Historia jednego z cieszących się najgorszą sławą superprzestępców uniwersum DC — Jokera.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Smutne kino przepełnione śmiechem. Opowieść o niezwyczajny szaleństwie. "Społeczeństwo jest niemiłe." 9

Powtarzając za Dorotą Masłowską – "społeczeństwo jest niemiłe". Niezdrowo być zdrowym w doszczętnie chorym społeczeństwie. Joker to opowiadanie zjawiskowe, w efektowniej formie prowadzące nas w rytmie danse macabre przez zagubienie jednostki do tego, jak ta staje się symbolem ewoluującej niezgody na podporządkowywanie swoich emocji szeroko rozumianemu, umownemu regulaminowi i buntu wobec rosnącej przepaści klas społecznych. Autorytaryzm emocji zjadający wszystko - od jednostki po całe społeczeństwo. Dyktatorzy dnia codziennego. Joker to widowiskowy film, ale bardzo nieobojętny, niegubiący psychologii. Bardzo smutne kino przepełnione śmiechem. Dwa kąciki ust w górze to nie radość.

Joker (2019/I) - Joaquin Phoenix

Arhtur Fleck snuje się po mieście, parając się zawodem clowna, jednak aspiruje do pozostania komikiem. Zmaga się z różnymi problemami natury psychicznej, a raczej z tym, że dla innych to jest problem. Społeczeństwo deprecjonuje takich ludzi określając ich różnymi pojęciami, udowadniającym swoją ignorancję. Nasz bohatera ma niepohamowane napady śmiechu, które są zdeterminowane przez uraz neurologiczny. Jednak śmiech konotowany jest jako radość. Mało tego, jest wręcz często egzekwowany od siebie nawzajem. Człowiek uśmiechnięty, to człowiek szczęśliwy? Presja wywierana na naszego bohatera, jego poznawanie prawdy o swojej przeszłości, bycie bezbronnym i bezradnym wobec swojej choroby, ale również tej toczącej ludzkość pogłębia tylko jego stan. Tylko szaleniec jest w stanie dostrzec szaleństwo jakie czuć od cywilizacji. Dlatego nasz bohater w pewny momencie rozpali przesiąknięte ciemnością Gotham City, gdzie tylko zabłyszczy czasami neon albo światło w metrze. Z indywidualnej vendetty bohatera przejdziemy w wieloosobowy ruch oporu wobec segregacji ludzi.

Joker to dzieło, które stawia kilka parzących i kapitalnie celnych tez nieograniczających się tylko do zrobionej z rozmachem opowieści o indywidualnej eksplozji. Mark Twain napisał: Człowiek owładnięty nową ideą jest wariatem dopóki idea ta nie odniesie sukcesu. Idea odnosi sukces. W amoku, napędzana impulsywnymi odruchami, ale też pęknięciem kącików ust. W pewnym momencie Arthur przestaje zgadzać się na przymus ze strony świata. Te psychologiczne studium jego obłędu jest doskonale sparowane z aktualnie napiętymi, jak struna nastrojami społecznymi i jego przekroczenie granicy uaktywnia w ludziach rewolucję. Joker nie jest ich przyczyną ani powodem. Komu kaftan bezpieczeństwa, a komu elegancki garnitur?

Joker (2019/I) - Robert De Niro

Joker to utwór bardzo zaangażowany. Apokaliptyczny, nihilistyczny, przeżarty poczuciem tykającej bomby, na której wszyscy siedzimy zagapieni nie tam gdzie trzeba, a kiedy ona eksploduje to nastąpi kompletna anarchia. I jej przywódcą nie zostaje szaleniec. On bez premedytacji, jako osoba jawnie apolityczna obudził w ludziach pewne instynkty, ocknęli się. To człowiek chory, a odpowiedzialność za to, że awansuje do postaci kultowej, będzie miał naśladowców, wiąże się go z jakimś poważnym postulatem, spoczywa na niesłuchających go wcześniej. Reżyser doskonale w umownej, teatralnej formie i pięknie inscenizowanych scenach pokazuje konsekwencje tej głuchoty i skrajnego egoizmu. Z niesamowitą intensywnością i przebiegłością intelektualną autor również wcale nie proponuje przemocy jako rozwiązania. Todd Phillips udowadnia że jest ona od dawna legitymizowana, weszła do życia codziennego, usiadła z nami na kanapie poprzez media oraz państwo. To ono ułatwiło dostęp do broni, to ono nie okazuje właściwej troski dla zdrowia psychicznego obywateli, nie kino. Joker się temu przygląda, podkreślając wszechobecność agresji. Nasi bohaterowie w jednej ze scen wychodzą z kina, gdzie każdy wyświetlany tytuł zawiera w sobie przemoc jako metodę walki ze złem. Tutaj pojawia się kolejne prowokacyjne i intrygujące spojrzenie na naszego bohatera – czy to na pewna jest antybohater? Gdzie jest granica uzasadnionego morderstwa, a gdzie nie? Ten film nie fascynuje się przemocą, a gorzko rozprawia o jej istnieniu. Podkręcają to sceny śmierci, które tutaj wyglądają, jak układ choreograficzny, niosą ze sobą groteskę, makabreskę, korzystając z motywu krwawej zemsty. Tylko, że nie jest ona jednoznaczna, jak i nasza ocena bohatera, bo znamy kulisy tych działań i jego stan psychiczny. Joker doskonale wymusi na widzu reakcje i odniesienie się do wielu tematów, zostawiając nas z poczuciem niepokoju i wewnętrznym drżeniem. To nie jest niezobowiązujące dzieło, zmusza do identyfikacji, bo to wcale nie jest świat iluzoryczny, czy urojony. To symboliczna i metaforyczna postać oraz przestrzeń.

Ekstatyczne doświadczenie, gdzie umyślna pornografia cielesna łączy się z pornografią emocjonalną nie wybrzmiałoby tak, gdyby nie totalna rola Joaquina Phoenixa. Jego postać i tak musi nosić przez pewien czas maskę, nie mając fizycznie jej na sobie. Później, przekornie kiedy już ją posiada, czuje się o wiele bardziej szczery, wolny i bezpośredni. Ale z początku z charakteryzacją, czy bez, zgarbiony dźwiga ciężar życia. Aktor pięknie pogłębia te przemyślenie swoją impulsywnością, nieprzewidywalnością. Jest taką amplitudą emocjonalną, udowadnia głębię bohatera i wewnętrzną sprzeczkę. Athur z początku ucieka od swojego szaleństwa, jednak ono go dogania, a świat niechcący otwiera mu całkowicie do niego furtkę.

Joker (2019/I) - Joaquin Phoenix

Boimy się "potwora", którego sami stworzyliśmy naszym lekceważeniem i infantylizacją. Cyrkowa natura Jokera jest tylko powierzchnią, pod którą kryją się pytania o fascynacje złem, potrzebę zmian w myśleniu społecznym i polityce oraz, czy rewolucja może być bezkrwawa? Nie trzeba trafić do szpitala psychiatrycznego, by być w domu wariatów? Wielkie przeżycie. Opowieść o niezwyczajnym szaleństwie.

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 8

sowa 9

Czy można wykreować dobrze znaną postać na nowo i pokazać jak świat stworzył Jokera? Można!! Świetne kino pełne dramatu głównego bohatera, które wykreowało go na mroczną postać.

justangel 10

Doczekałam się! Film świetny i jest to zdecydowanie zasługa Phoenixa. W zasadzie ten film to (prawie tylko) on. Rola zagrana perfekcyjnie, prawdziwie, nie mam żadnych zastrzeżeń do wiarygodności, Joker idealny. Jednocześnie zaznaczam, że jakiekolwiek porównywanie do poprzednich ról Jokerów jest bez sensu, gdyż każdy poprzedni Joker to zupełnie inny film, inna rola i inne założenia, inna wizja artystyczna. I tak jak lubię poprzednie filmy o Batmanie i podobały mi się role Nickolsona i Ledgera, tak też ocenianie "który lepszy" w mojej ocenie niczego nie wnosi.
Dziwi mnie niska ocena filmu tutaj (aktualnie raptem 7+), ale domyślam się z czego ona wynika. "Joker" to nie jest film akcji. To nie jest kolejna część "Batmana". To nie jest widowisko z efektami specjalnymi, gonitwami, samochodami i tym wszystkim. A tego zapewne część widzów się spodziewała. Zamiast tego mamy dramat /thriller. Jak dla mnie broni się w 100%.

PolepioneKadry justangel 9

@justangel Podpisuję się pod każdym Twoim zdaniem.

PolepioneKadry justangel 9

@justangel "W zasadzie ten film to (prawie tylko) on." Zgodzić mogę się tylko wtedy, jeżeli uznasz, że prawie robi wielką różnicę. Co do roli Phoenixa to jest ona dla mnie jego opus magnum, mam nadzieję, że nie ostatnim ;-) I tak jak zgodzę się, że jego rola haha ma na film ogromny wpływ, to uważam, że wybrzmiała na pełnym i głębokim akordzie dlatego, że hahahehe reszta była równie dopracowana. Gęsty, gryzący hihi haha i duszny klimat podbijał jej wydźwięk, a dzięki temu, że w scenariuszu nie było dziur lub fabularnych rozwiązań na wyrost, nie było w niej nutki fałszu HAHAHA A film: Boże kochany, rzadko tak długo po seansie zdarza mi się mówić i myśleć o he he he he filmie. To było bardzo satysfakcjonujące 2 godziny mojego życia.

Darth_Artur 10

To jest kierunek w którym powinno iść DC.

Prosty przepis na sukces, bierzemy ikoniczną postać, zatrudniamy genialnego aktora i dajemy mu duże pole do interpretacji – i koniec, mamy świetny film. Pieprzyć DC Extended Universe i marne naśladowanie Marvela. W świecie Batmana największy potencjał tkwi w takich pojedynczych intymnych historiach i artystach którzy te historie opowiadają po swojemu.

PolepioneKadry 9

To co Phoenix zrobił z tą postacią to coś, za co kocham kino i zawsze mogę liczyć na to, że prędzej czy później odda mi tę miłość z nawiązką. No i brawa za reżyserską maestrię w nadaniu tak dusznego, wręcz gryzącego klimatu

als 10

Genialny Joaquin, którego postać mozolnie, po każdym upadku pnie się symbolicznie po schodach w górę chcąc sprostać normom społeczeństwa, by wreszcie, doprowadzony do ostateczności, tanecznym krokiem podążyć w dół, ku swemu szaleństwu.
Śmiech, który mrozi krew w żyłach.
Film, który przełamał, przełamane już raz w uniwersum Marvela schematy.

Chapeau bas!

Proszę czekać…