Londyński półświatek obiega plotka, że Mickey Pearson (Matthew McConaughey), Amerykanin, który zbudował tu narkotykowe imperium, chce się wycofać z rynku. Może nie służy mu klimat albo obawia się brexitu. Grunt, że rodowici brytyjscy bandyci węszą okazję do przejęcia jego biznesu. Sypią się oferty, groźby, pochlebstwa. Niektórzy próbują szantażu albo przekupstwa. Pearson jednak najwyraźniej nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. By mu w tym pomóc, niektórzy bardziej niecierpliwi sięgają po broń. A pewien cwany i dowcipny dziennikarz (Hugh Grant) szykuje przekręt, który może zmienić reguły gry. Pearson okazuje się jednak mistrzem gangsterskiej wolnej amerykanki. Zaczyna się bardzo kosztowna wojna. Ale dżentelmeni przecież nie rozmawiają o pieniądzach.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Liga niezwykłych dżentelmenów. The king is back z soczystą komedią gangsterską i elegancką, bez scenariuszowego niechlujstwa. 8

Guy Ritchie wącha czas. Widać to po jego najnowszej przygodzie, w którą i nas zabiera, gdzie potrafi zręcznie manewrować gatunkiem kryminalnym i akcji oraz urozmaicać go ekscentrycznym poczuciem humoru, a nazywa się Dżentelmeni. W przypadku tego wartkiego i zawadiackiego utworu, zrobionego bez zawahania to liga niezwykłych dżentelmenów.

Dżentelmeni (2020) - Hugh Grant (I)

Mickey Pearson już nudzi się powoli byciem baronem handlu marihuaną, zmienia się pokolenie, on wyrasta z portek lubiącego robić rozróby chłopaka i jest szalenie zakochany w swojej inteligentnej i sprytnej żonie. Informacja o chęci sprzedania biznesu przez takiego monopolistę rozchodzi się w błyskawicznym tempie, a wraz z nią seria najróżniejszych zdarzeń. Od przypadku głowa naszego bohatera trochę zaboli, a i emerytura będzie musiała jeszcze chwilę poczekać. Mamy to wszystko referowane na kilku, niesamowicie zgrabnych i dynamicznych płaszczyznach filmowych. Z jednej strony najbliższy współpracownik Michey’a Gay ma gościa. Jest nim cwaniutki i mało lojalny niezależności dziennikarskiej, pogrywający na swoje sposoby Fletcher. Ma cenne informacje i obiecuje nie stworzyć z nich artykułu za odpowiednią kwotę. Niczym filmowiec bajowo i z energią opowiada swój scenariusz. Przy czym wiele się dowiadujemy o zamieszaniu wokół interesu. Z drugiej strony mamy opowiadanie bezpośrednie, w którym będą tacy, co pogrożą królowi White Widowi, ale będą i tacy są zechcą go wmanewrować i nabrać. Kilka postaci w tej historii pojawi się również bardzo niechcący. To będzie pełna wyobraźni filmowa układanka.

Guy Ritchie stworzył duży park zabaw pełen prześmiewczości i błyskotliwości w dialogach oraz plot twistach. Udaje mu się kontrolować cały rewir rozgrywek /rozrywek. W świetnym stylu ze świeżością i polotem rozkłada akcenty nie szarżując przesadnie w przetasowaniach akcji i sytuacji, ale też nie dociera do przerysowania i karykatury tworząc oryginalne osobliwości. Wprowadza tym samym też lekką refleksję o zmianie pokoleniowej na przykładzie gangsterki w tym całym niezacinającym się magazynku pomysłów. Teraz wszystko nagrywają i popisują się na youtube, nie zastanawiają się jaki towar i skąd spożywają, nie zależy im na jakości, chcą szybko i skutecznie, bez planowania i zastanowienia się oraz przede wszystkim – bez klasy. Wyjadaczy z Wielkiej Brytanii to razi i obraża, gdyż akurat tutaj mamy do czynienia z eleganckimi gangsterami, tytułowymi dżentelmenami. Stąd nawet sympatyzujemy z przedstawicielami starszego pokolenia - gangster też człowiek.

Dżentelmeni (2020) - Matthew McConaughey, Charlie Hunnam

Dżentelmeni są wybornie napisani i wędrujemy pamięcią do Porachunków, czy do Przekrętu. Mamy tutaj i jedno i drugie oraz znowu tę widoczną dla widza zabawę i wyobraźnię oraz pełen paliwa bak do kombinowania przez reżysera. To komedia gangsterska, gdzie Guy Ritchie oznacza swoje terytorium z bronią bez ślepaków. Jest tu też cała ekipa fenomenalnie dobranych aktorów, gdzie nikt nikogo w tym aktorskim dream teamie nie wyprzedza, nie rozpycha się, każdy tworzy postać, z której chociaż raz się zaśmiejemy albo razem z nią. Na dodatek soczysty buddy movie można zrobić z silną kobietą na pokładzie bez nieznośnego męskocentryzmu. The king is back i to w wybornym towarzystwie.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 2
pajki_filmaniak 7

dobrze wymyślony film z exstra obsadą aktorską warto zobaczyć

Bernadetta_Trusewicz pajki_filmaniak

@pajki_filmaniak Tak, obsada to złoto. Ale scenariusz ma tutaj ogromne znaczenie, bo oni naprawdę mają z czego grać i kleić swoje oryginalne i zróżnicowane charakterki.

Proszę czekać…