charyzmie. Wraz z wielkim sukcesem przyszła samotność, nieszczęśliwe miłości, cztery burzliwe małżeństwa, a z czasem coraz mniejsze zainteresowanie publiczności, gorsze kontrakty, chałtury. W tym właśnie momencie życia poznajemy Judy Garland w filmie Ruperta Goolda. Zmęczona życiem artystka, której największym pragnieniem jest zapewnienie spokojnego bytu swoim ukochanym dzieciom. Żyjąca marzeniami kobieta, która pogodziła się prawie z faktem, że najlepsze już za nią. I wtedy pojawia się niezwykła propozycja. Okazuje się, że w Londynie, Judy Garland wciąż jest wielką gwiazdą, a publiczność pragnie oglądać ją na najlepszych scenach. Czy Judy jest wciąż gotowa na kolejny skok w nieznane? Czy aby zapewnić szczęście dzieciom, zdecyduje się zostawić je na długie miesiące? Czy tajemniczy młody mężczyzna, może być tym na którego czekała całe życie?
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

To mogło być coś więcej, niż spotkanie zapoznawcze. Niejednoznaczna postać, jednoznaczny film. Teatr jednej aktorki! 6

Judy to solidnie napisana podróż po wyjątkowym życiu artystki Judy Garland, jednak nieadekwatnie oryginalna do postaci, o której opowiada. Film nie fałszuje, jednak porusza się po powierzchni historii kobiety, która płonęła dla miłości, ale nigdy nie dostała jej wystarczająco. Uwiera również nieustanny nastrój, że Judy to film bezapelacyjnie wykalkulowany na Oscary. Porządny, ale nie niemający chrapki na więcej, ambitniej, by podejść kino biograficzne od innej strony.

Judy (2019) - Renée Zellweger

Historia koncentruje się na ostatnich miesiącach życia artystki. Jest 1968 rok, w życiu bohaterki możliwość zagrania trasy koncertowej może być ratunkiem, gdyż jej kondycja finansowa nie jest najlepsza. W czasie jej działania znowu w przestrzeni zawodowej w bardzo bezkompromisowy sposób zostanie nam sportretowana Judy jako osoba łaknąc wiele, przez co dokonująca złych wyborów, potykająca się bez autorefleksji, mimo że mija ten sam próg po raz setny.

Oczywiście widać od początku, że film jest na swój sposób pretekstem do przedstawienia ekspresji, niejednoznaczności z emocjonalnym rozpruciem i pokazaniem wszystkiego na wierzchu skutecznie i zachwycająco przez Renee Zellweger. Nie brakuje muzyki, nie brakuje występów, ale jednak to teatr jednej aktorki i narracja prowadzi poprzez labirynt kolejnych występów, które niespecjalnie mają tożsamość, czy prowadzą jakąś szerszą narracją o kondycji branży, czy relacjach w niej. Judy idzie na skróty, ale potrafi chwilami zahipnotyzować wiarygodną postacią i historią, którą napisało życie i nawet jak kino niespecjalnie ma pomysł, jak to opowiedzieć, to i tak jest tak oryginalna, że to ratuje.

Judy (2019) - Renée Zellweger

Brakuje tu pogłębionej psychologii, a postaci drugoplanowe są zbyt anemicznie naszkicowane. Para się nie ulatnia, ten film nie jest nic nieznaczącym epizodem, ale jest bardzo jednoznaczny i prosty w swojej wypowiedzi. Traktuje biografię jako gatunek uwiązany do bohaterki i przekonany, że skupienie na niej wystarczy. To mogło być coś więcej, niż spotkanie zapoznawcze. Zbyt ostentacyjny w swoich intencjach, za mało kombinujących w narracji, a to historia nieprosta i tak bardzo niejednoznaczna, tutaj z deficytem dodatkowym wymiarów.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…