Sauvage 1.0

Léo mieszka na ulicy i żeby przeżyć, spotyka się z mężczyznami za pieniądze. Najbliższą mu osobą jest jego przyjaciel, który też się prostytuuje, ale ponieważ jest silniejszy, potrafi go obronić przed innymi chłopakami i niebezpiecznymi klientami. Léo bardzo by chciał, żeby ich przyjaźń przerodziła się w coś więcej, jednak w ich świecie nie ma miejsca na takie uczucia.

Recenzje

Bolesny portret uzależnienia od braku poczucia własnej wartości. Intensywna, pulsująca i intymna wędrówka po świecie roznegliżowanym emocjonalnie, zabłąkany i niekochany. 8

Ludzie myślący, że są niezdolni do miłości, a jednocześnie łaknący jej tak desperacko, jednak nieuzbrojeni w pewne narzędzia. Bardzo intymnym, przeczołgującym nas i bezpośrednio opowiadającym o bezdomności jako synonimie bezmiłości jest film Sauvage. To doskonale poruszająca i pulsująca historia o młodym człowieku, o którym bez prostego oceniania, ale za to z dużą czułością opowiada reżyser. „Kochać siebie to początek romansu na całe życie” – pisał Oscar Wilde.

Przyglądamy się „codzienności” Leo. Nie można nie zapisać tego w cudzysłowie, gdyż Leo prostytuuje się na ulicy i tak naprawdę również na niej mieszka oraz żyje. Zdezorientowany, zaniedbany, kompletnie pogubiony, zamknięty w klaustrofobicznej atmosferze swoich wyobrażeń nie potrafi uwierzyć, że jego życie może wyglądać inaczej. Chłopak jest fasadowy wobec jakichkolwiek emocji, jednak ich obecność uaktywnia się przy poznaniu innego kolegi z branży – Ahda. Ten jednak jest bardzo świadomy braku wyjścia z ich sytuacji pod względem ekonomicznym wybiera przyszłość komfortową, ale pozbawioną romantycznych wzniosłości. Leo jest wolny tylko na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę jest zniewolony poprzez swoje myślenie o sobie, które doprowadziło go do sytuacji ekstremalnej.

Doskonale reżyser serwuje nam intensywną opowieść bez wartościowania bohatera i odklejając się od moralizatorstwa. Raczej nachyla się ze smutkiem w oczach nad „dzikością serca” Leo. Chłopak wyrządza sobie nieustannie krzywdę na najróżniejsze sposoby, traktuje swoje ciało całkowicie przedmiotowo, gdyż z jednej strony w jego życiu chodzi o przetrwanie, z drugiej nie podejmuje on próby zmiany swojego statusu życiowego. Jest bierny, przepełniony pustką, stygmatyzowany… najbardziej przez samego siebie. Z jednej strony mamy intymną narrację przyglądającą się Leo, z drugiej na większą skalę pokazującą młodych chłopaków prostytuujących się z powodów albo skrajnego uprzedmiotowienia seksu, jakiegoś eskapizmu, albo wywróconemu całkowicie poczuciu własnej wartości. Pojawia się też subtelne, ale doskonałe wtrącenie obojętności większości społeczeństwa na taką sytuację i poczucie moralnej wyższości.

Sauvage pięknie i subtelnie podchodzi do tematu zarabiania na seksie, pokazując bez mrugnięcia okiem i już nie tak delikatnie intymne akty wyzbyte z jakiegokolwiek romantyzmu, bo są przecież często metodą na przetrwanie i kupowaniem przez drugą stronę symulacji uczucia. Reżyser też pokazuje, jak seks jest narzędziem do dominacji nad drugą osobą w społeczeństwie. Jaka przepaść jest pomiędzy bohaterami stojącymi przy drodze, a tymi, których obsługują. Jedni są zależni od drugich, jednak to zleceniodawcy często czują przewagę i pokazują tę gnijącą stronę ludzkiej natury, ale też przestrzeni i świata.

Im głębiej jesteśmy w historii, tym Leo jest w gorszej kondycji fizycznej. To też paralelne z jego rozkładającą się wiarą w uczucia wyższych rzędów i ich egalitarność. Jest jednostką, której świat udowadnia, że nie dla niego zarezerwowana jest prawdziwa bliskość, troska, wsparcie czy właśnie po prostu miłość. Rzeczywistość, w której się wraz z nim poruszamy, jest wykastrowana z bezinteresownych gestów, nieprzeliczalnych na gotówkę. Ten film to prawdziwe uderzenie w twarz, a piekący policzek zamiast chłodnego okładu dostanie kolejny raz pięścią. Nadzieja jest w tym filmie tak mikroskopijna i epizodyczna, że nie wypełniłaby nawet jednego z dnia z życia naszego bohatera.

Ważny jest również w tym filmie wątek pewnego uzależnienia od gorszej sytuacji życiowej. Takowe zjawiskowe istnieje. Leo prawdopodobnie odziedziczył niekorzystne położenie i przekłada je na swoje dorosłe życie, bo nie zna innego. Jak w wymownej scenie, gdy wierci się na wygodnej kanapie. Leo wykształtował swój stosunek do świata jako miejsca wrogiego, niebezpiecznego, pełnego nieufności. To widać w każdym geście naszego bohatera. Każde szczere przytulenie jest dla niego niczym skok na bungee, a z drugiej łaknie tego i pragnie. To dla niego przerwa i pauza od cierpienia, które staje się dla niego stanem stałym, a nie odchyleniem.

Sauvage jest bardzo bolesnym portretem bezradności. Roznegliżowanym emocjonalnie totalnie, niemającym nic do ukrycia i zaangażowanym społecznie, ale z humanistycznym spojrzeniem na jednostkę, człowieka uwikłanego w uzależnienie od bycia gorszym. To kino przygnębiające, będące trudnym, ale szalenie cennym doświadczeniem. Dzieło strofujące proces oceniania jednostki poprzez nasze poruszanie się po powierzchni tematu. Wybory niektórych nie wynikają wcale z posiadanej wolności, bo w głowie mogą znajdować się ogrodzenia pod napięciem.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie