Dramatyczna opowieść o trójce bohaterów uwikłanych w miłosną relację. Pracujący na stanowisku sztygara Kacper (Bartłomiej Topa) ma romans z żoną swojego przyjaciela, Oskara (Łukasz Simlat), również górnika. Żeby móc spotykać się z kochanką Magdą (Julia Kijowska), Kacper wysyła Oskara do pracy na odległe i niebezpieczne odcinki kopalni. W czasie ich kolejnej schadzki w kopalni następuje tąpnięcie, a Oskar zostaje odcięty w zawalonym chodniku. Kochankowie rzucają się w wir akcji ratowniczej, muszą przy tym uporać się z poczuciem winy oraz świadomością, że pośrednio przyczynili się do dramatu zasypanego męża i przyjaciela. Nie pomaga im w tym żywe uczucie, jakim nadal siebie darzą. Zbyt wiele pytań, niepodjętych decyzji zostaje nagle bez rozwiązania, a niemożność konfrontacji z zaginionym mężem zmusza kochanków do szukania odpowiedzi w samych sobie.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Żelazny most zapowiada się na naprawdę emocjonalny thriller. Zbrodnia bez kary, ale podana z czasem coraz markotniej, blado i serialowo. 5

Żelazny most zapowiada się na naprawdę emocjonalny thriller, z wyobraźnią przedstawiony trójkąt emocjonalny, gdzie napięcie i emocje czerpie się z różnych źródeł. Niestety bardzo szybko film się rozjeżdża w dwóch kierunkach, a raczej dwie płaszczyzny historii zazębiają się na poziomie ambicji serialu. Pytania zadane w filmie i wątpliwości oraz moralne wewnętrzne batalie byłyby wiarygodne, gdyby nie uproszczenia w tym, tak naprawdę dramatycznym opowiadaniu.

Film konfrontuje nas od razu z sytuacją pełnego napięcia wszystkich mięśni i niepewności bohaterów. Magda nie wie co się dzieje z jej mężem, gdyż ten podczas jednej ze zmian w kopalni zjechał w dół i już stamtąd nie wrócił. Niemniej niespokojny jest Kacper, przyjaciel zaginionego Oskara. Obydwoje nie wiedzą, czy się tam znajduje, ponieważ nie podbił karty, jednak takie sytuacje miały już wcześniej miejsce. Obłęd sytuacji doprowadza Magdę do różnych podejrzeń. Jednak wymiar dramaturgii mocno jest nasilony przez relacje. Kacper i Magda mieli ze sobą romans. Pewnego wieczoru, by Kacper mógł spędzić czas z Magdą, wysłał swojego przyjaciela na dół. Właśnie wtedy doszło do nieszczęśliwego wypadku. Nie mogą skonfrontować się z Kacprem, więc obydwoje latają, jak muchy w słoiku pełni wyrzutów sumienia i odpowiedzialności za tę sytuację.

Żelazny most zostaje skonstruowany na zasadzie zbrodni bez kary, która dusi naszą dwójkę. Ma to swoją siłę, jednak z czasem traci i się rozcieńcza poprzez powtórzenia. Wielokrotnie wracamy do przeszłości, by pokazać zażyłość pomiędzy całą trójką i łatwość z jaką mogli oszukiwać obydwoje Oskara. Nie patrzymy na to jednak jako love story, tylko zadajemy sobie pytanie o jego konsekwencje. Czy Oskar wiedział o romansie i chciał zapaść się dosłownie pod ziemię, czy jednak to był naprawdę niefortunny wypadek. To naprawdę intrygujący utwór z potencjałem, jednak wtórność narracyjna i płaskość tego opowiadania oraz papierowe dialogi tworzą z tego bardziej przeciętny melodramat. Nie odczuwamy przez to ciężaru historii oraz poczucia winy łamiącej z biegiem czasu i wyniszczającej naszych bohaterów. Julia Kijowska i Bartłomiej Topa snują się po planie i działa to na skromność ekspresji i intymny wymiar przeżycia, a nie anemiczność i obojętność.

Monika Jordan-Młodzianowska wyskakuje ze świetnym pomysłem, jak bohater fizycznie nieobecny na ekranie jednak determinuje wszystkie emocje i sytuacje. Niestety ta idea rozpada się poprzez ciężką rękę z jaką zrobiony jest ten film. Mikro dramaty tutaj oznaczają, niezobowiązujące dla nas – widzów.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…