Upiększona biografia Zenka Martyniuka zrealizowana w konwencji paradokumentu.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Świat przedstawiony, jak granie z playbacku. Zadbane technicznie i przytomnie wizualnie asekuranctwo bez tezy. 3

Biografia od „A” do „Z”, poprawna, bez rażących błędów i pisania na kolanie, ale z drugiej strony bez szans na zyski z ryzyka. Tak bezpiecznie jest stworzony utwór Zenek. Intelektualnie i psychologicznie jest na poziomie muzyki wykonywanej przez Zenona Martyniuka. Film nie ma żadnych zachcianek na refleksje o fenomenie kulturowym, jakim jest disco polo w naszej kulturze i w technicznie niebiednym, ale treściwie już bardziej wykonaniu opowiada prostolinijną bajkę od zera do bohatera. Największym jednak problemem tej produkcji jest jej zachowawczość, bo ten film cierpi na deficyt emocji. Po prostu zaczyna się, trwa i kończy. Po drodze wpadając w widoczne z kosmosu stereotypy i przerysowania.

Film Zenek pokazuje historie niekwestionowanego króla muzyki Disco Polo od momentu nastoletniego pytania mamy, czy może pomóc koledze na koncercie, śpiewania w kościelnym chórze, pierwszego pocałunku, po początek XXI wieku, gdzie już powoli ma status gwiazdy disco polo, gatunku który, jak to mówią bohaterowie „ma po prostu bawić”. Poruszamy się po wymiennych przestrzeniach czasowych. Połączenie teraźniejszości, rozentuzjazmowanych chłopaków mogących zaśpiewać w remizie i dostać zamiast pieniędzy flaszki z para-dokumentalnymi wspomnieniami i wypowiedziami do kamery najbliższych w środowisku Zenka już aktualnie. Nielinearnie dostajemy z jednej strony początki kariery od przyjeżdżania furmanką na koncerty po rozrzucanie pieniędzy w klubie po koncercie dla milionów za z pewnością kwotę o podobnej ilości zer. Do tego mamy zakulisowe, pozasceniczne życie Zenka, które wielokrotnie nie zazębia się z zawodowym, doprowadza do tego, że bywa, a nie jest ojcem i mężem, ale jednak gwarantuje bezpieczeństwo finansowe rodziny. Wydawałoby się taki niejednoznaczny portret.

No właśnie nie – to bardzo czysty i nieskalany portret muzyka, który chwilami zadrapie jego postać, by potem dodać wątek kina akcji i dramatu i wywnioskować, jaki to jednak z niego dobry chłopak. Moralna poprawność chwilami nie jest tutaj, tak głośno referowana co na szczęście sprawia, że nie dostajemy pieśni pochwalnej na cześć artysty, ale też jest to ugłaskane i ułożone, jak włosy Zenka. Wykoncypowane i od początku do końca ułożone, bez nuty impulsu, zmiany tonacji, czy energii, asekuranckie. To anemiczne i monotematyczne opowiadanie, jak zróżnicowanie tekstów disco polo. Niezależnie od stanowiska jakie obieramy i mamy wobec tej muzyki, ten film nie ma żadnej tezy. To jest jego największy problem. Ładnie to skomponowane i techniczne zadbane i dopieszczone dzieło, gdyż widać że nie zabrakło ani pieniędzy, a obecność kompozytora Daniela Blooma na pokładzie sprawia, że nie spotyka nas przebodźcowany muzycznie obraz. To nie tylko teledysk o Zenku Martyniuku, ale brak tła historycznego, jasnych pragnień, planów bohaterów.

Niestety jednak próba naturalności, duma z miejsca pochodzenia, brak kompleksu zamienia się tutaj w próbę odtworzenia realizmu tamtego czasu, co wygląda, jak cepeliada, niezaplanowana kiczowatość. Pojawia się czarno-biały konflikt z cyganami, jaskrawe przedstawienie prowincji jako kilka przykładów generalizacji i upraszczania rzeczywistości. Oglądamy coś, czemu najbliżej nazwą do rekonstrukcji. Tani sentymentalizm zbudowany na starych kasetach, plerezach i paleniu w lokalach – no to jest scenografia i charakteryzacja, która tutaj radzi sobie świetnie, ale nie narracja. Taka wycinanka epizodów.

Zenek to film, tak przyklejony do Zenona Martyniuka, że kompletnie nie rozgląda się za jakimiś refleksjami. Posucha i emocjonalny niedobór zrobiony przytomnie i bez wstydu, ale bez nawiązywania relacji z jakimikolwiek uczuciami widza. No trochę po prostu świat przedstawiony jest tutaj, jak granie z playbacku.

4 z 4 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 6
Chemas

Największa "gwiazda" polskiej piosenki doczekała się filmu biograficznego. Za życia !!! Formuła paradokumentu idealnie pasuje do kategorii wykonywanej muzyki. ;)

dragoon1984

No i Zenek zabójczo niepodobny do pierwowzoru…..

Robert_DeNiro

Mam nadzieje, że w filmie jest jego popisowy numer…
https://www.cda.pl/video/639211ad

@Robert_DeNiro Nope, woleli podkręcić atmosferkę scenariuszowym bajerzeniem, by wyszło dramatyczniej i ciekawiej, dodając akcyjniaka, nieklejącego się i tym bardziej prowokującego zapytanie: Jak chcą nam przedstawić bohatera i dlaczego tak niespójnie. :)

@Bernadetta_Trusewicz Przepraszam jeżeli spoiler powstrzymał od pójścia na film. :D

@Bernadetta_Trusewicz Spokojnie, ten cały Zenek to nie moje klimaty:-).

Proszę czekać…