Wilcze echa 7.0

Niedaleka przyszłość. Francuski okręt podwodny znajduje się w sytuacji kryzysowej.

Recenzje

Mimo kilku oczywistości fabularnych to dobrze skrojone kino akcji i dramat, który radzi sobie z wytworzeniem dusznej i napiętej atmosfery oraz wzburzonych wód bez epickich zagrań. 6

Wilcze echa to dobrze skrojony umiejący operować napięciem francuski dramat. Thriller w kontekście tej produkcji jest nadgorliwością, gdyż niestety film zalicza wywrotki w budowaniu charakterów i jest trochę fabularnych oczywistości podczas seansu. Nie da się jednak ukryć, że to nie historia o parostatku ruszającym w piękny, słoneczny rejs. Wody są naprawdę wzburzone. To kino nastrojowe z wtrąceniem o dominacji technologii nad zdrowym rozsądkiem i nieprzewidywalnością maszyny, jak i człowieka.

Francuska maszyna nowoczesnego kalibru, czyli łódź podwodna z napędem atomowym rusza wraz ze specjalnie wyszkoloną ekipą na misję wojskową w okolicach Syrii. Główny bohater, chociaż z rodzaju tych przekręconych i nie do końca dla wszystkich wiarygodnych, ma słuch niepodważalnie absolutny. Zajmuje się wyłapywaniem dźwięków obsługując sonar. Okazuje się, że ich łódź ma do czynienia z okrętem, którego obecności na wodach nikt się nie spodziewał. Zaskakujący, stalowy potwór wroga atakuje ich, a ekipa dzięki odwadze dowódcy uchodzi z życiem. Od tego czasu na paluszkach, bez wielkiego rozbuchania poznamy prawdę o zbliżającej się wojnie nuklearnej. Zostaje zaplanowana kolejna misja, jednak jej rzeczywisty obraz rozminie się kompletnie z przewidywaniami i planami Francji.

Abel Lanzac mimo mnogości możliwości i pokus na zbudowanie epickiej historii, przeładowanej hollywodzką manierą wzniosłości i luksusu wizualnego woli wyzwolić w nas ciekawość, skupienie i zaatakować od strony, której ani my ani bohaterowie się nie spodziewamy. Może pływa po dosyć płytkich wodach budowania charakterów postaci, gdyż dosyć szybko możemy posegregować ich postawy, które skromnie ewoluują. Za to w filmie głęboko się zanurzamy w narrację maszyna kontra ludzkie reakcje i jak w pewnym momencie ulegają ujednoliceniu. Człowiek doskonale wyszkolony działa według procedur, niczym łódź, którą steruje. Zaprogramowany, bez kropli potu wykonuje rozkazy. Taka postawa zaczyna być w pewnym momencie problemem i ten konflikt jest bardzo intrygujący dla opowiadania. Instynkty ludzkie jako centrum zainteresowań reżysera.

Mamy dosyć umiejętny sposób opowiadania bez histerii o wydarzeniach wielkiego kalibru. Taka strategia udowadnia, że niekoniecznie wyeksponowany heroizm musi wieść prym i tylko z nim odniesie się filmowy „sukces”. Nie wszystkie sytuacje są jednoznaczne, nikt nam nie wmawia, że sekunda trwa pół godziny, tylko naprawdę czujemy duszność i tykające wskazówki zegara. Atmosfera zamknięcia w łodzi podwodnej jest bardzo dobrze wytworzona.

Wilcze echa to film, w którym są niepotrzebne fabularne wtrącenia, ale kiedy wypływamy na wody to fale nie są jednoznaczne. I te fizyczne i te w relacjach. Porządnie skrojone kino akcji, które nie jest wielkie w oczywisty sposób mimo skali opowiadania, ale to działa całkowicie na jego korzyść.

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie