Satyra tocząca się w czasach II wojny światowej. Śledzimy losy niemieckiego chłopca, którego świat zostaje wywrócony do góry nogami, gdy odkrywa, że ​​jego samotna matka ukrywa na strychu młodą żydowską dziewczynę. Wspomagany jedynie przez swojego idiotycznego, wyimaginowanego przyjaciela, Adolfa Hitlera, Jojo musi stawić czoła ślepemu nacjonalizmowi.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Zuchwale i z wyobraźnią o wartości inności, zróżnicowany świat to nie znaczy niebezpieczny świat. 9

Oryginalne i w formie absurdu opowiadanie o II Wojnie Światowej, bez nadawania z okopów, czy szlachetnych przemów, a raczej pokazania kontrastów i irracjonalności walki wewnątrz jednego gatunku? To właśnie dzieje się w pełnym wyobraźni, ale niejednoznacznie komediowym, a właściwie tragikomediowym filmie Jojo Rabbit. Pozorna niewinność dziecięca i przede wszystkim szczerość spojrzenia młodości wcale nie dystansuje nas od wojny, a w wersji zuchwałej opowiada o jej bezcelowości. Kpiarstwo i śmiech jest tutaj piękną nauką, ale i jakąś próbą wykrojenia skrawka normalności w tej amoralnej rzeczywistości.

Jojo Rabbit (2019) - Roman Griffin Davis, Taika Waititi

Zostajemy przeniesieni do czasów II Wojny Światowej, gdzie obserwujemy ją percepcją niemieckiego chłopca nazywanego Jojo. To czas, kiedy wszyscy idą walczyć i bezkrytycznie oraz bez zawahania naśladują zachowania, a indywidualizm w mundurku umiera. Dzieciak jest kompletnie zdezorientowany w świecie, który nawet w dorosłych budzi przerażenie i niepokój. Wśród zagrożenia śmiercią ciężko jest doświadczać dzieciństwa i łatwo poddać się zbiorowej hipnozie jednego człowieka. Wszyscy walczący po stronie Hitlera są opętani rządzą władzy, poddają się wszelkim wierzeniom o złych i niebezpiecznych Żydach, niczym z dziecięcych bajek i mitów. Jojo ma zmyślonego przyjaciela – jest nim sam Adolf Hitler. Dla dziecka wcielonego do walki to autorytet, jednak po drugiej stronie ma matkę, która kompletnie wyznaje inne wartości, chce pokoju, „pić winogronka” i podskakuje nie ze strachu, a do muzyki. Jest przerażona postawą swojego syna i otumanieniem jakie mu towarzyszy. Jednak pewne spotkanie spowoduje mocne przewartościowanie w głowie Jojo i po prostu okaże się, że walka na oślep z powodu niezaspokojonego ego jednego człowieka jest bez sensu, tak samo jak „lepsza rasa” w kontekście tego samego gatunku ludzkiego.

Taika Waititi daje kolejny raz dowód, jak doskonale i umiejętnie bawi się gatunkami, konwencjami. Jak z brawurą i ignorowaniem jakichkolwiek znaków drogowych na filmowej trasie nie powoduje wypadku, a tworzy piękną, wrażliwą i wyjątkową podróż do zrozumienia wartości istnienia drugiego człowieka z całą jego innością. Do tego jego krytyka wartościowania ludzi na przykładzie II Wojny Światowej poprzez swój epizodyczny bojkot realizmu w narracji jest krzykiem o pokój i zrozumienie oraz o docenienie zróżnicowanej rzeczywistości i zauważenie w niej wartości dodatnich, rozwijających świat, a nie niebezpieczeństw. Używa do tego różnego poczucia humoru – od slapticku po nonsensowne poczucie humoru rodem z Monty Pythona. Jego pozorne wygłupianie się jest drogą do kpiny z zero jedynkowego myślenia, nacjonalizmu, wszelkich przejawów segregacji społecznej. Do tego obrazy utkane w stylu i włożone w szkatułkę, niczym u Wesa Andersona. Punktem wyjścia nie musi prawda, może być to obraz nierealny, ale wnioski i tezy aby dzieło było spełnione muszą być stabilne i rzeczywiście obecne – Jojo Rabbit robi to doskonale. Użycie do tego bohaterów dziecięcych nie ma być zagraniem zwielokrotniającym nadmiernie czułość, czy świadomość tragizmu wojny, a celebracje ich szczerości i bezpośredniości nieskażonej żadną ideologią, czy przepychankami – czystego umysłu blask. Dlaczego inni mają mieć prawo do życia, a drudzy nie? Nie ma to racjonalnej odpowiedzi. Z drugiej strony też ich obecność jest metaforycznym pokazaniem braku świadomości, uległość, konformizm w pewnych sytuacjach, którym wcale nie ulega wyłącznie „naiwne” i chłonące wszystko jak gąbka dziecko. Przecież temu samemu bez zawahania poddało się miliony dorosłych.

Jojo Rabbit (2019) - Taika Waititi, Roman Griffin Davis

To wielka umiejętność wpuścić nas w świat w tak przefiltrowany i skonstruowany formalnie, wizualnie, niewinnie i humorystycznie, a z drugiej strony pokazać niedosłownie jego ciemne oblicze w warstwie refleksyjnej. Wielu uczestniczących w wojnie nie rozumie jej powodów. Ludzkość walkę ma w naturze. Piękne, mądre, wyjątkowe i oczywiście ze specyficznym poczuciem humoru. Kino nie do podrobienia.

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 3

ZSGifMan 6

Całkiem śmieszny, ale mnie wynudził i zasnąłem w trakcie. Chyba muszę zrobić drugie podejście…      
Więc po drugiej szansie napiszę ewentualnie coś więcej, na ten moment jest całkiem niezły, lecz bez strasznych zachwytów.      

Bercik022

Genialny film, w tak prosty sposób pokazuje co totalitaryzm i pranie mózgu przez własny naród wyrządza ludziom.

Spoiler!
Scena na placu jak Jojo natrafia na swoją matkę była naprawdę mocna, to było tak ujęte, naprawdę WOW!

Bernadetta_Trusewicz Bercik022

@Bercik022 Tak, faktycznie, ta scena była niedosłowna, nie pokazał bezpośrednio nic, ale wymowna, konsekwentnie w formie. Ja uwielbiam jego sięgnięcie po gatunek horroru w scenie z postacią wychodzącą powoli w na górze w jego mieszkaniu. ;)

Proszę czekać…