Berlin, Barcelona

Kameralny dramat obyczajowy koncentruje się wokół paczki bliskich przyjaciół. Olivia, Eloy, Guille i Anna, którzy udają się do Berlina, aby złożyć niespodziewaną wizytę swojemu przyjacielowi Comasowi, który właśnie kończy 35 lat. Powitanie ze strony dawno niewidzianego przyjaciela nie jest jednak takie, jakiego się wszyscy spodziewali. W trakcie weekendu nierozerwalna zdawałoby się więź łącząca całą piątkę zostaje wystawiona na ciężką próbę. Przyjaciele odkrywają, że czas i odległość mogą wszystko zmienić...

Recenzje

O samotności w czasach przeludnienia i regresie ludzkich relacji. Jednak film o zagubionych jest tak skromny, że chwilami brakuje mu jakichkolwiek zmian ciśnienia i jest anemiczny. 6

Kino często podejmuje się prób wglądu w określoną grupę, która tworzy jakąś wspólnotę na najróżniejsze sposoby. Berlin, Barcelona poddaje pod wątpliwość pojęcie zażyłości na przykładzie grupy przyjaciół, którzy są reprezentantami 30+. Film stara się połączyć socjologiczne spojrzenie bez przeprowadzania inspekcji z intymnym ukłonem w stronę bylejakości relacji i współczesności, która kompletnie nie sprzyja ich utrzymywaniu. Czy jednostki są odpowiedzialne za rozsupłanie silnych relacji, czy raczej niesprzyjająca epoka prędkości i jakiś determinant pokoleniowy? Bardzo dobry kąsek, jednak narracja jest anegdotyczna i dosyć blada, przez co wytrąca jakikolwiek ciężar. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby produkcja się nie siliła jednak na przedstawiciela kina dyskutującego, a nie tylko coś odmalowującego.

Grupa przyjaciół, których znajomość sięga aż czasów licealnych, planuje odwiedzić jednego towarzysza ich paczki z przeszłości. Comas wyprowadził się z Barcelony do Berlina i odczuwamy od początku, że urodzinowa niespodzianka będzie mniej efektowna oraz naturalna niż bohaterowie zakładają. Nie ma okrzyków radości, rzucania się sobie nawzajem w ramiona. Raczej od początku towarzyszy ich reunionowi jakiś dyskomfort. Każdy mówi po swojemu, niby do innych, ale tak naprawdę przebija przez to symulacja i szczera nieudolność w podtrzymywaniu niepowtarzalnego kontaktu. Wszyscy bohaterowie będą w jednym miejscu, ale tak naprawdę w innych światach. Nikt nie słucha nikogo. Każdy ma swoją własną potyczkę. W tej całej karykaturalnej paczce przyjaciół mało jest chęci, za to mnóstwo skupienia na sobie. Rzeczywistość bardzo szybko udowadnia fałszowanie pojęcia „grupa przyjaciół”.

„Berlin, Barcelona” to film, który bardzo umiejętnie burzy i staje naprzeciwko produkcji, w których podtrzymuje się mit o przyjaźni na wieki wieków. Fasadowość bohaterów, ich egoizm, ucieczki od siebie nawzajem i rozwarstwienia mają miejsce niemalże od początku. Refleksja jest bardzo konsekwentnie prowadzona, jednak nie pojawia się w filmie żaden kontrapunkt, wstrząs. Ta może wykoncypowana nijakość dla wytłuszczenia jeszcze bardziej kondycji ich relacji – niestety – przekłada się na cherlawość produkcji. Film zaczyna się w pewnym momencie powtarzać i teza, która wybrzmiewa bardzo intrygująco od początku, z czasem nie znajduje nowych środków wyrazu w narracji. Elena Trape nie zmienia obozu, strony barykady, opowiada o rozgoryczeniu pewnego pokolenia samym sobą, ale i – co za tym idzie – skupieniu oraz koncentracji wyłącznie na sobie. Społeczeństwo przepełnione własnymi problemami nie ma czasu, by posłuchać i zainteresować się czyimiś. Tylko że celne spojrzenie w tej epizodycznej narracji nie wybrzmiewa do końca skutecznie. Robi się chwilami bardzo anemicznie, a nasi bohaterowie zaczynają być z porcelany. Nie udaje nam się usiąść koło nich, rozpłomienić się złożonością sytuacji oraz turbulencjami i ich gotującymi się wnętrzami.

Mamy do czynienia z filmem, który ma więcej ambicji niż fantazji w budowaniu złożonej historii. Szkoda, gdyż pytanie, czy odpowiedzialność za nieumiejętność podtrzymywania przy życiu bliskich kontaktów wynika ze wstecznego biegu, na jakim funkcjonuje w tworzeniu relacji współczesny człowiek, jest bardzo na miejscu. Czy w Berlinie, Barcelonie lub jakimkolwiek innym mieście na świecie. Temat regresu komunikacji nie jest tutaj do końca przerobiony i cały czas ma to samo ciśnienie. O samotności w czasach przeludnienia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie