Nosić maskę czy odsłonić twarz? - kiedy Jade stoi przed lustrem, to pytanie nie jest metaforą. Ostry, zmysłowy film Sachy Polak, przypominający wczesne dzieła Lynne Ramsay, wyróżnia się przede wszystkim świetną rolą debiutantki Vicky Knight, która boryka się z problemem rozległych blizn na twarzy, rękach i klatce piersiowej. Kamera znajduje się bardzo blisko tej silnej, samostanowiącej kobiety. Jej bohaterka to prosta dziewczyna z południowego Londynu, która została oblana kwasem. Teraz nie poznaje jej nawet własne dziecko. Obca we własnej rodzinie, zatraca się w imprezowym transie. W końcu zaczyna pracę przed kamerką erotyczną i w call center, by uzbierać pieniądze na operację plastyczną.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

To mądry utwór o charakterze podniesionej gardy i głosu. To niekończąca się droga z przeszkodami każdej kobiety o niebycie wycenianą przez pryzmat zewnętrza, bez klisz i drapieżnie. 8

Kino zaangażowane, ale nie będące duszno przyklejone do oczywistej dramaturgii i tragedii głównej bohaterki. Dirty God świetnie wyważył osobistą historię o skutkach niewpisywania się w wąskie kanony urody, o beneficjentach piękna w rzeczywistości spawając ją z szerszą panoramą środowiska angielskich „trashów”, odpowiedzialności i kobiecości. To nie tylko o skórze, w której żyje, ale o świecie, w którym żyje.

Dirty God (2019) -

Reżyserka niemalże, jak w filmie Touch Me Not Adine Pintilie skanuje nam z detalami od początku, z bliska ciało głównej bohaterki, która ma poparzoną znaczną część ciała. Subtelnie, bez histerii narracja nie serwuje nam mało fantazyjnych flashbecków, jak doszło do urazu, tylko drobnymi kroczkami wplata wyjaśnienia w opowiadanie. Jade to silna, temperamentna kobieta, która po wypadku nie zwija się w kłębek, nie wycofuje ze świata. Jest samotną matką, ale znajduje czas na spotkania z przyjaciółmi i imprezy, na których bawi się nieskrępowana. Nakłada makijaż na poparzoną twarz, bo to by pójść na miasto i się zabawić, sprawić sobie frajdę, a nie założyć maskę i ukryć poparzenia. Dziewczyna nie spotyka się nieustannie z jakimiś atakami w jej stronę, nie konstruuje się jej tutaj wtórnie jako całodobową ofiarę. U Jade intensywna potrzeba zmiany i powrotu do poprzedniego wyglądu wynika z jej wewnętrznej potrzeby, która oczywiście jest wynikiem naturalnego nasiąkania wszystkim co ją otacza. Jest dziarska i ma mocny charakter, jednak jej autonomia nie wgrywa z potrzebą wpisywania się w większościowe wyobrażenia o pięknie. Pytanie jest trudne – na ile sama tego pragnie, a na ile jej pragnienie wytworzyło społeczeństwo.

Mimo ciężaru historii Sacha Polak nie popada w klisze kina o prześladowaniu, wyłącznie intymnej walce, a raczej drapieżnym językiem środowiska, do którego należy Jade pokazuje do jakiego ekstremum potrafi doprowadzić ludzi ich sytuacja życiowa. Toksyczne relacje, nieodpowiedzialność, brak refleksji w życiu doprowadza do skaz na całe życie – wewnętrznej, a tutaj również symbolicznie zewnętrznej. Brak czołobitności i dosłowności opowiadania o pewnej stygmatyzacji dzięki skromności i podglądaniu bohaterów, a nie konstruowaniu sytuacji mocno wystylizowanych, aż prosi się o porównanie z filmem Małgorzaty Szumowskiej Twarz. W obrazie Polki odczuwało się trochę maniery demiurga i osoby z zewnątrz. Sacha Polak natomiast zachowuje się, jak uczestnik środowiska, o którym opowiada. Też nie idzie w stronę truizmów narracyjnych – Ona kontra reszta świata. Stąd jest o wiele bardziej wiarygodna, celna i natrafiamy na naturalne chrząstki w tym mięsistym opowiadaniu.

Dirty God (2019) -

Dirty God to też szczera i soczysta ekspresja brzydoty relacji międzyludzkich. Zachować twarz zmienia kompletnie znaczenie i nie dotyczy urody naszej bohaterki. Jej przyjaciółka, chłopak przyjaciółki, matka, każdy z nich jest niekonsekwentny, nielojalny, oszpecony na różne sposoby. Film też nieekstatycznie zadaje pytanie o kolejne pokolenia, przede wszystkim kobiet. Czy będą one musiały udowadniać całemu światu swoją wartość i harować na nią sposobami, które nie muszą im wcale sprawiać przyjemności? Czy bestią stanie się w końcu ten, który ocenia po wyglądzie, czy pozostanie ten, który wygląda jak „potwór”?

To mądry utwór, nie o charakterze kontemplacyjnym, a raczej podniesionej gardy i głosu. To niekończąca się droga z przeszkodami każdej kobiety o niebycie wycenianą przez pryzmat zewnętrza. Z nikim się nie cacka, nad nikim nie rozkleja. Prawda i realizm jest tutaj najwyższą wartością.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…